Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

hiob

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    284
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez hiob

  1. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Nie każde auto w USA ma bezpośrednich konkurentów w Europie. Na przykład nasz bestseller, Ford F150, który ma doskonałej jakości materiały w swoim wnętrzu, zwłaszcza w topowych wersjach. Oczywiście zrozumiałe jest, że w wersji, którą zamawia wydział komunikacji, by ich pracownicy jechali łatać dziury i wymieniać znaki na drogach, stosuje się trochę inną wersję wyposażenia wnętrza. Nie każde auto tu widzialem, nie każde mogę porównać, ale czytam wszystkie ważne motoryzacyjne czasopisma (prenumeruję Autoweek, Motor Trend, Car and Driver, Automobile i Road and Track) i coraz częściej dziennikarze, z reguły dość sceptyczni wobec amerykańskich pojazdów, chwalą jakość wykończenia ich wnętrz. Na przykład w ostatnim Automobile, z listopada 2013, w teście Cadillaca CTS Vsport, model 2014, można przeczytać, cytuję: "Interior design and quality of materials easly match what you'll find in a 5-series or a Mercedes-Benz E-class", co oznacza "projekt (kształt) wnętrza i jakość materiałów z łatwością dorównuje temu, co znajdziecie w [bMW] serii 5, czy Mercedesie E-klasy". Auta każdej generacji zyskują na jakości i wyglądzie wnętrza. Moje Audi z 2005 roku, a nawet BMW z 2008 już wyglądają staro i ubogo, w porównaniu do aktualnych modeli. Problem z oceną amerykańskich aut, przynajmniej częściowo, wynika właśnie z tego. Do Europy zwykle trafiają auta kilkuletnie, często nawet starsze, a porównywalne są do aktualnej europejskiej produkcji. Podobnie jest też z klasyfikacją aut z USA. U nas takie auta, jak Focus, czy Golf to są podstawowe modele, dla młodych małżeństw, czy dzieci z liceum, albo ubigich emerytów. Mainstreamowe modele to Toyota Camry, czy Honda Accord, u nas większa od jej europejskiego odpowiednika. To z nimi konkurują tu takie samochody, jak Charger, ktory w żadnym wypadku nie jest tu dostrzegany jako auto z górnej półki. Najwięcej radiowozów w USA to Chargery - porównaj ich wykonanie do tego, czym w Polsce jeździ policja. To Kia, o ile się nie mylę? Bo to jest ta sama klasa. Ale gdy porównamy nowe Cadillaki do BMW, czy Mercedesa, to nagle okazuje się, że nie ma problemu z doskonałymi materiałami. A jeśli chodzi o modele SRT, to jest bardzo prawdopodobne, że różną się one jakością materiałów, porównując je do tańszych wersji tego auta. To jest model specjalny, trafiający do zupełnie innego klienta, konkurujący z Mercedesem AMG, ale ponieważ nie widzialem, nie będę wymyślał. Skoro mamy tu właściciela takiego modelu, myślę, że możemy mu zaufać.
  2. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    To auto nic wspólnego z Jeepem nie miało. Dodge Journey to był następca minivana. Stare minivany Chryslera były produkowane w dwóch wersjach, jeśli chodzi o rozstaw osi. Nowy minivan ma tylko dłuższy rozstaw, wersję krótszą zastąpił wlaśnie Dodge Journey/Fiat Freemont. A Jeep stracił dziewictwo już w 2006, produkując takie knoty, jak Compass, czy Patriot, będące praktycznie wersjami Dodge'a Calibera.
