Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

hiob

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    284
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez hiob

  1. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Niemalże kupiłem ten samochód przed laty, byłem u dealera, siedziałem w nim, zniechęciła mnie obrzydliwa deska rozdzielcza i zdecydowałem się na Mustanga. Jednak dzisiaj to auto wcale już nie wygląda tak atrakcyjnie, jak wtedy. Najszybszy ze wszystkich GN, czyli 1987 GNX osiągał 60 mil na godzinę w 4,7 sekund, o-1/4 mili w 13,5. Wyniki niezłe nawet z dzisiejszego punktu widzenia, ale dziś Mustang jest szybszy, a kosztuje tyle samo: 30 tys dolarów. Tylko, że w 87 roku można było kupić za 30 tys dwa Mustangi, a dziś za 60 tys można kupić Cadillaca CTS-V, albo M3, albo parę innych aut które nie tylko lepiej się rozpędzają, ale też potrafią skręcać i hamować.
  2. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Mój sąsiad miał Acurę NSX, stuningowaną, choć większość pieniędzy poszła w system audio, nie w silnik. Miał jednak też jakieś drobne modyfikacje silnika. Samochód miał niesamowite zawieszenie, prowadził się jak po szynach. Do tego centralny silnik, doskonałe hamulce i w sumie dość komfortowy, jeżeli ktoś się nie spodziewa takiego poziomu komfortu, jak w Buicku. On go używał jako auta na co dzień, dojeżdżając nim do pracy po kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Tutaj film ze mną za kierownicą: Oczywiście moje M3 dzisiaj jest pod każdym względem lepsze, może poza wyglądem, ale to rzecz gustu. Jednak to już niemal 15 lat, więc nic dziwnego. Mówiąc o sleeperach i dawnych czasach, miałem kiedyś Saaba 9000 turbo, kupionego dokładnie dlatego, dlaczego teraz mam BMW E90: Rodzinny, czterodrzwiowy samochód z wielkim sercem. Saab miał setkę w ok. 8 sekund i był jednym z najszybszych czterodrzwiowych samochodów w tamtych latach. Przeglądam katalog Auto Motor und Sport z roku 1986 i pomijając takie auta, jak Alpina B6 (czyli BMW Trójka), Alpina B9 (BMW piątka), czy M-ki, które miały setkę poniżej siedmiu sekund, cała reszta zmagała się z przekroczeniem granicy 10 sekund. Audi 100 Quattro mial 9,9, Audi 200 Turbo - osiem sekund. BMW M5 6,5 sekundy, M3 - 6,9. Najszybsze Mercedesy miały setkę w 7.2 sekundy i były to auta klasy SE/SL/SEL/SEC silnikami 5,6 litra. "Normalne" Mercedesy, jak 260E, czy 300E, potrzebowały 10-11 sekund. Najszybszy Passat, model "GT", z silnikiem 2,2 136 KM osiągał setkę w 9,5 sekundy, najszybszy Opel Ascona w 12 sekund, najszybszy Peugeot 306 w 11 sekund, 505, model "Turbo Injection" w 8,4. R18 Turbo potrzebował równo 10 sekund, tak, jak Fiat Regata 100 Super. Nawet takie egzotyczne marki, jak Ferrari, Lamborghini i Maserati nie powalały na ziemię. Ferrari 308 - 7,2; Mondial Quattrovalvole - 7,4; Maserati Biturbo 425 - 6,9; Lamborghini Jalpa 3500 - 6,5. W USA była wtedy firma, która do nadwozi Volvo 740 wsadzała silniki i cały układ napędowy z Mustanga. To był prawdziwy wilk w owczej skórze. Między innymi Paul Newman zamówił sobie takie auto. Konserwatywne kombi, mające V8 i 230KM i setkę w sześć i pół sekundy. Nic dziwnego, że gdy Merc zaczął wsadzać silnik 5 litrów w budę auta klasy "E" to było to coś. Pamiętajmy, że był to już rok 91 i 500E był "zaledwie" autem podobnym BMW M5. Obydwa osiągały setkę w granicach sześciu sekund, obydwa były sedanami średniej klasy, nawet cena była podobna. W 1993 roku M5 kosztował w Niemczech 120 tys marek, E500E- 144 tysiące. A my, dzięki temu mamy dwudziestoparoletni wyścig o prymat w tej klasie aut, do którego skutecznie włączył się też VW ze swoim Audi S/RS6. A dziś takie auta, jak Toyota Camry, czy Nissan Altima, w sześciocylindrowych wersjach, kosztujące po 30 tys dolarów, osiągają setkę w sześć sekund i nikogo to już nie szokuje. Rodzinne limuzyny, o lepszych osiągach, niż Ferrari 308, czy Lamborghini Jalpa. I niech ktoś powie, że mu żal "starych, dobrych czasów".
