Jako, że po poprzednim tygodniu przepełnionym baraniną, jagnięciną i drobiem w górskich karczmach, mam chwilowo przesyt mięsa, miałem ochotę na wege obiad. Niestety, jak to u typowego miesozercy, słabo u mnie z wege produktami. W zamrażarce wygrzebałem torebkę bobu (ok 500g), w lodowce był twaróg (akurat tłusty 250g), a w szafce bulka tarta i przyprawy Bób gotujesz i siekasz bez skórek, do twarogu 2 jaja i zagniatasz. Łączysz twaróg z bobem + 2 łyżki tartej bułki + pęczek kopru i szczypioru posiekane, soli, piperzu i co tam kto lubi Z masy kotleciki jak mielone formuj, w bułkę tartą i na patelnie. Sos - majonez + jogurt naturalny 50/50 (mialem tylko activie ), ząbek czosnku z praski, szczypta papryki słodkiej, sik soku z cytryny. Wyszło naprawdę zajebyste !! A tak w środku wygląda. (0).(0) EDYTA : No i oczywiscie do masy został starty oscypek