  3. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Charger to może nie Logan, ale też nie jest to zauto z wyższej półki, zwłaszcza, gdy mówimy o podstawowym modelu. Samochód ten można tu kupić za 25 tysiąca dolarów, czyli 80 tys zł. Niewielka suma za taki kawał bryki. Cóż więc z tego, że podłokietnik twardy, a plastik na desce rozdzielczej marnej jakości? Setka poniżej sześciu sekund, cena poniżej 30 tys dolarów i komfort Mercedesa E Klasse - i będziemy się czepiać twardych plastików we wnętrzu? Jak kogoś stać na wydanie stu tysięcy na auto podobnej wielkości z Europy, to kupuje auto z Europy. Piękno rynku w USA polega na tym, że mamy tu także pewną alternatywę. Gdy ja miałem 30 lat i pragnąlem nowego auta o doskonałych osiągach, mogłem sobie ze swojej pensji kierowcy kupić Mustanga z silnikiem V8. Dzić, gdy mam lat 56, jeżdżę niemieckim samochodem, bo są dla mnie ważniejsze rzeczy, niż niska cena. Ale ta możliwość wyboru pozostaje i także wśród amerykańskich samochodów nie brakuje takich, których jakość wykończenie nie ustępuje w niczym ich europejskim i japońskim konkurentom.
  4. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Dlaczego hipokryzja? To poważny zarzut, możesz go wyjaśnić? Czy fakt, że staram się wyjaśnić przekłamane opinie na temat amerykańskiej motoryzacji, gdy jeżdżę samochodami z Polski i Niemiec to jest hipokryzja? To ja w takim razie nie rozumiem, co hipokryzja oznacza. Nie, nie naprawiam auta co 10 mil, ale każdy samochód dochodzi do takiego etapu, gdy się zbliża jego śmierć techniczna. Dziś można za grosze kupić doskonałe samochody "z górnej półki", takie, jak Lexus LS, czy Infiniti Q sprzed kilkunastu lat, ale gdy wlaściciela takiego auta spotka problem z silnikiem, naprawy są często tak drogie, że przewyższają wartość całego auta i pojazd wędruje na złomowisko. Nie ma takiego problemu, gdy się kupi np. starą Corvette - własnie dlatego, że naprawa silnika, a nawet jego wymiana jest tania i powszechnie dostępna.
  5. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Ja nie podważę? Ja nie podważę? Oczywiście, że tak, dlaczego nie? Co to znaczy "europie"? (Mam nadzieję, że chodziło Ci o Europę?) Czy Europa produkowała jeden samochód w tamtym czasie? A może wszystkie, jak jeden, były doskonale prowadzące się i mające znakomite silniki? Wybacz, ale ja jestem taki stary, że pamiętam Europę sprzed 30 lat. Pomijając już z oczywistych względów produkcję demoludów, która wzbudzała śmiech i politowanie w każdym cywilizowanym kraju, to przecież takie auta jak Ford Taunus, czy Granada z silnikami 1600 ccm 75 KM czy V6 2800 135 KM, jak Opel Ascona też mający 75 KM z pojemności 1,6 litra, jak Porsche 924 ze swoimi 125 KM z dwóch litrów pojemności, jak VW Passat, mający, norma w tym czasie, 75 KM 1,6 litra silnik, istnialy i były sprzedawane w milionach egzemlarzy w latach 80. Te przykłady, to rok 1985, sam środek tych wspaniałych lat. I to sami Niemcy, nawet nie ma co wspominać już takich cudów europejskiej techniki z tamtego okresu, jak Renault 9/14/18/20, jak Talbot Solara, Austin Allegro, czy Princess, Vauxhall Chevette i wiele innych. To jest legenda, że europejskie auta były doskonałe, a Amerykanie produkowali tylko szmelc. Badziewie było i tu i tam i tu i tam trafialy się też perełki. Ważne jedynie by pamiętać, że auta konstruuje się zawsze pod kątem potencjalnego nabywcy, więc nie zawsze to, co na jednym rynku jest wadą, czy zaletą, jest tak samo odbierane w miejscu, gdzie specyfika ruchu i gusty klientów są zupełnie odmienne.