  3. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    No nie wiem... W jednym z ostatnich miesięczników Car and Driver jest test porównawczy M5, E63 AMG i Audi S4. Od razu zaznaczyli, że test trochę nie fair dla Audi, bo powinni porównać RS6, ale tego modelu nie ma na naszym rynku i honoru Audi musiał bronić "słaby" S6. I choć w USA nikt nie ma żadnych negatywnych odczuć pod adresem właścicieli BMW i Mercedesów i choć redaktorom C&D nie raz zarzucano, że niezależnie jakie auta porównują i tak wygrywa BMW, to w tym teście M5 zajął ostatnie miejsce, a zwyciężył właśnie Audi. ( http://www.caranddriver.com/comparisons/2013-audi-s6-vs-2013-bmw-m5-2012-mercedes-benz-e63-amg-comparison-test )
  4. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    W moim aucie po modyfikacjach akurat jest to jedno i to samo, filtr nie ma osobnego wlotu, jest wyeksponowany w otworze w zderzaku, obok chłodnicy. Chyba zawsze filtry K&N są tak montowane. To znaczy nie zawsze w zderzaku, ale zawsze "na wierzchu". Jednak w oryginalnym samochodzie było tak, jak mówisz.
  5. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Musiałbym wjechać w kałużę głęboką na 30 cm Setki M trójek ma taką modyfikację, nikt nigdzie nie pisał o problemie z takim usytuowaniem filtra, a czytam kilkanaście for pasjonatów takich samochodów. Zbytnio się więc nie obawiam.
  6. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Pięknie. Mnie by się coś takiego przydało, u mnie filtr powietrza jest w przednim zderzaku. Nawet na głębokie kałuże trzeba uważać.
  7. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Cała przyjemność po mojej stronie.
  8. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Jasne, będzie, ale to może potrwać jakiś czas. Niestety, moje auto jest dopiero na którymś tam miejscu, za rodziną pracą, nie wspominając nawet o wierze. Ale w ciągu paru tygodni, najpóźniej w listopadzie, wybiorę się na tor.
  9. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Widzę, że ekoterroryści tutaj też straszą. Więc żeby im popsuć humor, update mojego samochodu. Oczywiście dalej mam eMkę, ale dodałem kompresor i "grubą rurę" {żeby straszyć biedne ptaszki, co wiją sobie gniazdka przy drodze). parę filmów, Pierwszy, to moje refleksje po przeróbce. Jest też "wątek zegarkowy": Drugi film to tylko nagrany dźwięk, jaki autko teraz wydaje: A ten to już nie moja produkcja, ale pokazuje jaka przepaść jest między seryjnym M3, który przecież nie jest wolnym samochodem, a autem z dokładnie takim samym kompresorem, jak w moim aucie: Jedyna różnica to taka, że w naszym stanie mamy benzynę 93 oktany AKI (odpowiednik 98 RON w Europie), a więc różnica powinna być jeszcze większa. Kilka fotek. Auto przed, zdjęcia z postępu prac i efekt końcowy:
  10. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Krakowska rejestracja przylepiona, czyli tunig zakończony.
