Panowie zwolennicy na ucho, mam wrażenie, że trochę odlatujecie w przestworza finezyjnego dźwięku.
Po pierwsze od dobrych 20 lat są amplitunery, które mają korekcję pomieszczenia i dokonują przez zewnętrzny podłączony mikrofon pomiaru. Można to teraz zrobić przez wiele innych urządzeń jak komputer, telefon i mikrofony za grubą kasę. To wszystko jest jednak dla audiophila bee. No to nie trzeba takiej charakterystyki nawet zastosować, ale można ją sobie obejrzeć.
Linkowałem, ale popatrzycie sobie sami na te testy sprzętu audiofilskiego za grube miliony, gdzie do pomieszczenia odsłuchowego wchodzi jakaś Diwa, później ona znika, a sprzęt audio ma to odtworzyć tak samo. Przecież tam siedzi dźwiękowiec i te dwa sygnały nakłada na siebie i porównuje czy rzeczywiście są zbieżne.
Nadal wierzycie, że to odbywa się na ucho? Na ucho to dla publiczność, która ma się tym zachwycić, ale nie dla tych co to zestrajają.
To teraz tak, załóżmy że słuchacie jakiegoś ulubionego utworu, zmienicie jakiś element toru audio, niech to będą nawet te sławetne i nieszczęsne kable. W jakiejś sekundzie na basie 50hz pojawi się garb zarejestrowany przez mikrofon +0.5-1dB, na kolejnym bedzie dołek a na innym znowu jakieś cuda tylko w innym miejscu. To jak ocenicie, który daje najbardziej liniową charakterystykę? Szczerze życzę powodzenia.
Dochodzimy teraz do słuchu ludzkiego, który szybko i latwo wychwytuje to co gra głośniej a gdzie inne parametry. Parametrem nie jest co się komu podoba,bo jeden woli górkę na basie inny dołek a szukamy idealnego 0 na osi Y.
Sprawdźcie sobie o ile dB dźwięk zmieniają maskownice z rajtuz, a pytałem Was ilu je słyszy. Tłumów nie bylo. Prędzej ktoś je zdejmie bo kumpel powiedział, że są bee, wiocha i psują dźwięk.
Słuch się przyzwyczaja. Ja czesto miałem tak, że nim więcej sprzetu znosiłem do dmu to po pierwsze wydawało mi się, że go jeszcze bardziej zepsułem i dostawałem kociokwiku. Bo słuch ludzki przyzwyczaja się do tego co znamy i lubimy, traktuje to wtedy jak punkt wyjścia / odniesienia nawet jeżeli grała mini wieża Sony.
Ja lubię tak samo ciszę jak muzykę bo cisza oczyszcza i uspokaja.
Czy dźwięków można się nauczyć jak powinny brzmieć poprawnie ? Można, ale do tego potrzeba by mieć cały czas to samo miejsce odsłuchowe i tylko zmieniać sprzet. Obojętnie czy zaprzyjaźniony salon audio czy wlasny dom. Ten sam zestaw zagra inaczej w jednym salonie a inaczej w innym. Takie krążenie po domach, targach, czy różnych salonach jest mało obiektywne bo jest za dużo zmiennych i łatwo o efekt łał, bo nagle coś jest inaczej i mózg to wychwyci. Później ten zachwyt, że usyszakełeś na płycie spadający meteor zarejestrowany podczas koncertu 😉 W drodze do domu przeglądasz ofertę prowidenta, na ile procent pożyczą 1,5mln. Włączasz swój nędzny sprzęt i nagle słyszysz, że u Ciebie też przelatuje ten meteor. Bo on był tam zawsze od zawsze, tylko jakoś dziwnym trafem wczesniej nie zwróciłeś na niego uwagi...
Informatyk, czy inżynier -elektonik od 0 i 1 też jest bee ? A kto Wam projektuje te zacne wzmacniacze ? Oni też na słuch? - może, ale finalnie w fazie projektowej latają pewnie setki razy między komorą bezdechową gdzie to rejestrują mikrofonami a stołem montażowym gdzie setki razy przelotowuja jakiś kondensator czy inny dławik, aż powstanie produkt finalny, który może się podobać...