No OK rozumiem, tylko boję się o moje i mojej rodziny życie, gdy wyjeżdżając np. z podporządkowanej spoglądam w lewo i widzę, że droga jest wolna... naraz pojawia się czarny motocykl z czarnym motocyklistą i na pełnym gazie przelatuje mi przed nosem z gestem środkowego palca... Wiesz, nie chcę reszty życia spędzić w więzieniu... Ja jestem zwolennikiem cywilizowanych metod rozwiązań problemów. Lecz nie zawsze się one sprawdzają... Mieszkam na skraju parku narodowego i jakiś czas temu mieliśmy problem z motocyklami enduro oraz kładami. Policja, Straż Leśna... nic. Jeździli jak opętani. W końcu dechy z gwoździami załatwiły sprawę definitywnie, ktoś je położył na drodze, którą zwykli przelatywać w tumanach kurzu... Odnośnie kultury jazdy na tzw. zachodzie mam takie samo zdanie jak TY. Tam się po prostu jeździ komfortowo i bez stresu inaczej niż u nas ciągle walcząc o życie.