A ja Ci powiem, że sywestrowałem tam w tym roku i było baaardzo przeciętnie. Wszędzie czuło się taki marazm. 31.12 miasto - poza turystami - umarło ok. 18:00 i nie było, gdzie wieczorem pobawić się, wypić itd., co nas strasznie zdziwiło, bo przecież to idealny czas, żeby zarabiać. Natomiast, jedzenie super (zimą najbardziej smakowało grzane wino sprzedawane na chodniku i do tego gorące, paprykowe kiełbasy w bułce z kapustą kiszoną) i rzeczywiście w Pescie jest kilka naprawdę pięknych miejsc.