  6. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Porównujemy samochód do samochodu i choć wiem, że "beczka" ma kultowy status w Polsce, to jednak nie zmienia to w niczym faktu, że "taksówkarska" wersja tego auta z początku lat 80. była ubożuchna. Klimatyzacja to był jakiś żart, osiągi - żart numer dwa, a plastików także w tym aucie nie brakowało. Z czego bowiem była wykonana deska rozdzielcza? Czym pokryte siedzenia? To wszystko były sztuczne tworzywa. Jasne, lepsze, niż w Mustangu, to Ci przyznam, ale Mustang robił wrażenie auta przytulniejszego, był jasny w środku, materiały wykończeniowe były miłe w dotyku i wcale nie robiły złego wrażenia w nowym samochodzie. Natomiast co do porównania Mustanga i "japończyków" w podstawowych wersjach, to wybacz, ale tu trafiłeś jak kulą w płot. Po trzech latach skaj na siedzeniach pękał i się rozłaził, a deska rozdzielcza zmieniała kolor i była "przypalona" i wyblakła od słońca. Pominę inne problemy, zwłaszcza z Nissanem, bo nie o tym nasza dyskusja.
  7. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Musisz sprecyzować pytanie, bo nie jestem pewien o co pytasz. Zarówno Mustang, jak i M3 są na filmach i obydwa miały/mają założone kompresory. Na starym filmie z Mustangiem, jaki jest na YT, nie ma jeszcze kompresora: ... natomiast filmy z M3 są z rożnych okresów czasu, więc na starszych jest bez kompresora, na nowszych już doładowany.
  8. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Mało kto wie, jakie są zalety silników OHV. w Europie panuje powszechne przekonanie, że to już zamierzchła historia i wraz z dwusuwami i wanklem powinny spocząć w muzeach techniki i na śmietniku historii, tymczasem silniki OHV mają dwie kolosalne zalety: Są małe, a więc także lekkie i są tanie w produkcji i naprawie. Pozwólcie, że wyjaśnię. General Motors ma silniki V8 DOHC i OHV. w Cadillacu CTS-V był planowany silnik DOHC, ale się nie zmieścił. Wsadzono więc silnik o większej pojemności, ale o mniejszych gabarytach. Wszyscy bowiem wiedzą, że silnik OHC, a zwłaszcza DOHC ma większą moc z litra pojemności skokowej, ale z punktu widzenia konstruktora samochodu większe znaczenie mają wymiary silnika, niż jego pojemność, a tu 7-litrowy silnik OHV może mieć przewagę nad czterolitrowym silnikiem DOHC. Po prostu cały ten osprzęt zajmuje miejsce i waży. Ponadto silniki OHV są proste w konstrukcji i naprawi je każdy mechanik w USA. zajmie mu to też mniej czasu, więc koszty klienta będą zdecydowanie mniejsze, niż w przypadków silników DOHC. Jeśli dodamy do tego fakt, że w USA nie ma żadnych podatków, czy opłat zależnych od pojemności skokowej silnika, to nic dziwnego, że Camaro i Corvette, nie wspominając Vipera, Cadillaca CTS-V, Dodge Challengera i paru innych modeli nadal używa silników o takiej konstrukcji.
