Tarcza na chwile obecna wyglada tak: Aktualnie jest to satynowa perla. "Pieknie zachowana, orginalna tarcza, malutkie tu i owdzie, niewidoczne golym okiem. Bardzo rzadko spotykana w tej wersji kolorystycznej. Prawdziwy rarytas kolekcjonerski" Zarty, zartami Powiem wam ze najbardziej bylem zadowolony z pierwszej warstwy. Z lakierem glossy zaczely sie jaja i wyszla tzw pomaranczowa skorka. No i wszystkie brzedactwa zaczely wylazic przed oczy. Fakt ze pare ladnych sobie lezal ten lakier, a moze to moja wina. Wrocilem do satyny, przepolerowalem leciutko. Moze przepoleruje jeszcze raz pozniej. Musze dokupic lakierow i potestowac. Poki co zostaje jak jest. Zreszta akcja z ta tarcza to z przypadku. Szukalem czegos i oczywiscie nie znalazlem, ale znalazlem ta bohaterke mini-serialu forumowego. No, a reszte juz znacie. Ale.. Znalazl sie inny ochotnik. Taki oto brudas: Poljot go zowia. A przywedrowal on ze wschodu, za Buga. Bedzie pol wieku wstecz. Z kraju slowianskiego jak i nasz, jeno przez bolszewikow zwanych tudziez czerwonymi opanowanym. Oni to, w owych czasach Rusia pradawna wladali . CCCP zwac ja nakazli i nikt komu zycie mile tego zmienic nie mogl. Powedrowal zatem Poljot do kapieli. A kapieli tych, trzy zaliczyl ( jak narazie). Po kwadransie niecalym kazda, w wodzie goracej z plynem co do mycia naczyn sluzy. Woda cieplote ma miec szczegolna, cobys palec wlozony nie dluzej jak 3 sekundy utrzymal, bo potem parzyc bedzie. Et voila: Rozjasniala geba z szczescia