Panowie, robi się lekki bałaganik Założyliście przecież do tego typu rozmów odpowiedni temat. http://zegarkiclub.pl/forum/topic/55550-edycja-limitowana-steinhart-dyskusja-ogolna-sugestie/
Lechu, zanim kupowałem Steinharty pytałem P. Ani : Czy gwarantuje Pani, że egzemplarz który trafi w moje ręce będzie wolny od jakichkolwiek wad? Odpowiedz brzmiała : Tak, dopilnuje tego żeby wszystko było tak jak być powinno. I po problemie
Mariusz, cóż, słusznie. Mam dwa zegarki Steinharta, bardzo je lubie i uważam, że są świetnie wykonane i napewno warte swojej ceny. Choć tak jak zauważyłeś, JEST TO NIESTETY LOTERIA
No co Ty, poważnie? Ja tam czekać nie lubie, ostatno się już wyczekałem na zapas Swoją drogą musze przyznać, że Steinharciki były u mnie wyjątkowo szybko...
Oczywiście, że nie ma Ale jeżeli jednemu koledze się przytrafia egzemplarz z krzywym napisem, drugiemu odpada koronka, trzeciemu wskazówka, a jeszcze inny ma kropki na tarczy czy niedokręcone srubki to coś na rzeczy niestety jest
Artur, owszem, Ty jak i Ja mieliśmy zegarki bez najmniejszej skazy, ale poczytaj nie tylko nasze forum jak to jest z innymi posiadaczami tych zegarków. Mimo wszystko uwielbiam te zegarki i chciałbym żeby bardziej popracowali nad ostateczną kontrolą jakości.
Sam byłem za tym żeby zrobić bardziej odważny projekt zegarka klubowego, zresztą pisałem o tym wtedy kiedy wybieraliśmy tarcze do Glycine. Niestety większosć wolala tradycyjnie czyli -> NUDA. Troche szkoda, że wtedy nikt nie chciał się wypowiedzieć w tym temacie. Zegarek klubowy ma być inny niż wszystkie, ma być ekstrawagancki, ma mieć kolor i ma być rozpoznawany z daleka (oczywiście wszystko z umiarem i w granicach rozsądku)
Który? Ten co przegralismy 4-3 czy ten co wygralismy 1-0 ? Byłem na tym i na tym. Lepiej wspominam ten pierwszy, kiedy to na Reymonta przyjechał Rivaldo, Klaivert i spółka... Pewni siebie a tutaj początek spotkania i Grzegorz Pater (nie wysoki chłop przecież) trafia dwa razy głową do siatki
Trzej królowie wielkich miast Śląsk Wisełka Lechia Gdańsk !!! Pozdrowionka Ależ mi się teskni do tych czasów... Może dziwnie to zabrzmi ale najlepiej wspominam wyjazdy kiedy Wisła była jeszcze w drugiej lidze. Wagary w szkole i jazda do Lublina, Myszkowa, Iławy, Częstochowy, Tych, Bytomia, Malborka, Wrocławia... ehh to były czasy
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.