To chyba traktujesz samochody bardzo instrumentalnie. Między tymi autami jest nie przepaść. Jest rów Mariański Rdzy ? Ty weź zmień dealera, albo weź tabletki Ty, no ja w latach osiemdziesiątych jechałem maluchem do Francji i dużym fiatem do Włoch ale masochizm ma swoje granice. Nie twierdzę, ze Felicja to złe auto, bo sam przejechałem rożnymi egzemplarzami ze 250 tys km ale był to raczej mus niż wybór. Swego czasu było to najtańsze nowe auto z tego segmentu. I jak na 1995 rok całkiem sensownie wykonane. Niestety czas zweryfikował, że ilość usterek jest ponadprzeciętnie duża, rdza lubi auto [szczególnie tylną / przednią klapę} i drzwi. Porównanie z jakimkolwiek autem "zachodnim" wypadało na niekorzyść Felciji. Auto ma koszmarne zawieszenie [prowadzenie], promień zawracania jak autobus, w środku jest niezbyt wygodne. Atutem auta była cena - w 1995 roku auto kosztowało coś koło 280 mln zł gdzie najtańszy np.: Seat Ibiza coś bliżej 400 mln. Stad fenomen auta. W tej chwili jest to tania alternatywa bo cześć są na prawdę tanie i to w oryginale - niestety ich jakość spada z każdym rokiem - od gumowych manszet przegubów po elektrykę itp. Wiem, bo robiłem remonta takiego auta. Pomyłka na maxa. Gdyby nie to, ze mam je za darmo to w życiu bym nie kupił go świadomie do jeżdżenia. Mówię to teraz z perspektywy posiadania kilkunastu różnych samochodów klasy B/C/D.