  9. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Głowa69, Mercedes sąsiada był sprowadzony z Niemiec, w tamtych latach opłacało się to zrobić i on go sprowadził na sprzedaż. Oczywiście kupił w Niemczech tanią wersję, "taksówkarską", 240D. Po koniecznych przeróbkach prawdopodobnie nie zarobił nic, a pewnie trochę kasy stracił, bo choć Mercedesy były tutaj drogie, to jednak wersja 300 TD, jedyny model tu oficjalnie sprzedawany, był znacznie mocniejszy od 240D. Czasy Acury i Infiniti są trochę późniejsze, poza tym nie można porównywać aut zupełnie innej klasy. Nie zapominajmy, że Mustang, choć ma osiągi BMW M3, to kosztuje tyle, co dobrze wyposażony Golf. Można go już kupić poniżej 30 tys dolarów, czyli 90 tys zł: http://www.cars.com/go/search/detail.jsp?tracktype=newcc&csDlId=&csDgId=&listingId=113606299&listingRecNum=62&criteria=sf1Dir%3DDESC%26mkId%3D20015%26stkTyp%3DN%26mdId%3D21712%26rd%3D30%26crSrtFlds%3DstkTypId-feedSegId-mkId-mdId%26zc%3D28105%26rn%3D50%26PMmt%3D1-1-0%26stkTypId%3D28880%26sf2Dir%3DASC%26sf1Nm%3Dprice%26sf2Nm%3Dlocation%26isDealerGrouping%3Dfalse%26rpp%3D50%26feedSegId%3D28705&aff=national&listType=1 Ja miałem nowego Nissana Sentrę z 1983 roku i nową Hondę Civic 1984. Obydwa samochody w wersjach podstawowych, z winylowymi siedzeniami i twardymi plastikami na desce rozdzielczej i w obydwu po kilku latach w słońcu Karoliny te plastiki pękały, twardniały i trzeszczały na każdej nierówności drogi. W 86 i 87 kupiłem swoje Mustangi i w porównaniu do japończyków był to niesamowity skok, zarówno jeśli chodzi o osiągi, jak i o jakość wykonania. Ale też była to inna klasa samochodu, Jasne, że np. Corvette nie ma takiej jakości wykończenia, jak Porsche 911, czy Ferrari, ale też faktem jest, że mając podobne osiągi kosztuje frakcję ich ceny. Niech Włosi, czy Niemcy zrobią swoje auta w cenie 50 tys dolarów, bez obniżania ich osiągów i wtedy porównamy jakość skóry i miękkość plastików na desce rozdzielczej. Coś za coś, panowie. Nie każdego stać na M3, ale każdy może sobie tu pozwolić na Mustanga z silnikiem V8, mającego ponad 400 KM i osiągającego setkę poniżej 5 sekund. I nie piszcie mi, że Mustang nie skręca, ma co najmniej tak dobre zawieszenie, jak moje M3, mimo sztywnej osi, a jeśli ktoś nie wierzy, niech zobaczy np. ten film: Na pewno wkrótce będzie powtórka, nowy Mustang GT i M4 i wcale bym się nie zdziwił, jeśliby Ford wygrał to porównanie, bo BMW wsadzając coraz mniejsze silniki i stosując elektryczne wspomaganie kierownicy obrało, na mój gust, zły kierunek rozwoju.
  10. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Zdumiewające jest, jak marną opinię o dzisiejszych amerykańskich autach mają Polacy. Myślę, że to bazuje na tym, co widzą, a widzą to, co jest, czyli stary import z lat osiemdziesiątych. Ale w latach osiemdziesiątych to ja miałem np. Mustanga GT, miałem też nowego Nissana i Hondę, sąsiad miał Mercedesa "beczkę" i z tych aut Mustang zdecydowanie był najlepiej wykonany, jeśli chodzi o jakość materiałów wnętrza. Mercedes może robił lepsze wersje, ale ta, którą miał sąsiad, sprowadzona z Niemiec, była tragiczna, jeśli chodzi o jakość plastików używanych we wnętrzu auta. Ja dziś radzę każdemu porównać wnętrze dzisiejszego Forda F150, dużego pickupa w topowej wersji i bestsellera na amerykańskim rynku (sprzedaję się lepiej od każdego "normalnego" auta) z czymkolwiek z Europy, nie wyłączając Audi i innych "niemców". Niemcy odjadą z takiego porównania skomląc, z podwiniętym ogonem. A ja gratuluję koledze Chargera, w Polsce musi on robić niesamowite wrażenie. Tutaj jest to także bardzo popularny samochód (choć, rzecz jasna, wersja SRT jest niezbyt często spotykana) i jest to chyba jedyny czterodrzwiowy, amerykański sedan, który jest bardzo "cool". Auto często modyfikowane. Ja bym jedynie był ostrożny w dobieraniu kół. 22 cale to może być lekka przesada. Pogorszy osiągi auta (zwiększona nieresorowana masa, zwiększona inercja kół), a do tego jeśli to podniesie cały samochód, to także zepsuje jego wygląd. A w mojej stajni doszedł nowy samochód. Obok M3 ... ...doszedł prawdziwy rarytas. Jeden z nielicznych aut w USA, najbliższy podobny mu znajduje się dobre 500 mil od niego. Zabawne jest, gdy jednego dnia się jeździ autkiem mającym 600 KM i osiągającym 200 km/h w 12 sekund i autkiem, które ma (podobno) 24 KM i do pierwszej setki rozpędza się w minutę. Jak ma dobry dzień i wiatr w plecy.
