Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

hiob

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    284
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez hiob

  1. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    1. Nigdzie i nigdy nie sugerowałem nawet, że M3, z wyjątkiem ceny, jest, cytuję "w wielu aspektach dość istotnych gorszym" samochodem od Mustanga. 2. Kultowy status samochodu niekoniecznie musi się wiązać z jego podażą. Jest wiele samochodów kultowych, które są powszechnie dostępne, jak np. 57 Chevy Bel Air i wiele samochodów wręcz niemożliwych do zdobycia, które na taki status nigdy nie będą mogły liczyć, np. Yugo, Ford Pinto, czy AMC Pacer. A BMW "M" w USA mają taki status, niezależnie od tego, która to jest generacja. 3. Przypadków takich, że po wejściu nowego modelu ceny poprzednika nie spadły i nikt nie chciał się ich pozbywać znalazłoby się sporo w historii motoryzacji. Wystarczy wspomnieć znowu Chevrolety Bel Air. Roczniki 55 i 57 od początku miały kultowy status. 56 dopiero ostatnio zaczyna być autem kolekcjonerskim, tak, jak 58. Nie był on jednak dobrze przyjęty w czasie swej premiery i żaden właściciel 57 Chevy nie leciał się pozbyć swego auta, by kupić model 58. (Nawiasem mówiąc mnie się 58 podoba). W roku 59 było jeszcze gorzej. Podobnie było np z Mustangiem II generacji, z lat 73-78. Auto zmalało, osłabło, stało się krewniakiem Pinto i dziś już wszyscy zapomnieli o tym modelu, gdy wszystkie roczniki aut pierwszej generacji Mustanga mają kultowy status i są poszukiwane przez kolekcjonerów. BMW ostatnio idzie w dziwnym kierunku. Zaczyna zwracać uwagę na zużycie paliwa, wprowadza elektryczne wspomaganie kierownicy i automatyczne zatrzymywanie silnika na światłach, kosztem własności jezdnych i przyjemności prowadzenia. Parę lat temu gdy w jakimkolwiek teście porównawczym był BMW, było niemal pewne, że to porównanie wygra. Ostatnio coraz częściej przegrywa, czasem zajmując ostatnie miejsca. Ani "siódemka", ani "piątka" nie mają tu dobrej prasy, M5 przegrał nie tylko z AMG63, ale nawet z Audi S6, a i "trójka" jest krytykowana. Zobaczymy jak będzie z M3/M4, na razie to tylko spekulacje, ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby właściciele M3 nie rzucili się wcale na nową wersję. Ja w kazdym razie nie mam najmniejszego zamiaru pozbywać się swojego V8 dla bardziej ekonomicznego i "ekoprzyjacielskiego" modelu. 4. Tu także się mylimy w swoich opiniach. Ja bym wziął 150 tys zł i Mustanga. Dysponując taką kasą mógłbym zmodyfikować go tak, by miał z 800-1000 KM i za resztę kupowałbym jeszcze paliwo przez kilka lat. Nie tylko E90 i F30 są podobne, ale także F10 ma bardzo podobną sylwetkę. Rozumiem i wierzę na słowo, że Ty je odróżniasz nawet w nocy, w gęstej mgle i z odległości kilometra, ale ja już nie jestem taki młody, noszę okulary i wcale nie widzę na pierwszy rzut oka rożnicy między tymi samochodami. Jasne, że gdy się zwróci uwagę na pewne szczegóły, jak np. lampy to można je odróżnić, ale po pierwsze trzeba wiedzieć które lampy należą do jakiego modelu, (a 95% ludzi nie ma o tym pojęcia), a po drugie trzeba je zauważyć. Tymczasem w normalnym ruchu ulicznym, gdy przelotnie rzucimy okiem na przejeżdżający samochód, naprawdę często nie wiemy (tzn ja nie wiem, Ty jesteś inny) który to model. A na dowód kilka fotek. Ty z pewnością od razu powiesz które zdjęcie do którego modelu należy, ale zapytaj w domu mamy, siostry, córki, babci, czy kto tam z Tobą mieszka i zobaczysz, czy tak łatwo je rozróżnić: A co do bronienia mojego zdania, to przepraszam, ale czyjego zdania mam bronić? Ja jestem bardzo przywiązany do swoich opinii, bo uważam je za prawdziwe. A cała ta dyskusja sprawia mi sporą dozę przyjemności, więc z niejakim żalem przeczytałem, gdy napisałeś, cytuję, że "kończę dyskusję bo jest bez sensu". Szkoda, ale cóż. Jak jest ona bez sensu, to faktycznie nie ma sensu o tym dyskutować. Pozdrawiam.
  2. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    1. Pożyjemy, zobaczymy. Nowe M3 będzie najwcześniej za rok, wtedy możemy wrócić do tematu, na razie jest to jedynie "gdybanie". 2. Jak wyżej. 3. Jak mogłeś zapomnieć o moim kaszlaczku? 4. Być może, ale ja nie mieszkam w Bawarii. Gdybym mieszkał w Krakowie, nie wspominając nawet o Bawarii, moje wybory samochodów mogłyby być inne. O ile M3 by pewnie pozostał, na pewno nie miałbym seryjnego malucha. Co najwyżej jakiś swap. Seryjny fiacik ma dla mnie wartość tutaj, bo tu 24-konny silniczek, który nie jest zamontowany w kosiarce do trawy, wzbudza sensację. 5. A ja nie rozumiem czego Ty nie rozumiesz. Widzisz, w USA na Mustanga tak się zwraca uwagę, jak na Golfa w Polsce. Natomiast M3 jest samochodem stosunkowo rzadkim, na dodatek mającym kultowy status. Jest rzeczą normalną, że inni kierowcy pytają o to auto (choćby zdawkowe "jak mi się podoba jazda tym autem?"), pokazują kciuka w górę, pytają o moc, cenę itp. Fakt, że samochód jest jedynie wersją "cywilnej" trójki nie ma tu większego znaczenia, "car guys" od razu zauważają uwypuklenie na masce i otwory w poszerzonych błotnikach. I nie chodzi tu o punktowanie, czy też o jakieś zwycięstwo. Po prostu tłumaczę moje zdanie. Nie wszystkie punkty w naszej dyskusji są obiektywne, tak, jak waga silnika. Do aut podchodzimy emocjonalnie i czasem nie da się udowodnić dlaczego coś się nam podoba, dlaczego w czymś, czy kimś się zakochaliśmy. Nie ma więc większego znaczenia to, czy ja "mam rację", czy nie. Dla mnie, subiektywnie, M3 e90 jest jednym z najlepszych samochodów na świecie, bez względu na cenę. M3 mające 600 KM jest jeszcze lepszym autem i jeśli bym dziś wygrał tę kumulację w lotto jaką aktualnie mamy, 150 milionów dolarów, naprawdę nie wiedziałbym na co to auto zamienić. Pewnie dokupiłbym kilka innych, ale moje M3 nadal byłoby jednym z moich faworytów, bo ma wszystko, czego od auta oczekuję. Ale rozumiem, że z moją subiektywną oceną mogą się inni nie zgadzać i dla nich M3 jest autem do kitu. W porządku, każdy może się mylić. /edit/ - Jest jeszcze jeden aspekt, jeśli chodzi o cenę auta, o którym warto pamiętać. Sprawdziłem za ile teraz można kupić nowe M3. Rozpiętość cen jest w granicach 68-101 tysięcy. Moje, wersja doskonale wyposażona, praktycznie wszystkie możliwe opcje, kosztował w 2008 roku 66 tysięcy. Dzisiaj natomiast 335 F30 dobrze wyposażone kosztują ponad 60 tys, 328 są po 55 tys. Zatem można przypuszczać, że gdy się zjawią M3 F30, dobrze wyposażone egzemplarze będą kosztowały co najmniej100 tys dolarów, a to może spowodować, że nie tylko ceny używanych, kilkuletnich M3 e90 nie spadną, ale wręcz wzrosną, tym bardziej, że F30 jest bardzo podobny do E90 i wiele osób ma problem z odróżnieniem na pierwszy rzut oka tych modeli. Ja za trzyletnie auto, z małym przebiegiem, w idealnym stanie, zapłaciłem 43 tys dolarów, czyli 2/3 ceny nowego samochodu. Jeśliby te proporcje się utrzymały, to trzyletnie "wypasione" M3 F30 kosztowałoby z 70 tys dolarów, a to spowoduje, że starsze, dobrze utrzymane egzemplarze M3 e90 nadal będą trzymały wysoką cenę i nie zdziwiłbym się, gdyby po premierze nowego M3 okazało się, że moje auto nadal jest warte 40 tys dolarów. Bo jak na razie, dwa lata po jego kupnie, nie stracił zbyt wiele na wartości, ceny oferowanych M3 e90 z tego rocznika na rynku USA są w zakresie 30-45 tys dolarów, a mój na pewno należy do tych egzemplarzy w najlepszym stanie.
