Wystarczy, że szaleje za moją kuchnią Do przygotowania dania potrzebujesz co niżej. W trakcie procesu mały korekta zaszła, zamiast soli poleciał sos rybny (mała łyżeczka). No i jak widać makaron to pomidorowe tagiatele, a nie czarne spagheti, którego jak się okazało miałem w szafce 2 gniazdka. To zdecydowanie za mało To małe, czerwone obok czosnku to papryczka chili suszona. Prawdziwi szatan... Po zeszkleniu cebuli i dodaniu do niej czosnku wrzucam małże. One idą najpierw, potrzebują więcej czasu w temperaturze niż krewetki. Trzymam je na ogniu przed kolejnym krokiem ok 4 min. Po tych paru minutach do łoka wjeżdżają krewetki, sok z cytryny, sos rybyny, chilli i zielony pieprz zmielony. Ponownie trzymam dosłownie kilka minutek. Gdy robaczki się skurczą z lekka i zbieleją Zalewam wszystko startymi pomidorami i dodaję część posiekanej natki. Ważne żeby nie trzymać krewetek w poprzednim kroku za długo, bo trzeba pamiętać że będą sobie jeszcze pyrkać w sosie. Jeżeli będą za długo pod wpływem temperatury, zrobią się twarde, a mają być chrupiąco-pękająco-soczyste Nie wiem jak określić taką strukture. Po dodaniu pomidorów, łoka przekładam na najmniejszy palnik i se pyrka tak z 10-12min. Krewetki stają się idealne, sos się redukuje i finalnie wygląda tak. Na kolacje miały być kalmary. No właśnie, miały być Spróbowałem jednej krewetki, czy jest już ok i wzięła mnie chcica na więcej. No więc reszta krewetek, pęczek pietruszki, 8 ząbków czosnku, 1,5 świeżej żółtej pepperoni. Wszystko wyląduje na gorącej patelni, na której uprzednio nie pożałuję masła, w czasie smażenia wycisnę pół cytryny. Do tego chrupiąca bagietka i jak znam życie białe wino. Do wieczora będzie piekielna moc w tej misce :D