  11. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Nie i u nas, w USA, w ogóle takich cudów nie ma. Rozumiem, że to pięciodrzwiowa wersja? W takim razie zwracam honor i odszczekuję wszystko, co powiedzialem na temat teściowej na tylnym siedzeniu.
  12. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Prawdy dowiemy się dopiero po premierze auta, ale z tego co tutaj piszą, AWD w M3/M4 nie wchodzi w grę.
  13. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    To może ja czegoś nie zrozumiałem? Jeśli mówimy o Audi S5, to tak, widziałem i jechałem. I na pewno E90 M3 jest praktyczniejszy.
  14. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    W momencie zasiadania teściowej na tylnym siedzeniu.
  15. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    b4rt: "dużo mógłbym napisać o tym o ile M3 jest lepsze od mojego S5 sportback do "zabawy" na codzien uwazam ze S5 jako auto cało sezonowe jest bardziej praktyczne i wygodniejsze." To zależy. E90 M3 na pewno jest praktyczniejsze od S5. "hiob jaki masz wydech w swoim 600konnym M3?" Corsa, amerykańska firma, wydech ze stali nierdzewnej, nie tak lekki jak tytanowy, ale ciągle lżejszy od fabrycznego, mniej restryktywny i bardzo ładnie brzmiący. Mam kilka filmów pokazujących jak brzmi, na przykład ten: Nikołaj N: "Tak, w nowym M3 będzie 4x4 w opcji. Tak jak w nowym M5 czy w nowszych E AMG." Ani w M5 F10, ani w M3 F30 nie ma i pewnie nie będzie opcji AWD. Antygraffitex: "czy ktos z was jezdzil Jaguarem S-Type i moze podzielic sie wrazeniami o samochodzie" Ja jedynie mogę przytoczyć opinie, jakie były w tutejszej prasie. Generalnie przegrywał wszystkie porównania z niemieckimi autami podobnej klasy i były jakieś problemy z jakością, jak zwykle u Jaguara. Chwalono za styl, brytyjską elegancję i materiały wykończeniowe - ale to były testy nowych aut. Trudno mi powiedzieć jak po latach ta jakość się potwierdziła. Moim zdaniem z praktycznego punktu widzenia są lepsze auta, ale S-Type jest unikalny pod względem stylu i wyglądu, więc jak ci się podoba i jak znajdziesz udany, zadbany egzemplarz, kupuj. Na pewno nie jest gorszy w codziennej jeździe od A6, E-Klasse, czy 5 Series, nawet, jeśli minimalnie mniejszy we wnętrzu. Drake: "Fajna strona do porównywania osiągów aut , wybrałem 335i coupe i Mustanga GT , oba auta mają zbiżoną moc 300 KM i wagę ok 1600 kg . Przyśpieszenie do 100 kmh identyczne , wynik na 1/4 mili identyczny , to skąd się wzięła różnica 10 sekund na torze ?? Jak myślisz ?? Bo ja uważam że z bardziej dopracowanego zawiasu BMW ." Tylko, że teraz już jest od paru lat nowa generacja Mustanga, GT ma 420 KM i zmienione zawieszenie, więc tak, masz rację: Tamten Mustang gorzej się prowadził od M3. Nowy prowadzi się równie dobrze jak BMW. Tutaj: http://forums.vwvortex.com/showthread.php?5252019-C-amp-D-Entire-List-of-Lightning-Lap-Times jest lista czasów z corocznego testu czasopisma Car and Driver na torze VIR. Mustang GT osiągnął czas 3.08.06, N3 Coupe 3.05.04. To nie jest przepaść, a w pobitym polu zostały takie auta, jak BMW M6, Lotus Evora, czy Porsche Cayman S. Ja nie twierdzę, że Mustang jest lepszy od M3, gdybym tak myślał, w garażu miałbym kolejnego Mustanga, a nie eMkę. Denerwuje mnie jednak, gdy ktoś wygłasza opinie, że Mustangi nie potrafią skręcać, ani hamować i w ogóle to są taczki z mocnym silnikiem. Może tak było w 65 roku, ale a pewnością nie jest tak teraz.