  3. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    To rzeczywiście może spowodować inflację wartości tego modelu. Gdy byłem w Gruzji i Armenii w czasach związku Radzieckiego, zdumiała mnie ilość Mercedesów, jakie tam jeździły. Każde niemal auto miało dekle z gwiazdą i "celownik" na masce, nawet, gdy pisało na nim "Wołga", albo "Moskwicz" Ale i w USA podobno dziś jest zarejestrowanych więcej Fordów model "A", niż kiedykolwiek ich opuściło fabrykę.
  4. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    1. Wszystkie stare egzemplarze M3 utrzymują wartość większą, niż "normalne" trójki. Jasne, że te najbardziej zadbane są droższe, ale nawet auta w przeciętnym stanie, jeśli mają znaczek "M", mają kultowy status i wysoką cenę. Poza tym ja mam zamiar trzymać ten samochód przez kolejne 15 lat, lub więcej i jeszcze wrócić z nim na emeryturę do Polski, więc ewentualna utrata wartości tego auta w przyszłym roku nie ma dla mnie żadnego praktycznego znaczenia. 2. Nieprawda, że V8 jest cięższy. Może nowy silnik będzie lżejszy, ale V8 w e90 jest lżejszy, niż R6 w e46. Cytat z Wiki, http://en.wikipedia.org/wiki/BMW_S65#Design : "The resulting engine weighs 202 kg (445 lb): 15 kg (33 lb) lighter than the straight-6 engine it replaces, while also being shorter." - czyli jest lżejszy o 15 kg od silnika w M3 poprzedniej generacji. 3. Wersja czterodrzwiowa nadal będzie miała oznaczenie M3 4. Porównywaliśmy Mustanga GT, więc "zwykłego", tyle, że z silnikiem V8. Takich samochodów na jednej tylko stronie, www.cars.com jest dziś jdo sprzedania w moim mieście z okolicami 156 sztuk. 5. Fakt, że bywają jeszcze bardziej rzadkie samochody nie ma tu nic do rzeczy - sam mam takie autko w garażu. Jeden z dziesięciu w USA, jedyny w promieniu 500 mil. Ale my porównujemy tu dwa konkretne samochody, M3 i Mustanga GT, a nie szukamy najbardziej ekskluzywnego pojazdu pod słońcem. ja jedynie podałem argument dlaczego wybrałem M3, a nie Forda.
  5. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    BMW ma parę innych zalet, których nie ma M3. Na przykład ekskluzywność - w moim mieście jest teraz wystawionych na sprzedaż ponad 300 nowych u używanych Mustangów, a tylko 12 M Trójek. Tylko BMW oferuje wersję czterodrzwiową, która mi bardziej odpowiada. Poza tym to nie jest tak, że Mustang ma dobre hamulce, a M3 nie, albo, że BMW ma dobre amortyzatory, a Mustang się buja jak stary Citroen DS21. Uwagi Pobsta dotyczyły aut prowadzonych na granicy przyczepności, na poziomie, jakiego ja nigdy w życiu nie osiągnę. Jadąc tymi samochodami nawet na 95% ich możliwości z pewnością nie odczuwa się tego aż tak wyraźnie. Ja na przykład nigdy nie odniosłem wrażenia, by M3 miało choćby ślad podsterowności. Jeżeli już - to odwrotnie, tak go zresztą kiedyś rozbiłem - przez zarzucenie tyłem. Co do utraty wartości, to nie ma obawy. M3 jest takim autem, które jak wino, im starsze tym lepsze ( i droższe). Wszystkie poprzednie modele M3 trzymają wartość całkiem dobrze, a ponieważ mój model będzie jedynym z silnikiem V8, to na pewno zawsze będzie poszukiwany.
  6. Mój Explorer II ma już kilkanaście lat i jest noszony na co dzień, na zmianę z Omegą Seamasterem, a ponieważ ja jestem "fizyczny", to i zegarek otrzymuje swoją porcję ran, co doskonale widać na zdjęciach. Rolexa lubię z tego samego powodu, dla którego lubię Omegę. Są nie do zdarcia, można nimi przybijać gwoździe. Explorer II dlatego, że chciałem dwie strefy czasowe, mieszkając w Stanach, a duchem przebywając w Krakowie, a GMT Master jest dla mnie zbyt "oklepany" i za dużo podróbek widuje się każdego dnia. Gdy np. zajedzie się do tej części Miami, znanej jako "Little Havana", odnosi się wrażenie, że każdy facet tam ma Rolexa Made in China - GMT Master, albo Datejust, albo Daytona. I choć podróbki Explorera też się spotyka, to jednak znacznie rzadziej. Oczywiście jest pewien powód, dla ktorego podróbki Rolexów są takie popularne - każdy chciałby taki zegarek mieć, a nie każdego na niego stać, więc to, że inne modele są częściej podrabiane jest w jakimś sensie komplementem dla nich, ale na mój gust Explorer II jest najładniejszym z Rolexów, z wyjątkiem tej nieszczęsnej lupki. Ale i na to są sposoby i mój już lupki nie ma.