  11. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    To prawda. Zwykle wirtualnie jedzie ze mną 20-50 osób. Komputer czyta mi ich wpisy z shoutboxa, oni mnie słyszą przez kamerę. Każdego dnia zjawiają się nowe osoby, ale mamy też "stałą ekipę". Prawie rodzina. Personalne przycinki, wulgaryzmy, plotkarstwo, teorie spiskowe i tematy polityczne są zabronione, więc jest bardzo miła atmosfera. Zapraszam! Angielski po czterech latach ogólniaka, 43 osoby w klasie i trzy różne nauczycielki. Czyli potrafiłem napisać "My name is Peter" i znałem nazwy liczb i dni tygodnia. Miesiące też, bo było tak, jak po rosyjsku. Po przyjeździe do USA przez parę tygodni nie miałem pojęcia nawet o czym ludzie mówią, nie wspominając już o rozumieniu jakiś szczegółów konwersacji. Po dwóch miesiącach zacząłem pracować jako kierowca, jeżdżąc po 500 mil dziennie, kilkanaście stopów, w okolicach, gdzie nikt nie zna polskiego. Więc nauka była dość intensywna, ale sporo było pomyłek, wynikających z niezrozumienia poleceń. Czasy przed komórkami, a nawet "pagierami", więc czasem ciągnąłem jakiegoś autochtona do automatu, żeby on pogadał z dyspozytorem i potem mi na migi wytłumaczył o co mu chodzi. Akcent? Mam przepiękny polski akcent i nikt, ale to nikt mnie nie pomyli z miejscowymi. Moja żona niemal straciła polski akcent i mówi jak Amerykanka, ale ona jest zdolna... wiecie zresztą już. Ja mówię niemal tak źle jak Miłosz. ;-) Więc dwie anegdotki, albo raczej prawdziwe historie. Byliśmy na spotkaniu z Miłoszem, jakieś 25 lat temu, na naszym Uniwersytecie. Nie pamiętam już o czym mówił, ale pamiętam, że on nawet nie starał się wymawiać angielskiego "r". Mówił z bardzo wyraźnym polskim akcentem, ale mówił mądrze i zrozumiale. I to jest najważniejsze. Druga historia. Kierowca przywiózł nowe ciężarówki do dealera Volvo. Murzyn. Zapytałem go o coś, a on, zanim mi odpowiedział, wybuchnął śmiechem. Pytam z czego się śmieje, a on, że mnie bardzo przeprasza, ale to ja go tak rozśmieszyłem, bo wyglądam jak redneck, a wcale nie brzmię jak redneck. ("Redneck" to oczywiście taki prymitywny chłopek roztropek z południa USA. Burak. Ktoś, kto ma podróbkę rolexa na ręce i jeździ BMW... Czyli by się zgadzało, nikt się przecież nie kapnie, że mój nie jest podróbą. Choć teraz, w tej M3, kto wie... mogą rzeczywiście pomyśleć, że mój Explorer jest autentyczny. ) Wiesz, mnie tak naprawdę to w ogóle nie trzeba było przekonywać. Plan był taki od początku, żeby powtórzyć coś takiego, jak na filmie z Mustangiem, 25 lat temu.
  12. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Cholernie niewygodnie w trasie. Prysznic zajmował pół godziny. Szampony, "conditionery", duperele. A teraz mydło i ręcznik wystarczą i w 5 minut człowiek gotowy. Zdjęcie w awatarze stare, ma z pięć lat, ale w tamtym roku byłem w Polsce i miałem znowu długie pióra. Jednak gdy odwiedzę Ojczyznę w przyszłym roku, będę na pewno krótko ostrzyżony. Fotka zrobiona przez panią Asię Kucharczak, plastyczkę, a prywatnie żonę Franka Kucharczaka z Gościa Niedzielnego: A to na rynku w Krakowie:
  13. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Sporo? A mnie się wydawały dość tanie... $235 za oponę 265/35ZR19 94Y to cena całkiem atrakcyjna. Za opony do Mazdy płaciłem po 150 dolarów.
  14. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Niania wyłączona, inaczej by się w ogóle nie dało tak bawić. Co mnie hamowało, to ograniczona wielkość placu i brak doświadczenia w takich zabawach. Może kiedyś znajdę jakiś lepszy placyk i przed zmianą opon zrobimy poprawkę. Tych opon, które mam teraz zostało niewiele i chyba przed kolejnym przeglądem trzeba będzie kupić nowe. BTW komplet kosztuje ok. 1000-1600 dolarów. Micheliny, które mam teraz to ponad 1600, ale np. Continentale można dostać już za 950 dolarów. I powinny wytrzymać dłużej, niż Michelinki. Będę się musiał tylko podowiadywać jak się sprawują.
