Unitra Warel cudze chwalicie, swego nie znacie, czyli polskie w kosmosie Unitra jest zegarkiem znanym i rozpoznawalnym, opisywać niby jej nie trzeba, a jednak warto Pomimo upływu lat ma w sobie jakąś magię, stylistyka typowa dla "wyświetlaczy" z połowy lat '70, niby nic ciekawego a jednak... urzeka, jest ponadczasowa i ma w sobie "to coś". Unitra to zegarek z aspiracjami, szkło jest szklane (a nie z plexi), koperta wykonana w całości ze stali (co wówczas nie było pospolite), bransoleta sygnowana (mniejsza z tym jak, ale jest) - w pewnym sensie jest to najlepszy jakościowo polski zegarek. Warto też nadmienić, że jak dotąd w kosmos wyeksportowaliśmy (przy "małej" pomocy ludzi radzieckich) jednego człowieka i ... jeden zegarek. Hermaszewski miał na lewym ręku Unitrę (na drugim coś jeszcze, ale mniejsza z tym, ważne że "nasza" była ) Poniżej pozwolę sobie zamieścić dwa zdjęcia (z powiększonymi fragmentami) - jedno z ziemi, jedno z przestrzeni. Takich i dużo lepszych jakościowo zdjęć jest sporo, kto chce ten dotrze, ale wzmiankowane zdjęcia nie należą do mnie więc oparłem się tylko na upublicznionych (dla zainteresowanych polecam stronę gen. Hermaszewskiego, agencje prasowet typu PAP itp. oraz ogólnie zdjęcia dotyczące generała Hermaszewskiego, Sojuza 30 i programu Interkosmos). Swój zegarek skompletowałem z kilku wraków - trochę to trwało, ale wreszcie jest i to w takim stanie w którym chciałem by był (Pudełko miałem bez jakiegokolwiek wkładu więc dorobiłem poduszki tak by zabezpieczyć zegarek, poskładałem wszystko tak, że teraz zegarek jest w środki zabezpieczony i w dodatku mieści się tam razem z dobranym stojaczkiem.