  7. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Mówiłem o komentarzach kierowcy, jakie miał na gorąco podczas jazdy i zaraz po jej zakończeniu na tym filmie: Randy Pobst, bo tak się ten kierowca nazywa, facet w moim wieku, był mistrzem w zawodach klasy SCCA World Challenge GT series w 2003, 2007, 2008 i 2010 roku, ponadto zwyciężył w 1996 w North American Touring Car Championship i w latach 2005, 2006 i 2007 zajął drugie miejsce w SCCA World Challenge TC series. Dwukrotnie zwyciężył także w klasie, w której startował w 24 Hours of Daytona, w 2001 i 2006 roku. Nie jest to więc jakiś przypadkowy gostek, czy nawet dziennikarz regularnie testujący auta, jest to aktywny zawodnik i to jeden z najlepszych. 03:36 - chwali "balans" Mustanga (chodzi o "wyważenie" auta, które ma neutralną charakterystykę), chwali hamulce, chwali moment obrotowy, w 3:53 powtarza, że auto jest dobrze wyważone i ma mocne hamulce, w 4 minucie mówi, że amortyzatory są trochę zbyt miękkie na ten tor, 4:05 - dobrze reaguje na kierownicę, ale amortyzatory nie nadążają za "przesuwaniem się ciężaru" (chodzi o zmianę kierunku jazdy - zakręty lewy-prawy tuż po sobie), potem powtarza jeszcze swoje uwagi o wyważeniu auta, hamulcach i mocy, 4:32 mówi, że auto "przelatuje nad większymi nierównościami toru", 4:38 chwali reakcję auta na mocne przyhamowanie i mówi, że auto jest "sprawiające przyjemność w prowadzeniu" i że to najlepszy Mustang w historii, jeśli chodzi o prowadzenie, trzymanie się drogi. 4:50 - "Sorry, 1965 Shelby guys, ale ten by tamtego zniszczył". 5:05 - wspaniały samochód, samochód dający radość z jazdy, gotowy do wzięcia udziału w wyścigach w takim stanie, w jakim jest (czyli z fabrycznymi ustawieniami). 5:14 Największą zaletą auta jest silnik, duża moc, druga największa zaleta to wyważenie. Nie ma tendencji do podsterowności i ja to lubię, mówi Pobst. Znacznie lepsze wyważenie, niż Camaro, (Sorry, Camaro guys). Nie ma takiego momentu obrotowego, jaki ma Camaro, ale zdecydowanie ma moc. Jestem przekonany, że Mustang by zniszczył Camaro. M3 ma trudnego przeciwnika. 5:50 Przełożenia kierownicy są szybkie, niemal perfekcyjne, jeśli chodzi o przełożenie. Teraz jego uwagi w czasie jazdy M3: 6:10 - mówi, że musi zredukować do dwójki tam, gdzie w Mustangu wystarczał trzeci bieg, z uwagi na "dłuższe" przełożenia w M3 i wyższe obroty. 6:16 "Niemalże, jakby M3 miał mniejszy moment obrotowy przy niskich obrotach, niż Mustang" (co jest prawdą - dlatego zainstalowałem u siebie kompresor. Uwaga moja). 6:22 - dobre trzymanie się drogi przy dużej prędkości, lepsze amortyzatory, jak by można się było spodziewać. 6:28 - niespodziewanie podsterowna charakterystyka w zakręcie, 6:37 - układ kierowniczy jest doskonały, ale potrzebuję go "zbyt wiele" (to znowu nawiązanie do tego, że auto jest podsterowne, czyli jadąc szybko w zakręcie trzeba skręcić więcej, niż przy małych prędkościach. To celowe ustawienie geometrii zawieszenia wielu producentów aut, w celu zwiększenia marginesu bezpieczeństwa, ale w takim aucie jak M3 było to, wg. Pobsta, niemiłą niespodzianką.) 6:44 - mały moment obrotowy po wyjściu z zakrętu i podjeździe w górę, 6:49 - znacznie lepsze zachowanie w wejściu w zakręt. Nie odczuwa się w ogóle przechyłów nadwozia. Wiem, że auto się przechyla, ale w Mustangu się to czuje, w BMW tego nie czuję. 7:05 - niemal nieodczuwalne nurkowanie auta przy hamowaniu, ale brakuje mi momentu obrotowego, jaki jest w średnim zakresie obrotów w Mustangu - ale (silnik) BMW kręci się i kręci. 7:18 - jeślibyś tego spróbował w Mustangu, wyleciałbyś z toru, znacznie lepsza kontrola amortyzatorów w M3, to największa różnica (między tymi autami) i "nurkowanie" przy hamowaniu. 7:35 - znowu drugi bieg, znowu narzekanie na "pushing". Muszę bardziej skręcić kierownicę, niż nakazuje geometria toru, mówi Pobst, ale można to skorygować dodając gazu. 7:48 - BMW to auto mające moc na wysokich obrotach, Mustang moment przy niskich obrotach, 8:05 BMW ma definitywnie lepsze amortyzatory, Mustang lepsze wyważenie, mniejszą podsterowność, 8:19 Mustang w efekcie jest przyjemniejszym autem do prowadzenia. Podoba mi się precyzja prowadzenia M3, ale odczuwam lekką frustrację z powodu jego podsterowności. Może dlatego jest mniej przyjemne (prowadzenie M3), bo jest łatwiejsze. Podsterowność powoduje "przytępienie" samochodu. Mustang jest :dzikim koniem", BMW doskonałym europejskim samochodem. Komentarze Pabsta po tym, gdy usłyszał, że osiągnął praktycznie identyczne czasy przejazdu: 9:43 - Mustang nie był tu faworytem, jest znacznie tańszym autem. Sukces zawdzięcza większemu momentowi obrotowemu, Może szybko wyjechać z ciasnych zakrętów, gdzie w BMW jest wysokoobrotowy silnik w europejskim stylu, potrzebujący więcej czasu, by się znaleźć w miejscu, gdzie ma najwyższą moc. Ponadto Mustang używa wszystkich czterech opon, dzięki swemu wyważeniu. Przy wejściu w zakręt można auto trochę obrócić, gdy BMW ma sporą dozę podsterowności, a podsterowność zmniejsza prędkość wyjścia z zakrętu. 10:18 Mustang także, wierzcie, lub nie, myślę, że ma lepsze hamulce. Sam jestem ciekaw jak to wygląda w obiektywnych badaniach, ale ma dobre "łapanie". Dla mnie to jest olbrzymie zwycięstwo Mustanga, bo BMW to jest doskonały przeciwnik. 11:24 - wynik. Myślę, że nic tu więcej nie można dodać. Według Pobsta BMW ma lepsze amortyzatory, Mustang lepsze wyważenie, hamulce i silnik. Różnice te są w sumie minimalne, a czas z toru praktycznie identyczny. Do tego za cenę jednego M3 można kupić dwa Mustangi, powiedzmy dla siebie jednego V8, a dla żony kabriolet z silnikiem V6, który ciągle ma ponad 300 KM. God Bless the USA!
  8. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Ja jeździłem NSXem z piętnaście lat temu. Wtedy zawsze zaskakiwało mnie zawieszenie tego auta i jego hamulce. Jeśli chodzi o przyspieszenie, moc, to nie mogła się równać z moim Mustangiem, tym bardziej, że to zupełnie inna charakterystyka silnika - Acurę (Hondę) trzeba było "piłować", trzymać w wysokim zakresie obrotów, by jej moc poczuć, Mustang był silny od samego "dołu", niemal od wolnych obrotów czuć było moc tego samochodu. Jeśli by porównać mojego Mustanga z 87 roku do NSX, to z pewnością opinia, że amerykańskie auta nie potrafią skręcać, ani hamować, byłaby prawdziwa. Tym bardziej, że ja jeździłem na oponach Mickey Thompson do wyścigów dragsterów i one w ogóle nie zapewniały żadnego trzymania się na zakrętach. Gdy kupiliśmy M3 moje pierwsze wrażenie było takie, że to auto jedzie jak po szynach - zupełnie tak, jak było w NSX. Sądząc jednak po wrażeniach, jakie miał po teście porównującym M3 i Mustanga GT w 2011 roku kierowca testujący tamte auta dla miesięcznika Motor Trend, dzisiaj jest zupełnie inna sytuacja i choć twierdził on, że M3 ma minimalnie lepszą pracę amortyzatorów przy zmianie kierunku, przejściu z lewego zakrętu w prawy i odwrotnie, to Mustang ma bardziej neutralną charakterystykę, nie ma skłonności d podsterowności i "wypychania" na zakrętach, jak to zauważył w M3 i ocenił zawieszenie obu aut na równorzędne. Honda NSX na pewno jednak w swoich czasach była jednym z lepszych samochodów, jeśli chodzi o właściwości jezdne. Była wręcz nazywana "ferrari dla mniej zamożnych".