  15. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Składacie się na nowe opony? :) http://www.youtube.com/watch?v=Dn_TAxLSnWM
  16. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    To nie jest kwestia tłumaczenia się, ale wytłumaczenia tym, którzy nie znają realiów panujących w cywilizowanym świecie. Poza tym skoro się zaczęło pisać, wypada dokończyć. Nie tyle chodzi tu nawet o tych gentlemanów, którym odpowiedziałem, co o osoby trzecie czytające ten wątek. Trzeba będzie coś takiego wymyślić, jasne... poszukać jakiegoś spokojnego placyku. Kumpel, który nakręcił film z Mustangiem nawet przejeżdżał wczoraj przez Charlotte, (on mieszka teraz w Chicago), ale się nie spotkaliśmy. Zobaczę, co się da zrobić.
  17. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Tak, jak większość zegarków z górnej półki jest "na przerost". Można odczytać czas w komórce, można ze słońca, prawda? Można ustalić w Brukseli, że będzie produkowane jedno auto, hybryda z małym dieslem, 50 koni, szybkość 125 km/h i wszyscy wszędzie spokojnie i ekologicznie dojadą. Można ubrać wszystkich ludzi w jednakowe mundurki, można... tylko po co? W jakim celu? Nie jesteśmy klonami, każdy z nas jest indywidualnym, unikalnym dziełem sztuki. Każdy z nas jest kimś specjalnym. Każdy z nas jest VIPem. Każdy z nas ma inne pasje i inne preferencje. Jeden woli blondynki, inny zegarki elektroniczne, a jeszcze inny preferuje rower. A ja wolę brunetki, zegarki mechaniczne i samochody, które nawet przy 200 km/h mają sporą nadwyżkę mocy i wciskają w fotel gdy się naciśnie "loud pedal". Masz z tym problem? To polecam Ci małego fiata. Podobno dziś można je kupić za grosze...
  18. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Oczywiście. Tylko, że zawsze można takie auto sprawdzić. Nie tylko przy pomocy "pana Janka z warstatu na Pradze", ale właśnie przy pomocy takich organizacji, jak "CarFax". Widać to np. po dyskusji na tym forum: http://bez-wypadkowe.net/showthread.php/3093-Audi-A4-2.0-TFSI-2006r-Koszalin-nr-VIN-WAUDF78E06A242330?highlight=audi+koszalin Ja dokładnie pamiętam skąd pochodzę i do końca życia będę się czuł Polakiem. Tu nie chodzi o to, że czegoś zapomniałem, ale raczej o to, by Polska wreszcie stała się normalnym krajem. Krajem, gdzie urzędnik służy petentowi, gdzie polityk odchodzi, jak zostaje mu udowodnione niedopełnienie obowiązków, gdzie można przeżyć całe życie bez żadnej łapówki, czy choćby "skromnego prezentu", gdzie nikogo nie dziwi, że ktoś odmawia wypicia alkoholu, czy choćby krajem, gdzie nie opłaca się ogłaszać, że auto jest powypadkowe, gdy w rzeczywistości jest po poważnej naprawie. I nie tylko nie opłaca, ale gdzie jest to niemożliwe, bo są systemy i firmy takie jak CarFax, gdzie to się da łatwo i bezpiecznie sprawdzić.
