Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Jacek K.

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1275
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Jacek K.

  1. Witam, jestem pod wrażeniem - musisz mieć tam jakieś znajomości ... Pzdr.
  2. Edmund Exley, dnia 06 Kwie 2014 - 11:12, napisał: "znacie grupę Skip Bifferty? Słucham sobie trzeci czy czwarty raz. Nagrali kilka singli i jeden album, taka przyjemna psychodelia z Newcastle." Witam, nie znałem, ale już nadrobiłem ... raczej nie do końca moje klimaty ... choć, rok 1968, to rok powstania, tego IMO genialnego utworu, BTW, tak naprawdę to od tego nagrania zacząłem wówczas swoją muzyczną "przygodę" i pasję, która trwa do dziś Pzdr. edycja: w uzupełnieniu zgadzam się częściowo z Edmundem > pewne (ważne) płyty trzeba mieć - tu piękna edycja deluxe Rhino z "ruchomym" motylem.
  3. Tak to jest wersja nieokrojona + jeszcze zapowiedzi przed i po The Mule. Mam taki 2-płytowy remaster, gdzie jest to wycięte. Ale mam też komplet wszystkich koncertów z Tokio, w tym wszystkie (więcej) zapowiedzi . Co do EL&P to ja też pochwalę się: Tarkus - wersja 3 płytowa i Welcome Back MFTTSTNE (Japan) Użyłeś terminu "wersja tymczasowa". Przyznam, że po osiągnieciu stanu posiadania w pewnym momencie ~ 200 winyli + ~ 2000 CD + ~ 200 DVD + ~ 100 kaset audio (w tym 1 Maxell MA-R ), zrobiło się dość ciasno i trafiłem na czynny opór ze strony Żony . Skutek jest taki, że podążając z duchem czasu i postępem przeszedłem obecnie na wersje cyfrowe (320, flac). Zrobiło się dość wygodnie, szybki dostęp, nie trzeba szukać po półkach, a na 4 TB mam jakieś 5000 płyt, w tym wiele bootlegów, praktycznie nie osiągalnych w inny sposób. Co do jakości, nie jestem audiofilem, choć przez jakiś czas byłem lekko zainfekowany . Dokonałem wielu stosownych odsłuchów w sklepach/studiach, zdarzyło mi się być kilkakrotnie na IFA w Berlinie, gdzie widziałem i słuchałem prawdziwego Hi End'u. Po dłuższych przemyśleniach doszedłem jednak do wniosku, że jest to pogoń bez końca > zawsze coś będzie grało lepiej, trochę inaczej. Utwierdziłem się tym samym na stanowisku melomana - dobra muzyka, nawet z radia tranzystorowego, a tak pamiętam słuchałem po raz pierwszy np. Tubular Bells, zawsze się obroni. Oczywiście sprzęt powinien być poprawny na miarę możliwości. Pzdr.
  4. Witam szacownego Kolegę, EL&P znamy, lubimy, zbieramy płyty, nagrania itd. Płyta Welcome Back My Friends TTSTNE z IMO absolutnie genialnym wykonaniem Tarkusa to jedna z moich ulubionych płyt w ogóle. Pozdrawiam. Jacek (jeszcze nie dziadek )
  5. Cześć, ja też mam masę podobnych wspomnień ... tylko sprzed prawie 40 lat . Zgadzam się z Tobą, dźwięk na The Song RTS jest słaby. Jako, że to kultowa muzyka mojej młodości mam ten koncert na winylu (kupiony niedługo po ukazaniu się płyty > cena z kosmosu), CD, DVD i Blu-ray. Wszędzie brzmi słabo, nie ma dołu, dźwięk nie jest czysty, selektywny. Na Blu-ray obraz jest bardzo dobry. Film był wyświetlany w kinach, transformacja z taśmy filmowej na nośnik cyfrowy HD udała się znakomicie. BTW (małe OT), bardzo korzystnie wypadają również (analogowe) slajdy zeskanowane do postaci cyfrowej. How The WWW i towarzyszące mu LZ DVD brzmią lepiej, nawet mimo może zbyt dużego podbicia np. w Immigrant Song, to jednak słucha się tego lepiej, ma ogień. Wracając do The Song RTS - ciekawostka, od zawsze coś mi nie pasowało w Schodach Do Nieba > chodzi o moment w 9 min 16 sek (wersja youtube). Im nowsza wersja, kolejny remaster tym słychać to mniej. Po latach i po ściągnięciu wielu bootlegów odkryłem, że utwór ten został "zmanipulowany" i składa się z dwóch połączonych wykonań (z dwóch dni koncertów). W tym miejscu jest "sklejka". Zresztą zrobiono tam dużo porawek. Gdyby Cię to interesowało (a Tatę chyba z pewnością ) to warto poczytać http://www.thegardentapes.co.uk/tgt11.html Dogłębność analiz robi wrażenie. Wg mnie to takie malowanie trawy na zielono, żeby było ładnie, nie podoba mi się to, ale nie dotyczy to tylko ich. Np. na Genesis Box Archive 67-75, w "Baranku" głos poprawiał Gabriel, a partie gitary Hackett ... brrr. Tak więc niektóre koncerty nie do końca są wiernym świadectwem przeszłości. Co do jakości dźwięku na płytach koncertowych z tamtych lat, to również ubolewam nad moją "muzyczną biblią", czyli YESSONGS - dramat, perkusja brzmi jak pudełka po butach, remastery nie wiele wnoszą. Za to wspomniany Made In Japan broni się pod każdym względem, choć w miarę lat i remasterów jest coraz bardziej okrawany - masz wersję z zapowiedziami ? Pzdr. P.S. Może z czasem też zrobię listę moich najlepszych koncertówek. https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=9Q7Vr3yQYWQ edycja: dopiszę tak dla porządku - warto posłuchać (jeśli nie znasz ):
  6. Jacek K.