  9. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Dzięki za Wasze uwagi. A jaka jest Wasza opinia o francuskich samochodach klasy Golfa? Moja siostrzenica miała kiedyś Megankę, siostrzeniec żony Peugeota 307 i oboje byli zadowoleni z tych aut.
  10. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    To i ja potrzebuję Waszej rady, bo mnie ktoś zapytał o moją opinię, a ja nie znam dokładnie specyfiki polskiego rynku. Chodzi o zakup samochodu w Polsce, w grę wchodzi tylko nowe auto, w cenie ok. 100 tys zł. Poprzednim samochodem był Golf VI, prosto z salonu, wersja pięciodrzwiowa, wszystkie możliwe opcje. Teraz mój znajomy zastanawia się nad Golfem VII, Audi A3, BMW "3" lub... Samochód musi służyć trzem pokoleniom, bo choć go nabywa dziadek, to wnuczek będzie tą osobą, która od dziadka będzie autko wypożyczać przy każdej nadarzającej się okazji. Zatem auto musi być praktyczne, bezpieczne i być także "cool"
  11. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Jasne, pawel1380, ja to rozumiem. Dla mojej żony także i dla mnie też - gdy chodzi np. o mieszkanie, czy, powiedzmy, zegarek. Nie wystarczy mi, by zegarek był dokładny - od tego mam komórkę. Dla mnie zegarek to coś znacznie więcej i mam swoje widzimisię. Musi być mechaniczny, dobrze. by miał jakąś komplikację - przynajmniej stoper, albo drugą strefę czasową, mam też swoje ulubione marki, a jeśli by mnie było na to stać, nosiłbym na ręce jakieś arcydzieło sztuki zegarmistrzowskiej z kalendarzem, którego nie trzeba by regulować przez następne sto lat. My tu przecież, przynajmniej w kwestii estetyki, rozmawiamy o subiektywnych odczuciach. Myślę też, że zgodziliśmy się w wielu sprawach, co do których mieliśmy odmienne spojrzenia na początku naszej wymiany zdań. Nikt już się nie upiera, że Mustangi i Corvette mają materiały wykończeniowe lepsze, niż Audi, Mercedes i Ferrari, nikt też już (mam nadzieję) nie twierdzi, że Mustangi i Camaro nie potrafią skręcać. Szanuję więc to, że dla wielu z Was estetyka wnętrza jest bardzo istotna, ale ciągle będę się upierał, że bardzo niewielu z Was widziało wnętrze dzisiejszych amerykańskich samochodów. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że ciągle ono byłoby nie do zaakceptowania dla wielu, tak, jak dla mnie nie byłby do zaakceptowania zegarek poniżej, powiedzmy, Omegi Seamaster, czy Rolexa Explorera.
  12. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Ja wcale nie jestem taki obraźliwy, ale za przeprosiny dziękuję i przyjmuję. Dobrze to o Tobie świadczy, chylę czoła. Ja miałem na myśli porównywanie osiągów "amerykanów" z tym, co jeździło po Europie i wykończenia Mustanga w porównaniu do współczesnych mu Civica i Sentry, o moich pozostałych autach wspomniałem mimochodem, bez żadnej intencji porównywania np. Garbusa do czegokolwiek - tym bardziej, że mój nie miał żadnego wykończenia np. deski rozdzielczej. Tam była tylko pomalowana blacha. Jeśli chodzi o czasy Mustanga GT z 87 roku, to dziś trudno znaleźć te testy, ja też nie trzymam starych czasopism, ale znalazłem w Necie listę z wynikami testów z kilkudziesięciu lat: http://www.albeedigital.com/supercoupe/articles/0-60_Quarter_Mile_Times/F_0-60times.html Gdy spojrzymy na Mustanga GT z lat 1987-1989 (to identyczne samochody), to mamy wyniki 6,2-6,4 uzyskane przez trzy różne miesięczniki, w trzech różnych latach: Car &Driver, Automobile i Motor Trend. Mam nadzieję, że będziesz miał okazję przejechać się tu Mustangiem. Tym bardziej, że w lipcu będzie już nowa generacja, z niezależnym zawieszeniem wszystkich kół. Ja, niestety, w lipcu będę w Polsce, ale kto wie, może spotkamy się w samolocie? (Ja lecę do Polski w czerwcu, na początku lipca będę wracał). Wtedy mielibyśmy sporo czasu na dyskusje. Oczywiście, że się nie przekonamy. Tak już jest, że trudno kogoś przekonać, gdy ktoś czegoś doświadczył. Wtedy słowa niewiele znaczą. A ja, choć jeżdżę niemieckim samochodem i choć uważam, że M3 e90 to najlepsze auto na świecie (dla mnie przynajmniej, w mojej życiowej sytuacji), to nigdy nie zapomnę uczucia, jakie mnie ogarniało, gdy wsiadałem do mojego GT. Zero elektroniki, niesamowita moc i auto, do którego bardzo szybko nabrałem szacunku. Może te 225 KM nie powala na ziemię, ale 410 Nm już brzmi lepiej, tym bardziej, że auto było lżejsze od dzisiejszych Mustangów o dobre 250-300 kg, a po zainstalowaniu kompresora jedyny problem jaki miałem to jak ruszać na światłach, by nie piszczeć za każdym razem oponami. Poza tym... ja kocham samochody. Jeżdżę na zmianę dwoma samochodami. Gdy jadę BMW, bardzo rzadko spotykam samochód mocniejszy od mojego. Czasem tygodniami nie widzę godnego rywala mojego auta. Ale gdy jeżdżę fiacikiem, jeżdżę zdecydowanie najsłabszym samochodem w mieście i okolicy. I jazda zarówno jednym, jak i drugim pojazdem sprawia mi niesamowitą frajdę. Tak, jak i jazda w pracy, 40-tonową ciężarówką, która jest jeszcze wolniejsza od maluszka. Przejechałem ponad 6 milionów km i gdy siedzę w domu dzień, czy dwa, już mnie ciągnie za kółko. Dlatego dość sceptycznie spoglądam na tych kierowców, którym przeszkadza jakość plastiku w amerykańskich autach. I o ile rozumiem, że ludzie pragną piękna, sam przykładam dużą wagę np. do mebli, jakie się mogą znaleźć w moim domu, szajs z Ikei najwyżej trafia do komórki z narzędziami, albo do garażu i choć z pewnością nie przeszkadza mi to, że BMW także przykłada sporo uwagi do materiałów wykorzystywanych w swoich samochodach, to jednak w autach dla mnie jest istotne coś zupełnie innego. I jeśli bym miał wybrać między pięknie wykończonym Audi z jakimś cieniastym silnikiem, a Mustangiem z tanimi plastikami, ale z 420-konnym V8, nie zastanawialbym się ani chwili... ... co w niczym nie zmienia faktu, że gdy moja żona będzie wymieniać swoje Audi na nowy samochód, jest bardzo prawdopodobne, że wybierze BMW 320, czyli to z najsłabszym silnikiem na naszym rynku. Ale cóż, jej priorytety są inne niż moje i jak to tutaj, za wielką kałużą, mówią, "biały czlowiek tego nigdy nie zrozumie".