  19. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Jednego tylko nie rozumiem... Kto w aucie na gwarancji naprawiałby cokolwiek w jakimś półlegalnym warsztacie, mając gwarancję i mogąc naprawić to nie ponosząc kosztów? Takiego wypadku nie da się w żaden sposób ukryć, choćby dlatego, że BMW jest wyposażone w satelitarny system asystowania kierowcy. Każdy wypadek, nawet najmniejszy, automatycznie jest rejestrowany i asystent usiłuje się skontaktować z kierowcą, a z braku odpowiedzi zawiadamia policję i pogotowie. Tego się nie da wyłączyć, darmowa opcja w każdym BMW. Cytat z broszurki BMW: "Automatic Collision Notification In the event of a severe accident, your BMW Assist system will automatically transmit your vehicle?s location and crash information to a response specialist, who will then speak to you to determine if you need help. A second response specialist will request dispatch of emergency services to your location." Mnie to naprawdę śmieszy, to takie polskie kombinowanie na każdym kroku. Każde auto jest podejrzane, bo pewnie po wypadku, ktoś byle jak naprawił i stara się to ukryć, żeby wszystkich naokoło oszukać. Ale na świecie to troszkę inaczej wygląda i ludzie nie są drobnymi kombinatorami. Jak się ma wypadek, to się zgłasza do ubezpieczenia. Jak istnieje przepis, że trzeba coś zgłaszać odpowiednim urzędom, to się to zgłasza, choćby dlatego, że się nie opłaca nie zgłosić. Jak auto jest wyposażone w system asystujący przy wypadku, to to także musi być zgłoszone i BMW nie będzie unikała wypełniania takiego obowiązku, bo niby dlaczego? Żeby narazić się na milionowe straty, gdy ich ktoś poda do sądu o to, że nie wywiązali się z obowiązku? W USA jest więcej prawników nić we wszystkich innych krajach świata razem wziętych i wielu z nich nic innego nie robi, poza wymyślaniem kogo, gdzie i o co sądzić. Na przykład w szpitalu, gdzie pracuje moja żona, który ma 1000 łóżek, pracuje 20 tysięcy osób. Mają własną firmę prawniczą, niemal setka adwokatów, którzy nic nie robią poza bronieniem szpitala sądzonego przez pacjentów i ich rodziny. Sądzenie innych to narodowy sport Amerykanów, bo wygrane idą w miliony $$$. Opowiadanie takich teorii, jak te "rewelacje" kolegi "karczochrulez" jest żałosne i świadczy tylko o kompletnej nieznajomości realiów w cywilizowanym świecie. Może tak jest w Mońkach, czy Wąchocku, czy gdzie tam kolega zamieszkuje, ale nie u nas. Lawnowerman, piszesz: "Bo IMO to tam maska jest niedomknięta" No właśnie. A po domknięciu wygląda tak:
  20. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    O carfaxie słyszeliście? W USA nie da się kupić auta powypadkowego "przez przypadek". Nawet jak ktoś zamaluje ryskę na błotniku, a nie zrobił tego po cichy w garażu kumpla, to naprawa taka staje się "public record". Na przykład historia mojego auta wygląda tak: http://www.carfax.com/VehicleHistory/p/Report.cfx?vin=WBSVA93558E041861&partner=COO_0 http://www.carfax.com/VehicleHistory/p/Report.cfx?vin=WBSVA93558E041861&partner=COO_0#DetailSection "Additional History Total Loss No total loss reported to CARFAX. No Issues Reported Structural / Frame Damage No structural / frame damage reported to CARFAX. No Issues Reported Airbag Deployment No airbag deployment reported to CARFAX. No Issues Reported Odometer Rollback No indication of an odometer rollback. No Issues Indicated Accident / Damage No accidents or damage reported to CARFAX. No Issues Reported Manufacturer Recall Check with an authorized BMW dealer for any open recalls. Ask Your Dealer Basic Warranty Original warranty estimated to have 13 months or 13,133 miles remaining. Warranty Active" I choć teoretycznie jest możliwe, że ktoś naprawił samochód nie zgłaszając tego nigdzie, to możliwe jest to tylko w starych, nieubezpieczonych samochodach. I tylko w wypadku, gdy poduszka powietrzna nie wypali. Nie ma praktycznie możliwości naprawienia auta objętego gwarancją bez zgłoszenia tego i narażenia się na wysokie kary, a nawet utratę licencji na prowadzenie działalności gospodarczej. Zatem... żart zabawny, ale nie do końca. Pozdrawiam
  21. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Dzięki. Droga wspaniała, kiedyś, po samym przyjeździe do USA, przez pomyłkę wpakowałem się na nią zestawem z naczepą. Na każdym zakręcie łamałem przydrożne drzewka i ocierałem się o skałki. Ale przynajmniej zapamiętałem, że to byłaby wspaniała droga do testowania M Trójki.
