Św. Jerzy też jest na mojej liście. Relacja TV wyglądała kosmicznie.
Ale wydawało mi się, że tam nie można samochodem wjechać?
Z Zoncolan zjeżdżałem 50 minut. Bałem się, że mi opony strzelą od hamowania albo że mi klocki/okładziny odpadną. Obręczy nie dało się dotknąć po paru minutch jazdy. Po puszczeniu hamulca leci się w dół jak kamień. Po zatrzymaniu miałem wrażenie, że zaraz przelecę przez kierownicę
Zjazd był bardziej stresujący niż podjazd, za to dużo lżejszy.