  13. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Po pierwsze gdzie ja porównywałem mustanga z lat 80 do samochodów europejskich z lat 60 i 70? Po drugie na temat dzisiejszych Mustangów wypowiadają się wyniki z torów, które te samochody osiągają. Po trzecie był pewien powód, dla ktorego kupiłem nowego Mustanga w 86 roku i potem zamieniłem go na model 87. Powodem tym były wyniki testów, jakie znalazłem w amerykańskich miesięcznikach motoryzacyjnych. Samochód ten, nawiasem mówiąc mający 225 KM i 410 N·m momentu, we wszystkich testach osiągał czasy w granicach 6,2-6,4 do 60 mph, czyli 6,4-6,6 do 100 km/h. Czasy po zainstalowaniu kompresora są z toru, na który regularnie jeździłem. Po czwarte - to nie rozumiem. Tak, porównałem samochody sprzed 25 lat z dzisiejszymi, Uważałem to za bardzo ciekawe i pouczające. Nie rozumiem tylko na czym polega Twój zarzut? A atoma chętnie bym posiadł, (radical chyba jest niedostępny w USA), niestety potrzebuję bardziej praktycznego pojazdu. Za listę z Top Gear dziękuję. Niewiele ona wnosi do tematu. Równie dobrze mógłbym powiedzieć: Popatrz, jakie auta za sobą pozostawili w tyle Amerykanie. Pozdrawiam i życzę więcej obiektywizmu.
  14. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Dzięki. Moje ostatnie doświadczenie z Mustangiem było wiele księżyców temu, ale wrażenie, jakie na mnie wtedy zrobił ten samochód było bardzo pozytywne. Był przytulny i pluszowy i po plastikowej Hondzie i Nissanie robił wrażenie samochodu bardzo solidnego. Pierwszego Mustanga miałem tylko rok, więc trudno coś powiedzieć o jego trwałości, ale drugiego miałem już z pięć lat, był modyfikowany, miał kompresor i dostawał solidnie w kość - i gdy go musiałem sprzedać, z braku kasy na zapłacenie rachunków, wnętrze było jak nowe. Przytulne i pluszowe. Piszesz, że nie jechałeś Mustangiem, Widzisz, a ja jechałem. Miałem zmienione przełożenie dyfra, miałem kompresor i głośny wydech. Miałem zastrzyk adrenaliny za każdym razem, gdy dodałem gazu. Być może plastik na desce rozdzielczej nie był tej klasy, co w innych samochodach, nie wiem. Na pewno był lepszej jakości, niż ten w Civicu i Sentrze, ale moje pozostałe auta to był Garbus i Ford Fairlane, obydwa z lat 60. i Mercury Cougar z 72 roku - a w porównaniu do nich Mustangi z lat 86-87 miały doskonałe materialy wykończeniowe. Ja bardzo lubię opowieści teoretyków na temat amerykańskiej motoryzacji, ale wtedy to wyglądało zupełnie inaczej. Pamiętajcie, że to była połowa lat osiemdziesiątych. Dla tych, co się jeszcze wtedy nie urodzili, przypomnę parę faktów. Mam niemieckie katalogi z tamtych lat. Zobaczmy, czym się wtedy w Europie jeździło. "Auto Katalog" ModellJahr 1987 nr.30. DM 12.- Uber 1800 Autos aus aller Welt: Audi 80, czyli protoplasta A4 - silniki 1.6 do 1,8, diesle i benzyna, moce od 54 do 113 KM (w kultowym Audi Quattro) i setka w 20 sekund w dieslu po 10 sekund w Quattro. Mój Mustang przed przeróbkami miał setkę w 6,4 sekundy, po zainstalowaniu kompresora w 5,5. Audi 200 turbo - setka w 8 sekund. Moc - powalające na ziemię 182 KM. W wersji bez katalizatora. BMW 315 - 90 KM, setka w 12 s. Ale było już M3, mające 195-200 KM ( z katalizatorem, lub bez) i setkę w 6,7s, BMW M5 - 286 KM i setka w 6,5s. To auta z górnej półki. Takie Escorty, Fiesty czy inne Fordy osiągały setkę w 12-20 sekund, poza tymi topowymi modelami, jak Escort RS Turbo (132 KM, setka w 8,7s), czy Sierra RS Cosworth (204 KM, setka w 6,8s) Ople podobnie, kilkanaście modeli o mocy 45-115 KM i osiągach rzędu 15 s do setki, poza topowymi takimi, jak Kadett GSi 20i, który osiągał setkę w 8,5s. Tyle samo potrzebował najszybszy Golf GTI 16V. Dziś każdy minivan jst od tych aut szybszy. Nawet osiągi Ferrari z tamtego roku nie powalały na ziemię. 208GTB/GTS Turbo potrzebował siedem sekund do setki, 328 - 6,4s, 412 miał setkę w 6,7s, Mondial w 7,4 sekundy, a Testarossa w 5,8s. Jedynie Ferrari GTO miało jakieś w miarę osiągi, setkę w 4,9. Ale dziś takie auta, jak Audi S8, nie wspominając modeli RS, czy którykolwiek Mercedes AMG, lub BMW M pokazałby każdemu z tych Ferrari, łącznie z GTO, swoje tylne światła. Czasy się zmieniły, dziś Toyoty Camry, Hondy Accord, i inne Mazdy6 z silnikami V6, czyli najpopularniejsze rodzinne auta w USA, osiągają setkę poniżej sześciu sekund. Zmieniły się też Mustangi i ja, prawdę mówiąc, nie mogę się doczekać nowego modelu, który wyjdzie w 50. rocznicę premiery pierwszego Mustanga. I szczerze mówiąc to, czy jego plastiki będą równie dobrej jakości jak te w Audi - zupełnie mnie nie interesuje. Nie po to kupuję samochody, by podziwiać najnowsze zdobycze przemysłu chemicznego w dziedzinie produkcji plastikowych kształtek i osiągnięcia wzornictwa przemysłowego. Auto ma mieć moc, ma mieć skuteczne hamulce i zawieszenie z oponami takie, bym to auto mógł kontrolować, gdy wjadę w zakręt trzy razy szybciej, niż pokazuje znak postawiony przed tym zakrętem. Bo gdy się jedzie na granicy przyczepności, gdy serce zaczyna walić jak młotem, gdy poziom adrenaliny we krwi osiąga rekordowe wyniki, jakość materiałów na desce rozdzielczej, kolor podsufitki, czy miękkość wykładziny na drzwiach nie ma absolutnie żadnego znaczenia.