  22. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Dojechałem wreszcie do domku i przez ostatnią dobę głównie jeżdżę samochodem. Dziś pojechałem w góry, żeby przetestować autko na górskich serpentynach. Kilka wrażeń totalnego amatora w mocno średnim wieku: Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że nie mam wielkiego doświadczenia w prowadzeniu aut tej klasy. Na co dzień jeżdżę zupełnie innym samochodem i choć przejechałem już ponad 6 milionów km, to doświadczenie z tira nie jest zbyt przydatne w BMW. Miałem pięciolitrowego Mustanga, z kompresorem, około 350 KM, ale to było 25 lat temu. Jeździłem trochę modyfikowaną Acurą (Hondą) NSX, ale była pożyczona od sąsiada, więc człowiek miał trochę obciach, żeby nie iść na full. Poza tym to także było dość dawno. Jechałem też Ferrari F40, który był jedynym autem szybszym niż M3 spośród tych, które prowadziłem, ale F40 tylko podstawiłem innemu kierowcy pod jego naczepę, jadąc na jedynce kilkanaście metrów, więc to się zupełnie nie liczy. Dzisiaj więc skoczyłem na głęboką wodę. I auto mnie totalnie zauroczyło, bo jest to samochód, który bardzo wiele wybacza kierowcy. Jest bardzo łatwo udawać w nim Kubicę, bo elektronika myśli za głupiego woditiela. Oczywiście elektroniczną nianię można wyłączyć, ale to naprawdę byłaby głupota. Zwłaszcza w mojej sytuacji i na takiej drodze, na jakiej jechałem. Gdy się jedzie na torze, z szerokimi poboczami, albo gdy się dryftuje na szerokim placu, wtedy jak najbardziej, można i trzeba wyłączyć wszelkie zabezpieczenia. Ale na wąskiej szosie, z ostrymi skałkami na poboczach i z jadącymi z przeciwka turystami, niania bywa w szybkiej jeździe bardzo pomocna. Samo auto ma wszystko rewelacyjne. Moc, zawieszenie/opony i hamulce. Acura NSX prowadziła się bardzo podobnie, nawet chyba, dzięki centralnie umieszczonemu silnikowi, trochę lepiej pokonywała zakręty, ale nie miała takiej mocy. Mój Mustang też nie mial, ale nie tak wiele mu brakowało, ale podwoziowo był on sto lat za M3. Fakt, że dzisiejszy Mustang to zupełnie inna bajka, jednak ten z lat osiemdziesiątych, na dodatek z tanimi oponami, potrafił tylko przyspieszać, z hamowaniem i skręcaniem miał już poważne problemy. Tak więc muszę powiedzieć, że M3 to zdecydowanie najlepszy samochód jakim kiedykolwiek jechałem. W miarę komfortowy, choć trudno jego zawieszenie nazwać ?miękkim?. Dopiero po wciśnięciu guzika ?M? zawieszenie staje się sztywne jak granit i czuć każdą nierówność w drodze. Co zresztą mi wcale nie przeszkadza. Prowadzi się precyzyjnie, jak po szynach, a gdy się przesadzi, elektronika błyskawicznie koryguje błędy kierowcy. Nie ma znaczenia, czy w połowie zakrętu się zacznie hamować, czy się stanie na gazie, auto cały czas ma bardzo neutralną charakterystykę. Oczywiście wyłączając system pomocy kierowcy bardzo łatwo auto wprowadzić w dryft. Mocy mu nie brakuje. Mówiąc o mocy, zaskoczyło mnie to, że on ciągnie mocno przy każdej prędkości. Nie dostaje zadyszki nawet, gdy się już leci grubo ponad 200 km/h. Miałem wrażenie, że niezależnie od tego z jaką jadę prędkością, wystarczy nacisnąć gaz i ten silnik odnajduje kolejne rezerwy mocy. Być może na niemieckiej autostradzie w końcu by się człowiek doczekał momentu, gdzie auto przestaje przyspieszać, ale na górskich drogach zawsze pozostawała spora rezerwa mocy. Było też kilka rzeczy, które mi się nie podobają. Cały ten ?I-drive?, pokładowy komputer i system informacyjno-nawigacyjny jest totalną pomyłką. Bardzo trudno intuicyjnie cokolwiek ustawić. Do tego grafika w nawigacji gorsza niż w przeciętnym GPS-ie za sto dolarów. I to były by wszystkie moje zastrzeżenia. Mógłbym ponarzekać jeszcze, że dużo pali, ale jeżeli wskazania pokładowego kompa są prawdziwe, to po całym dniu