  16. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    To i ja wtrącę swoje trzy grosze. Przede wszystkim to, że Mustang się słabo prowadzi mógł napisać tylko ktoś, kto ani nie prowadził takiego auta na torze, ani nie czytał nic o tym aucie w prestiżowych motoryzacyjnych czasopismach. Podany był tu argument, że auto ma sztywny most. No dobrze, ale co z tego? Ja właśnie mam nowy, wspaniały samochód, który mnie tak zafascynował, że od tygodnia nie ruszyłem z garażu swego 600-konnego E90 M3. Moje nowe autko ma niezależne zawieszenie wszystkich kół i jest Wam doskonale znane, bo jest to Fiat 126. Czyżby ktokolwiek z Was sugerował, że kaszlak ma lepsze zawieszenie niż Mustang? Jest takie kapitalne video na YT, gdzie zawodowy, wyścigowy kierowca testuje dwa bardzo podobne samochody: M3 i Mustanga GT. I nie tylko praktycznie osiąga identyczny czas przejazdu, ale mówi, że Mustang jest lepiej zbalansowanym samochodem, ma bardziej neutralną charakterystykę, a M3 wykazuje tendencje do lekkiej podsterowności. Może tak i bezpieczniej, ale na pewno podsterowność nie jest zaletą sportowego auta. Wideo to można zobaczyć tutaj: Miałem dwa Mustangi, obydwa kupione nowe. Były to auta z lat 1986-87 i nawet wtedy nie prowadziły się źle. Mam teraz M3 i jeździłem też Mustangiem najnowszej generacji i muszę przyznać, że Mustangiem jeździ się co najmniej tak dobrze jak BMW. A może nawet przyjemniej, bo ma równie dobre zawieszenie i hamulce, a przez to, że ma większy moment obrotowy, sympatyczniej się zachowuje w czasie normalnej jazdy. Oczywiście BMW ma swoje zalety - większy prestiż, lepsze materiały wykończeniowe, możliwość nabycia czterodrzwiowej wersji, co w mojej sytuacji było dość istotne, ale na pewno nie można nazwać Mustanga jakimś drugorzędnym, niepełnosprawnym produktem. To naprawdę jest samochód światowej klasy. Jeśli chodzi o M3 e90, którego wielu uważa za "ostatniego prawdziwego M3" to prawda, że tak też mówiono o E46, ale trochę prawdy w tym jest. BMW robi ostatnio dziadostwo, M5 przegrywa wszystkie testy porównawcze, nawet z samochodami dużo słabszymi, jak np. Audi S6, wprowadzają takie cuda, jak elektryczne wspomaganie, powszechnie krytykowane itp. BMW samo krytykowało jeszcze nie tak dawno konkurencję z Mercedesa, że nie potrafią zrobić silników bez turbo, lub kompresora, by z nimi powalczyć, a teraz sami poszli tą drogą. Ja co prawda nie mam nic przeciwko kompresorom, ale gdy już auto fabrycznie jest wyposażone w turbo, to trudno coś ulepszyć, a w M3 e90 można relatywnie łatwo zwiększyć moc o 150-200 KM instalując supercharger. Co powiedziawszy kończę i idę się przejechać kaszlakiem. Dwa cylindry, bez turba, 24 konie, a zabawy co nie miara. Banan mi nie schodzi z ust, a dlaczego, możecie zobaczyć tutaj: http://www.youtube.com/user/truckerhiob
  17. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    U nas nie ma wielu z tych aut, o których mówicie, ale z tych, co są, zarówno Focus jak i Golf mają bardzo dobrą prasę - na przykład obydwa trafiły na prestiżową listę "10 Best" miesięcznika Car and Driver: http://www.caranddriver.com/features/2013-10best-cars-feature Jeśli kogoś by zadowalał mniej praktyczny samochód, to bardzo dobrą opinię otrzymują bliźniaki Subaru BRZ i Scion (Toyota) FR-S - ale nie wiem, czy są one dostępne w Polsce. A ja osobiście polecałbym maluszka... właśnie sobie go kupiłem, choć jeszcze nie miałem okazji się nim przejechać, bo przypłynie do Stanów dopiero za dwa miesiące.