  15. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    1. Nie wiem o jakim torze i o jakim czasie piszesz. Na Laguna Seca seryjna Honda S20000 ma czas 1:50, seryjne M3 1:43, a na VIR M3 3:05, Honda 3:15. Na Nordschleife M3 8:05, Honda 8:39. 2. Nie wiem, co się robi w Europie, wiem, że w USA nikt nie podstawia specjalnie zmodyfikowanych samochodów, ponieważ po pierwsze samochody te często bywają sprawdzane na hamowni przez dziennikarzy, a po drugie udowodnienie takiego procederu wiązałoby się z niesamowitymi kosztami, na jakie producent by się narażał. W kraju, gzie za oblanie się gorącą kawą w McDonaldsie można otrzymać miliony dolarów odszkodowania nikt nie ryzykuje takich praktyk dla wygrania jakiegoś testu, czy pobicia rekordu toru. 3. W prasie amerykańskiej także zwykle wygrywają niemieckie auta. Przypuszczam, że dlatego, że są zwykle od amerykańskich lepsze. Nigdy nie twierdziłem, że jest inaczej, a na dowód zapraszam do swego garażu. Parę przykładów z ostatnich numerów gazet, które prenumeruję: a) Car & Driver, najnowszy numer, listopad 2013. Test porównawczy Porsche 911 Carrera S i Chevrolet Corvette Stingray. Test wygrała Corvette, ale tylko ceną. Za cenę samochodu można uzyskać do 20 punktów, Chevy ma 20, Porsche 1, a końcowy wynik testu to 207 pkt. Chevy, 202 Porsche. b ) Road & Track, październik 2013. Porównanie Infiniti Q50S, Cadillac ATS 3,6, BMW 335i i Lexus 350 F Sport. Wygrywa Lexus, przed BMW, Cadillakiem i Infiniti. c)Motor Trend wrzesień 2013. Porównanie Audi S4, BMW 335i xDrive, Cadillac ATS, Lexus IS 350 AWD i Volvo s60 T6. Wygrywa BMW. d) Car and Driver październik 2013: M5 Gran Coupe vs CLS 63 AMG vs RS7... oops... tu musiał wygrać Niemiec, nawet sam test zatytułowano "Wojna domowa" Audi first. Bimmer second. Merc last. 4. Problem ze ściąganiem lekko poobijanych Mustangów nie polega na tym, że one nie mają rewelacyjnych osiągów, ale na tym, że mają pięciolitrowe silniki. Nie ma w Europie żadnych wyścigów dla samochodów o takiej pojemności silnika, zatem z kim miałyby się ścigać? W USA to są bardzo popularne pojazdy wśród amatorów szybkiej jazdy i niedzielnego ścigania się na torach. Wystarczy choćby zobaczyć ten film, gdzie testuję swoje M3 na hamowni. Zrobiłem to w warsztacie, który specjalizuje się w modyfikacjach Mustangów: Dla niezainteresowanych całym filmem, troszkę Mustangów i o tym, jaką dysponują mocą jest w 9:05 i w 13:25. Jeśli chodzi natomiast o moją deklarację, że zabieram swoje wiaderko i opuszczam piaskownicę, to muszę ze skruchą stwierdzić, że ten obiecany popcorn spowodował zmianę mojego zdania...
  16. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Panowie, fakty, fakty, a nie ploty i pomówienia. Podajesz wykres z "track day" na Torze Poznań - czyli zupełnie nieadekwatne wyniki do naszych celów. Ja jeżdżę na track days swoim samochodem. Na takich imprezach spotykają się zupełnie przypadkowi kierowcy i z reguły im więcej ma ktoś kasy, tym jest gorszym kierowcą. Dlatego są tam możliwe takie wyniki, jakie Ty zaprezentowałeś: Honda S2000 jest szybsza od Porsche 997, BMW M3 i Mercedesa CLS 63 AMG, a Nissan Sunny jest szybszy od BMW M5. Doprawdy nie powiesz mi, że wyniki te mogłyby być powtórzone, gdyby za kierownicą tych aut zasiedli kierowcy o podobnych umiejętnościach, Druga sprawa - tor "szybki" i "wolny". Twoim zdaniem Tor Poznań jest wolny, bo ma dużo zakrętów i dlatego preferuje samochody europejskie, bo te amerykańskie to tylko jeżdżą na wprost, albo na Nürburgringu i dlatego podane przeze mnie czasy na torach VIR i Laguna Seca nie mogą być brane pod uwagę. A jakie są fakty? Tor Poznań ma 4083 metry i 14 zakrętów. Zakręt co 291 metrów. Jakaś Honda w track day wykręciła tam czas 1:53,6, ale najlepsi w samochodach turystycznych osiągają tam czasy rzędu 1:25, osiągając prędkość 196 km/h Tor VIR (Virginia International Raceway) ma 5260 metrów i 17 zakrętów. Zakręt co 309 metrów, czyli praktycznie tyle samo, co w Poznaniu. Najlepsi osiągają tam czasy w granicach 2:50, osiągając średnią prędkość 126 km/h, z czego można wysnuć wniosek, że zakręty na torze VIR są dużo ostrzejsze i bardziej wymagające od kierowców i ich samochodów. Mazda Raceway Laguna Seca ma 3602 metry i 11 zakrętów, czyli zakręt co 327 metrów. Najlepsze czasy turystycznych samochodów są w granicach 1:35, co daje średnią prędkość 160 km/h. Znowu mniej, niż na Torze Poznań, czyli można przypuszczać, że i ten tor jest bardziej wymagający od samochodów i kierowców. Zatem na jakiej podstawie głosisz swoje teorie? I jeszcze coś. Twoje insynuacje, że wyniki z tamtych torów są "może nawet na zamówienie Forda" to naprawdę żenada. U kogo niby Ford miałby te wyniki zamawiać? I w jakim celu? Panie Drake, myślałem, że rozmawiamy tutaj poważnie, jak dorosłe osoby. Mam jednak wrażenie, że wlazłem przez pomyłkę do piaskownicy i zacząłem dyskusję z czterolatkami, którzy się upierają, że ich tatuś jest najsilniejszy, a mamusia najpiękniejsza. Jasne, subiektywnie na to patrząc, mają rację. Dla każdego czterolatka mama i tata są najlepsi. I rozumiem, że dla pana Drake europejskie i japońskie auta zawsze będą lepsze od jakiegokolwiek Mustanga, czy Camaro. Ale obiektywna prawda jest inna i ani ja, ani pan Drake na to nic nie poradzi. Ale ponieważ z subiektywnymi odczuciami naprawdę nie da się dyskutować, to pozwolą panowie, że ich pożegnam, bo i tak zbyt wiele czasu poświęciłem na tę bezsensowną dyskusję.