osiągnąłem ok. 15 litrów na setkę. W samych górach spalał ok. 20 litrów, przy dość intensywnej jeździe, głównie na drugim i trzecim biegu. Przy normalnej, spokojnej jeździe pewnie dałoby się osiągnąć z 12, ale to się dopiero okaże. Trudno jednak mówić, że to dużo w aucie z takim silnikiem. Jest jeszcze jedna wada w codziennej jeździe tym samochodem. Jest on tak mocny, że jest dość trudno płynnie i łagodnie ruszać z jedynki. Silnik jest dość głośny, przyspiesza jak wariat, więc gdy się jedzie z teściową do kościoła, wypadałoby wykazać się płynnością i łagodnością, a tymczasem albo zaczyna szarpać, albo rwie do przodu jak szalony. Oczywiście przesadzam troszeczkę, ale rozumiecie o co chodzi. Z pewnością po kilku dniach nie będę miał tych problemów, a poza tym znalazłem inne, rewelacyjne rozwiązanie. Wystarczy po prostu ruszać z dwójki. Ma on wystarczającą moc i jest wystarczająco elastyczny, by to zrobić. Rusza łagodnie, na dodatek nie ma potrzeby w sekundę po ruszeniu zmieniania biegów. A gdy się chce ruszyć troszkę szybciej, to można i z dwójki, na której można się rozpędzić do setki bez zmiany biegu. Film z wczorajszej jazdy w górach. Jakość obrazu nie najlepsza, ale to nieistotne. Ważne, że dźwięk jest. I ważne, że szczęśliwie wróciłem do domu, bez mandatu i bez wylądowania w krzakach. http://www.youtube.com/watch?v=6z3QXS_bRmk
  23. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    W końcu spędzam w moim samochodzie więcej czasu niż w domu. A "chicagowski akcent" łapie się jak się mieszka w polonijnych gettach, gdzie wszyscy mówią niepoprawnie. My w domu mówimy po polsku, poza domem - po angielsku, w Charlotte nie ma zbyt wielkiej Polonii i nawet nie mam gdzie się nauczyć tak mówić.
  24. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Fakt, że żona tu najważniejsza. Auto jak auto, każde się za chwilę znudzi i spowszednieje, a żona mnie zaskakuje od 32 lat. Na 20. rocznicę ślubu kupiła mi tytanową Omegę Seamaster, teraz, w przeddzień 32. rocznicy ślubu - samochód. No właśnie, zapomniałem, że ja to tak naprawdę jeżdżę samochodem Volvo VN 780, nie BeeMką, i teraz właśnie z Volva piszę tego posta. Moje Volvo jest na YouTube i setki fotek na forum. Filmy na YT: (Niech Was nie zmylą statystyki, 150 tys widzów, 367 likes, 7 dislikes, oglądanie tego to naprawdę strata czasu, jak ktoś nie jest maniakiem ciężarówek. :-) Nawiasem mówiąc podobno ma ktoś nagrać dla programu "Na osi" w TVN reportaż ze mną i tym Volvo. Urwała mi się zapinka do bransolety Omegi, ale coś tam na ręce będę miał. Pewnie Rolexa Explorera. Może się go uda "wystawić do kamery". Problem tylko, by w czasie najbliższych dwóch tygodni dostać ładunek w kierunku Chicago, gdzie pan redaktor będzie bawił z kamerą. :-D
  25. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Właśnie zostałem właścicielem M Trójki, prezent od żony. :-P Auta jeszcze nawet nie widziałem, bo jak wiecie jestem truckerem, jestem w trasie, a ona sama wszystko załatwiła, podpisała, samochód przywiozła do domu i zaparkowała w garażu. Zobaczę go pewnie wtorek-środa. Mam jednak kilka fotek, bo zrobił je sprzedawca: Oryginalna "nalepka na szybę" z informacjami o opcjach samochodu: I kilka szczegółów. Samochód jest jak nowy, pachnie jak nowy, jestem drugim właścicielem. Poprzedni nie palił, samochód oczywiście był serwisowany w autoryzowanej stacji obsługi (bo to za darmo na gwarancji) i, mówiąc o gwarancji, ma on ją jeszcze przez jeszcze rok i 20 tys km. Prawdopodobnie kupimy potem dodatkową gwarancję, bo naprawy takiego samochodu mogą być kosztowne. Na pewno będą jakieś filmiki na YouTube, ale najpierw muszę to auto zobaczyć w realu, bo na razie widziałem tylko fotki. :-D
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.