    Perfumy

    Witam, do odważnych świat należy . W oczekiwaniu na przystępną cenę OUD de Robert Piguet, zamówiłem: Zapach ten kwalifikowany jest jako damski, czasem unisex, ja znalazłem w nim duże podobieństwo do szyprowego POLO green Ralph'a Lauren'a. Zapach ma interesującą historię, warto poczytać, a w pewnej perfumerii internetowej jest IMO w dobrej cenie (połowa ceny w Douglas'ie). Ciekawy jestem opinii Kolegów. Pzdr.
  7. Witam, pełna zgoda , tuż za nią podąża Uriah Heep Live i to IMO są dwa koncertowe posągi hard rocka. W dalszej kolejności Led Zeppelin The Songs Remains The Same, ale za to co zrobili ze Stairway To Heaven (oszukany mix), trochę się na nich pogniewałem . Porannej energii doda z pewnością, niezbyt spopularyzowany u nas Grand Funk Railroad >
  8. Ma jedną ogromną "wadę" > jest za duży.
  9. Takie małe OT, choć nie do końca https://play.google.com/store/apps/details?id=com.pyesmeadow.pendulumclock
  10. Tak, ale natychmiast po zakupie "na oczach" sprzedawcy otwieram opakowanie i sprawdzam. Zdarzyło mi się, że przy zakupie wody toaletowej w sklepie internetowym (odbiór osobisty), zafoliowanej, po otwarciu okazało się, że z nalepki na butelce został wycięty kod produktu - teraz zawsze otwieram opakowanie i sprawdzam przy sprzedawcy. Pzdr.
  11. Całkowicie Cię rozumiem. Nie ukrywam, że nie kupiłbym tak drogiej rzeczy na odległość . Miejmy nadzieję, że sprawa będzie załatwiona po Twojej myśli, choć z reklamacjami różnie bywa. Pzdr.
  12. Spytam z ciekawości > jakich użyłeś argumentów i czego oczekujesz ? Pzdr.
  13. Witam, ciekawy telefon - premiera:
  14. Cześć, dziękuję za miłe słowa ... niestety przyznam, że z wiekiem i ilością przesłuchanej muzyki, pojawiły się problemy ... Akurat w przypadku faworytów, krytyczne opinie lepiej się pamięta (internet również jest pomocny ), encyklopedię też czytałem, Tylko Rock z wkładkami zbierałem (niestety przy przeprowadzce, Żona się z tym rozprawiła, a ja za późno się zorientowałem). Co do Six Wives ... - owszem lubię, jak i 2 kolejne płyty - to IMO Wakeman'owy top. Zwiedzając Hampton Court "słyszałem" tę muzykę. Jeśli nie znasz, to polecam koncert DVD z 2009r., tam właśnie nagrany > wspaniały klimat i widowisko. Co do Hammond'a, melotronu i syntezatorów, zwłaszcza analogowych, to dźwięki mojej młodości, zawsze będą mi bliskie. BTW, dziś odegrałem Rubycon/Tangerine Dream, tak na poziomie 100 dB > wbija w fotel. Ściągnąłem nawet wersję SACD/ISO, żeby usłyszeć więcej. Wspomniałeś Skrzeka, kupiłem niedawno płytkę SBB - Opole 1976. Miałem ten koncert nagrany na szpuli, był transmitowany w radio i po prawie 30 latach został wydany na CD - jeśli nie znasz polecam. A tu fragment, niestety bez video, ale zawiera dużo informacji: Pzdr. edycja: musze dodać Rick'a