  17. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Zaraz, zaraz... Czy Wy naprawdę macie taki problem z rozróżnieniem faktów od subiektywnych opinii i tzw. "urban legends"? Poprzednio wkleiłem filmik, gdzie zawodowy kierowca wyścigowy, w jeden dzień, identyczne warunki, testuje dwa samochody w fabrycznych wersjach, bez żadnych modyfikacji. Gdyby ktoś miał problem ze zrozumieniem, podam czasy, jakie te auta osiągnęły. Mustang GT: 1.27.76; BMW M3: 1.27.67. Oczywiście M3 wygrał, zgoda, ale o ile? Dziewięć setnych sekundy? 30 cm? Praktycznie czasy te były identyczne, a na tym filmie: ...w 11:06 widać tę różnicę. Przy okazji, skoro rozmawiamy o faktach, nie o legendach, pozwólcie, że podam Wam kilka innych czasów z toru Mazda Raceway Laguna Seca. W większości przypadków ten sam kierowca, który testował auta na filmie, wszystkie samochody seryjne, a poniżej kilka wyników: 2014 Viper TA 1:33,62 2013 Corvette ZR1 1:33,70 2013 Viper GTS 1:34,23 2012 Corvette Z06 1:34,43 2012 McLaren MP4-12C 1:34,50 2014 MB SLS AMG Black Series 1:35,03 2012 Lambo Aventador 1:35:40 2010 Ferrari 458 Italia 1:36,22 Następnie idą: Nissan GT-R, Audi R8 GT, Lexus LFA, Porsche 911 GT3RS i Ford Shelby GT500 z czasem 1:38,70, Za nim Audi R8V10 Plus, MB SLS AMG, C63 AMG Black, i 911 Carrera 4S, za którą jest 2012 Camaro ZL1, z czasem 1:39,20. Wolniejsze od Camaro są Porsche 911 Carrera S, 2013 M6, 2014Jaguar F-type V8S, a potem jest Mustang Boss 302 Laguna Seca (1:41,06), szybszy od Porsche Caymana R i S, Mercedesa E63 AMG S model, rocznik 2014, 2008 BMW M3 (1:42,96) i 1-series M i Audi RS5. Kolejne auto na liście to 2009 CTS-V z czasem 1:43,85. 2010 Camaro SS osiągnął wynik 1:45,72 i był szybszy, niż Lotus Exige S, Bentley Continental GT Speed, BMW 135 i 335, Nissan Nismo 370Z, Mitsu Lacer Evo X MR, czy Honda S 2000 (1:50,74). Kompletna lista wyników z tego toru jest m.in. tutaj: http://fastestlaps.com/tracks/laguna_seca.html Jeżeli was nie satysfakcjonuje ta lista, to tutaj jest inna, z toru VIR: http://fastestlaps.com/tracks/virginia_international_raceway.html ... albo tutaj z "Lightning Lap" miesięcznika Car and Driver: http://www.caranddriver.com/features/lightning-lap-2011-ndash-feature-ndash-car-and-driver-sortable-times-complete-lightning-lap-times-2006-to-2011-page-8 ... i proszę, nie powtarzajcie bredni, że takie auta, jak Camaro i Mustang nie potrafią skręcać i są konstruowane do jazdy po owalu. Są to samochody równie dobre, jak najlepsi ich konkurenci z Niemiec, Włoch, czy Japonii, a biorąc pod uwagę ceny aut na lokalnych rynkach, są poza zasięgiem jakiejkolwiek konkurencji. Może mają plastiki i skórę w gorszym gatunku, ale na pewno nie mają gorszych silników, hamulców i zawieszenia.
  18. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    1. Cadillac CTS druga generacja (2007-2013) Długość 4867, szerokość 1793 rozstaw osi 2880. BMW e60: Długość 4841, szerokość 1846, rozstaw osi 2888. Czyli co? Nie jest to ta sama klasa? CTS jest dłuższy i szerszy niż e60 i jedynie rozstaw osi ma mniejszy, o marne 8 mm. 2. Cadillac ma w tej chwili doskonałe opinie, nie wiem dlaczego uważasz, że jest inaczej? Ostatnie modele tego auta są porównywalne do niemieckich konkurentów i na testach porównawczych wypadają doskonale. Nie są co prawda "wyższe o klasę", ale nie są wcale gorsze, np. podwozie, hamulce, prowadzenie nowych Cadillaców ATS są często chwalone bardziej, niż w porównywanych z nimi BMW, Mercedesach i Audi. 3. Dla mnie to, co się stało na torze między Twoją Hondą i jakimś Mustangiem z nieznanym mi kierowcą nie jest żadnym argumentem. Gdy ja byłem na torze, regularnie objeżdżałem Ferrari 430, ale czy to jest argument, że moje BMW jest lepsze od tamtego auta? Może jest, a może tamten kierowca był do bani. Ale gdy jeden i ten sam zawodowy, wyścigowy kierowca testuje w tym samym dniu, na tym samym torze dwa samochody i osiąga nimi praktycznie identyczny czas, to dla mnie jest to obiektywne sprawdzenie możliwości tych pojazdów. I prawda jest taka, że Mustang GT ma własności jezdne praktycznie identyczne z BMW M3 e92.
  19. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Kolekcja marzenie, tylko jeśli chodzi o te kolory... Dla mnie to one wszystkie są w jednym, granatowym kolorze. Ale ja odróżniam tylko z pięć kolorów, do siedmiu w porywach, więc moje zdanie tu niewiele znaczy.
  20. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Przyczyny były bardzo proste - z nieznanych mi do dziś powodów otrzymałem z łaski Władzy Ludowej paszport, mimo, że byłem przed wojskiem, a moja żona była u ciotki w Chicago. W tamtym okresie, nieco przesadzając, choć bardzo nieznacznie, nie wyjechali tylko ci, którzy paszportu nie dostali, czyli w zasadzie prawie wszyscy. Paszport bowiem był towarem reglamentowanym i dla większości obywateli pozostawał nieosiągalnym marzeniem. A jakby kogoś interesowało więcej szczegółów, niech wpisze w Google "hiob" i "dwie rocznice", to znajdzie moje wspomnienia z tamtego dnia, w którym mnie ten "zaszczyt" spotkał. Zabawną ironią losu jest to, że moja siostra ze szwagrem została w Polsce i zaczęła własny biznes - od zera. Później szwagier też dołączył, a po latach zrobiła się z tego spora firma i są oni dziś dużo bardziej zamożnymi ludźmi niż ja. Wystarczy wspomnieć, że ja jeżdżę używanym samochodem, na który mnie stać tylko dlatego, że moja żona zarabia dwa razy więcej niż ja, a do tego zostały mi dwa lata rat, po 900 dolarów co dwa tygodnie. Dom, choć spłacony, także był kupiony na raty, a siostra ma dwa razy większy dom w Krakowie, kupiony za gotówkę, ma kilka innych nieruchomości i w garażu dwa BMW, obydwa nowe kupione u dealera w Krakowie. Tak więc wiem, że jak ktoś ma głowę na karku ( i odrobinę szczęścia) to i w Polsce może sobie poradzić. Mówiąc jeszcze o moim M3... Gdy byłem w ubiegłym tygodniu na zlocie samochodów Charlotte Auto Fair (właśnie wysyłam na YT kolejny filmik z tej imprezy) trzy osoby zapytały mnie, przepraszając nieśmiało, jaki mam zawód i co robię. Bo i dla Amerykanów M3 i to jeszcze z kompresorem, nie jest "normalnym samochodem". Oczywiście nie znaczy to, że tu się ludzie dziwią widząc jakiekolwiek auto inne niż Ford Fiesta, ale ja nie wyglądam na lekarza, czy prawnika, więc pewnie stąd te pytania...
