Dzieki za odzew. Operacja dokonana, zadnych nowych tropow, wracam do mojej wersji przerzutu kolem godzinowym co 12 godzin, tylko czego brakuje i jak to powinno wygladac? Moze kolo nie takie jak trzeba. Wedlugl mnie na kole powinien byc maly cycek, nie wyzszy niz kalendarz, ktory wchodzac w zeby kalendarza przesuwa go co 12 godz. Dlatego dni sa po 2 razy. Podregulowalem sprezynke u gory, tak ze teraz tyci,tyci opor stawia. Zegarmistrze patrza na to jak na ufoludka i tylko bezradnie glowami kiwaja. Wiem ze rzadkosc. Czesto sie spotkaliscie ze stalowym kolem godzinowym w pobiedach, to ten sam mechanizm z mala komplikacja.