  15. Hmm, narzekać można z pewnością na jakość dźwięku, co zaś do precyzji - masz zapewne na myśli recenzję zamieszczoną w Tylko Rock 5/93, zacytuję fragment: "Większość kompozycji muzycy przedstawili niemal dokładnie w tych samych opracowaniach co wcześniej na płytach studyjnych, z tą różnicą. że wykonaniu często brak precyzji (np. śpiew Jona Andersona w Straship Trooper), chociaż może ono porywać większą dynamiką. Tylko utwory Perpetual Change, Yours Is No Disgrace oraz połączone w całość Long Distance Runaround i The Fish potraktowano o wiele swobodniej niż w studiu. dodając mniej i bardziej rozbudowane, grupowe i solowe improwizacje, niestety przegadane, chaotyczne, nieciekawe. Oprócz utworów Yes w programie koncertów i albumu znalazła się wiązanka melodii z płyty Six Wives 0f Henry VIII Ricka Wakemana, w wykonaniu samego kompozytora, bez pomocy zespołu, przez to dość wątła brzmieniowo, a w dodatku zwieńczona cokolwiek groteskowym rykiem syren policyjnych. " Cóż, powiem krótko - mam całkiem odmienne zdanie , i dla mnie wszystkie te utwory w wersjach koncertowych mają zdecydowanie większy ładunek emocjonalny niż te ugrzecznione, n-krotnie "cyzelowane i pieszczone" w studio. No, ale ja jestem Yesfanem, więc ... Pozdrawiam. edycja: Pan Weiss popełnił swoją recenzję w 20 lat po wydaniu płyty, ciekawe jak by to ocenił dziś. Odnoszę wrażenie, ze "inaczej" postrzegał i rozumiał wersje koncertowe. Wydaje się, że ocena progrockowego świata jest zgoła lepsza http://www.progarchives.com/album.asp?id=239 .
  16. Witam, w tak piękne sobotne popołudnie, moi absolutni faworyci > YES - Yessongs, teraz Siberian Khatru, ile razy tego słuchałem przez te 40 lat ... co za tempo i wirtuozeria, nadal powala. A tu fragmenty, w tym całe, genialne Close To The Edge : https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=upuQqmFRcVI
  17. Zachęcony przez Edmunda przypominam sobie tę świetną płytę (jak tu usnąć po THRAK'u), a korzystając z dobrodziejstwa internetu właśnie ściągam video z tych koncertów, wydane w 2012r. Pzdr. edycja: a tu próbka:
  18. No to mam Cię Słuchaj, to IMO jest genialna płyta, jedna z najważniejszych w historii progrocka. Czekałem ponad 20 lat, żeby kupić tę płytę na CD. Co ciekawe ukazała się wtedy tylko jako wydanie koreańskie (?) Si Wan Records, kosztowała w Megadiscu majątek Zazdroszczę Ci nowych wrażeń. Pzdr.
  19. Kolego Stierlitz, a znasz Refugee ? Tu chyba jedyne video tego wielkiego zespołu, jednej wielkiej płyty.
  20. Witam, zgadzam się z przedmówcą . Mam prawie wszystko, co wydali + video. Klasa muzyków jest wysoka, potrafią zagrać wszystko (od Dark Side do Tarkusa (Rudess) ), w ich muzyce brakuje tylko ... melodyki. Takie "matematyczne" granie z niestety dla mnie nie akceptowalnym stylem gry Portnoy'a (do niedawna), jak również manierą wokalną "serka" . Najczęściej wracam do płyty Train Of Thought, gdzie dwa ostatnie utwory to dla mnie chyba ich the best. Pzdr. edycja: tu prawdziwa Muzyka w wykonaniu DT:
  21. Jacek K.

    Perfumy

    Witam, zachęcam > Oud De Robert Piguet (w niektórych Douglas'ach) Pzdr.
  22. Pogratulować Dobrych rad/wskazówek chyba nigdy dość, choćby dla tych < 28 Pzdr.
  23. O tak, Lśnienie genialny film z klimatem, warto też wspomnieć o zdjęciach i "latającej" kamerze. U mnie na półce, obok Lśnienia stoi Przylądek Strachu z R. De Niro - kto nie oglądał > polecam. Pzdr.
  24. Jacek K.

    Perfumy

    Witam, już Kolegę polubiłem , żeby jeszcze ta cena była niższa. Zapach jest fenomenalnie trwały - jak dla mnie czysta elegancja. Pzdr.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.