  21. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    1. Co do spalania - prawda jest taka, że wcale te auta tak wiele nie palą. Ja w moim Mustangu, 25 lat temu, z łatwością osiągałem na trasie zużycie paliwa rzędu 7l/100 km, w mieście z granicach 10 l/100. oczywiście zanim mu dodałem kompresor i zmieniłem przełożenia dyfra. Turbo R4 może i ma podobne osiągi, gdy się go kręci pod niebo, ale nic nie zastąpi uczucia, jakie daje moc wielkiego, niskoobrotowego silnika. Ja, zanim kupiłem moejgo GT, testowałem także Mustanga SVO, z czterocylindrowym silnikiem turbo o podobnej mocy. Po próbnej jeżdzie nie mialem ani cienia wątpliwości które auto chcę mieć w swoim garażu. 2. Miałem w swym życiu kilka amerykańskich aut, z silnikami V8 (dwa Mustangi, Forda Fairlane, Mercurego Cougara) i z szósteczkami (Jeepa Wranglera, Chryslera LHS). Jeżdżę M3, bo uważam to auto za najlepszy samochód na świecie. Ma wszystko, czego ja oczekuję od samochodu: Doskonałe osiągi, jest praktyczny i wygodny i dość prestiżowy. W niczym nie zmienia to faktu, że gdy był nowy, kosztował 67 tys dolarów, czyli więcej, niż Corvette, nie wspomianjąc w ogóle takich aut, jak Camaro i Mustang, które można kupić za połowę tej ceny, a które mają bardzo podbne osiągi. Albo można kupić w tej cenie Cadillaca CTS-V, który jest autem klasy M5. 3. Ale przecież to jest dokładnie to, co staram się tu wykazać. Auta amerykańskie są projektowane głównie na rynek amerykański. Są dostosowane do specyfiki tego rynku. Dlatego nie rozumiem tej nieustannej krytyki, z jaką w Polsce się te auta spotykają. To tak absurdalne, jak krytykowanie z amerykańskiego punktu widzenia wszystkich tych minisamochodzików z Europy, którymi są zapchane Wasze ulice. Nikt w Ameryce nie powtarza w kółko, że są to auta złe, bezsensowne, niepraktyczne i do kitu. Każdy rozumie, że w starych, włoskich miastach te wszystkie fiaciki mają rację bytu. Tymczasem Europejczycy, niezależnie, czy to są Polacy na forach, czy, powiedzmy, telewizyjni, brytyjscy komentatorzy, testujący auta w swych programach, z krytykowania Ameryki zroblili sobie narodowy sport. I to mnie, delikatnie mówiąc, lekko wkurza. Ale rozumiem Waszą frustrację, bo to musi być frustrujące, gdy młody chłopak w Polsce, za pierwsze zarobione ciężko pieniądze kupuje maluszka, Golfa II, czy starą Astrę, wiedząc, że jego amerykański rówieśnik kupuje sobie Camaro, lub Mustanga, albo, jak mój syn, Cadillaca STS z 300-konnym silnikiem. Nigdy nie starałem się udowadniać, że amerykanskie bryki powinny wyprzeć z ulic starej Europy te wszystkie Fiaty i Volkswageny, ale nie udowadniajcie nam, że to są złe samochody. Są to doskonałe auta w naszej specyfice rynkowej i tak właśnie należy je oceniać. Można ściągnąć do Polski amerykańską brykę, która tam staje się autem piękniejszym i bardziej unikalnym niż Mercedes S Klasse i wybrzydzać, że ma plastik na desce rozdzielczej gorszej jakości, niż w Mercedesie, ale to tak, jak bym ja zaczął wybrzydzać tu na swojego maluszka, prównując go do jakiegokowliek amerykańskiego auta. Przecież to nonsens.
  22. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Nie, nie pisalem o latach siedemdziesiątych. Pokazywałem przykłady z niemieckiego Auto Katalog z 1982 roku. Jasne, że były w Europie także jaśniejsze przykłady, celowo dobierałem takie auta, by uwypuklić swój punkt widzenia. Nie zapominaj jednak, że i w USA wtedy robiono nowoczesne konstrukcje. Mówiąc o kamieniach milowych, to w tamtym czasie powstał Taurus, który na pewno był rewolucyjną konstrukcją. Wraz z europejskim Audi zrewolucjonizował zupełnie wygląd aut na następne 30 lat. Chrysler Laser/Dodge Daytona/Omni i inne modele tego koncernu mialy czteroocylindrowe silniki OHC turbo, 2,2 litra, 150 KM, Ford Thunderbird miał silnik 2,3 litra turbo 190 KM, Mustang używał ponad dwustukonnej wersji tego silnika, Chrysler "wymyślił" minivana w nowoczesnej formie, a Jeep SUVa, terenówkę, która miala zastąpić samochody kombi. Jasne, można argumentować, że Range Rover był pierwszy, ale to Jeep Cherokee i Ford Explorer w 1990 roku zaczęły modę na SUVy. Nie można też oceniać tych konstrukcji w oderwaniu od realiów rynku, na którym te auta są sprzedawane. Mustang był oferowany z czterocylindrowym silnikiem turbo i z silnikiem V8. Oba mialy podobną moc, podobne osiągi i podobną cenę. Na każdego czterocylindrowego egzemplarza sprzedawano pewnie ze sto tych z silnikiem V8, więc jaką motywację miał producent, by kontynuować rozwój malych silników DOHC turbo? Dokładnie żadną.
  23. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Drugie także jeżdżą do dziś. A co do "przebiegów rzędu 2-4 mln km, które nikogo nie dziwią", to już nie przesadzajmy. Dziwią, dziwią. Każdy silnik, który przejedzie 4 mln km jest godzien podziwu i choć nikt nie neguje faktu, że stare diesle z W123 były nie do zdarcia, to faktem jest także i to, że 95% tych aut już jest na swych ostatnich parkingach, z których się nigdy nie wyjeżdża. A fordowskie silniki 302, choć pewnie nie tak długowieczne jak diesle Mercedesa, także cieszą się doskonałą opinią i osiągają zdumiewające przebiegi. Zatem... nie bardzo rozumiem, czemu to ma być złe porównanie? Może w Europie ciężko spotkać te Mustangi, ale skoro ich tam nie było 30 lat temu, to trudno, by były dzisiaj.
  24. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Podobny problem ma każde duże auto, S Klasse i BMW "7" są takiej samej szerokości. Ja jednak, z racji swojego zawodu, muszę przypomnieć, że ciężarówka i miejski autobus są pół metra szersze i ciągle się mieszczą na każdym pasie ruchu. Przy okazji można wspomnieć, że Charger z silnikiem V6 ma niemal 300 KM i setkę poniżej siedmiu sekund, trudno go więc nazwać wolnym samochodem. Do tego pali w mieście (podobno) mniej niż 10 litrów na 100 km. Not bad at all. A skoro ciągniemy tu ten offtopic o amerykańskich autach, warto wspomnieć, że w kwietniu przypada 50 rocznica urodzin Forda Mustanga. 50 lat temu był to najlepiej sprzedający się samochód na świecie, nie mogli nadążyć z produkcją, takie było zapotrzebowanie na ten model i do dziś nie ma tygodnia, bym nie spotykał się na ulicach Mustanga pierwszej generacji. Z okazji rocznicy wychodzi Mustang Mark VI. Co prawda wersji nadwoziowych było znacznie więcej, bo pierwsza generacja tych aut to lata 1964-73, a Mustangi z lat 72-73 dość znacznie różniły się od tych z lat 65-68, ale to były głównie zmiany kosmetyczne, gdy płyta podłogowa pozostawała ta sama, wraz z zawieszeniem i układem napędowym. Nowy Mustang będzie miał oprócz niezależnego zawieszenia z tyłu (po raz pierwszy po 50 latach) i silników V6 300-plus KM i V8 420-plus KM także rzędową czwórkę turbo, mającą około 350 KM, ale najlepsza wiadomość jest taka, że w 2016 roku ma się ukazać wersja GT350 z wolnossącym silnikiem V8 5,4 litra, o mocy 600 KM. Jeśli się okaże to prawdą, to kto wie... Moje auto będzie już spłacone... Pomarzyć zawsze można, prawda? Tym bardziej, że jak to będzie silnik wolnossący, to dodanie mu sprężarki szybciutko zmieni ten silniczek w 800- czy 1000-konną bestię i to mniejszym kosztem, niż doładowanie M3. Niech inni kupują hybrydy, elektryfikują swoje bryki i gazują swoje maszyny, ja jednak myślę, że dla mnie osobiście 1000-konny Mustang GT350 to może być to. Spokojne auto, nawet z automatem, dla emeryta, który wrócił do starej ojczyzny by spokojnie dożyć swoich dni.
  25. hiob

    Pogadajmy o samochodach :-)

    Serio? Ciekawe, gdzie tego gościa można znaleźć...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.