Jeśli chodzi o "Długie pożegnanie" to niestety oglądałem jedynie jakieś 30 min, trudno mi na tej podstawie ocenić ten film, ale jedno mi przeszkadzało - po kreacji Bogarta nigdy nie potrafiłem sobie wyobrazić innego Marlowe'a i dlatego Elliott Gould mnie nie mógł przekonać. Nawet czytając Chandlera widziałem Bogarta. Natomiast "Tajemnicę jeziora" oglądałem i pamiętam, że byłem bardzo zadowolony po seansie - natomiast muszę sobie odświeżyć bo nastrój tego filmu był bardzo specyficzny a i forma narracji nietypowa. Nie pamiętam już niestety dokładnie, ale wydaje mi się, że mam jeszcze ten film