  18. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Ja swojego nie sprzedaję.
  19. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Mój też był biały... ... a teraz będzie czerwony. Ale chyba nie spali więcej, niż eMka.
  20. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Oj kręci się, kręci... Kraków - Lwów - Rumunia - Węgry - NRD i powrót do Krakowa... praktycznie non stop, w cztery osoby i kupą bagażu na dachu, bo to była wyprawa handlowa... A powrót przez NRD, bo można było schować wkładkę paszportową i wrócić na dowód osobisty, dzięki czemu można było wyjechać ponownie. Ale kto to dziś zrozumie? A na czym się zarabiało? Na przykład na skórze. Pewexowskie kurtki skórzane dobrze można było sprzedać we Lwowie, ukraińskie tanie i marnej jakości skórzane płaszcze cieszyły się popytem w Rumunii, a rumuńskie kożuszki były szczytem mody naszych rodaczek. Ma każdej transakcji przebitka 200%, jak się nie wpadło na granicy.
  21. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Miałem trochę szczęścia, gdy zacząłem szukać, znalazłem dwa egzemplarze odpowiadające moim warunkom: Mały przebieg i wiek co najmniej 25 lat (młodszych nie da się zarejestrować w USA). Jeden był w Krakowie, za 4500, drugi gdzieś koło Zwardonia, za 3500. A ponieważ rodzina jest w Krakowie, najpierw szwagier zobaczył "krakowskiego" i po dokładnych oględzinach powiedział, że nie ma nawet po co jechać oglądać tego drugiego, bo nie znajdę auta w takim stanie. Podobno właściciel nawet trzymał auto w garażu z otwartymi drzwiami, żeby się uszczelki nie wygniatały. Do tego udało się urwać z ceny 500 zł. Wiem, że 4 tys za malucha to drogo, ale nie z mojego punktu widzenia. Za sam transport do USA zapłacę ponad 6 tys zł (600 zł za transport do portu w Niemczech, 1850 dolarów za statek), więc oszczędność paru groszy nie robi wielkiej różnicy. Jeden z amerykańskich maluszków jest na sprzedaż, za $18,500. ( http://forums.vwvortex.com/showthread.php?5756809-1976-Fiat-126-P ) Podobny przebieg, choć autko jeszcze starsze. Wygląda na to, że moje koszty powinny zamknąć się w granicach 4 tys dolarów - czyli niemal za darmo. Miesięczna pensja kierowcy. ;-) Nie jest tak źle. Tu wiele osób pamięta jeszcze pierwsze Hondy N600, które miały motocyklowe silniki. Teraz można też kupić w USA np. Smarta, który jest krótszy od 126, choć inne wymiary, tzn szerokość i wysokość, ma większe. Ale i tak maluszek powinien wzbudzać sensację. Nie mówiąc już o tym, że mi zaoszczędzi parę groszy, gdy go będę używał na dojazdy do pracy - eMka pali 15l/100km, gdy jeżdżę delikatnie, maluszek może się zmieści w pięciu. Mam nadzieję, choć pamiętam, że gdy jeździłem nim w Polsce, zwykle przekraczałem 7l/100. Ale wtedy nie wiedziałem co to znaczy "jeździć delikatnie".
  22. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Każdemu gdzieś się tam podświadomie (a czasem całkiem świadomie) marzy, żeby mieć autko, które będzie wzbudzać zachwyt i zazdrość innych kierowców i kolegów w pracy. Takim autem, do pewnego stopnia jest moje M3, choć tylko dla koneserów. Przeciętny Kowalski (czy w moim przypadku Smith) nawet nie zauważy, że M3 to jest coś "special" i "extra". Kupiłem sobie zatem drugi samochodzik, za którym na pewno wszyscy się będą oglądali i na pewno będzie wzbudzał powszechny zachwyt i nieukrywaną zazdrość. Samochód jest ciągle w Krakowie, zejdzie mi ze dwa miesiące, zanim uda się go przetransportować do Stanów. O ile nie będzie żadnych przeszkód. Oczywiście na pewno zrobię jakiś filmik na YT z tego wydarzenia. Autko jest "jak nowe", ma tylko 45 tys km przebiegu i będzie to pewnie jeden z zaledwie kilku maluszków zarejestrowanych w Stanach, pewnie jedyny na południowym wschodzie USA, bo podobno są jakieś maluszki jedynie w New Jersey, Chicago i Kalifornii.
  23. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    A ja w końcu wybrałem się na hamownię z moim samochodem. Teoretycznie powinien mieć 600 KM, ale o ile w teorii nie ma różnicy między teorią, a praktyką, to w praktyce często jest. Na szczęście w moim autku teoria i praktyka spotkały się w punkcie o nazwie 600 KM: Moc na kołach to 15% poniżej mocy silnika, zatem 511/0.85=601 KM Byłem też na torze i choć miałem potężne problemy z trakcją, udało się uzyskać setkę w 4,3 sekundy, a ćwierć mili w 12,3, przy prędkości 185 km/h. Na YT są jakieś filmy z tego wyjazdu:
  24. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Cóż, tyle jest opinii, ilu kierowcó, a przynajmniej w USA nie brakuje takich, którzy przeszli z BMW do Audi. W końcu i my nasze Audi kupiliśmy dlatego, że pojechaliśmy do dealera Audi kupić używane BMW. Moja żona jednak, po przejechaniu się BMW 325 i Audi A4 nie miała żadnych wątpliwości, że jej bardziej pasuje Audica. Da się, da. Właśnie choćby S6, które ma niewiele gorsze osiągi, niż M5, a pod wieloma względami je przewyższa. I to nie moja opinia, bo nie jechałem żadnym z tych aut, ale dziennikarzy ze specjalistycznych miesięczników motoryzacyjnych. Mnie Audi nie pasuje, ale przecież firma ta sprzedała w USA w tym roku już 88 tys samochodów, wzrost w porównaniu do ubiegłego o 17,5%, a BMW 184 tys, wzrost o 5%. Więc choć na każde sprzedane Audi BMW znajduje dwóch kupców swoich aut, to różnica cały czas się zmniejsza.
  25. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    GNX miał 245/50 VR 16 (Front); 255/50VR 16 (Rear) Jest kilka w mojej okolicy do sprzedania, ciągle nowe... Ceny od 75 do 110 tys dolarów. http://www.hemmings.com/classifieds/?adtypeFacet=Vehicles%20for%20Sale&makeFacet=Buick&modelFacet=GNX Problem polega na tym, że jak tylko się zacznie tym autem jeździć, jego wartości zacznie spadać odwrotnie proporcjonalnie do rosnącego przebiegu. A kupno auta po to, by stało "i rosło na wartości" mnie w ogóle nie interesuje.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.