Mam vintage Cannondale caad3 i muszę przyznać, że klasyczna wyścigowa geometria nie jest dla mnie. Może rozmiar 56 to za dużo na moje 181 cm wzrostu i liche 83 cm przekroku. Oczywiście skróciłem i podniosłem mostek, założyłem sztycę bez offsetu i jest lepiej, ale zrobiłem nim nie więcej niż 200 km. Korba ma za twarde przełożenia, za długie ramiona i ogólnie dochodzę do wniosku, że lepiej go puścić do ludzi i kupić coś, co odpowiada moim oczekiwaniom. Dla porównania mój single speed, na którym jeździ mi się świetnie, może założę o 1 cm dłuższy mostem, bo chyba przesadziłem. Na codzień turlam się crossowym rowerem ze sztywnym widelcem i napędem 3x10, wymieniłem koła na wyprawowe dt/novatec, hamulce slx, założyłem ośki rws i kilka innych pierdół, co sprawiło, że jest gotowy na wyprawy i jazdę po lesie, bardzo go lubię, nie irytuje mnie, nie psuje się ale na dobrym asfalcie to jednak ociężały muł. Schudłem w tym roku 19 kg, mam sporo fajnych asfaltowych tras, więc chcę kupić coś do połykania kilometrów na dobrej nawierzchni. Nie musi mieścić opony 32 mm, ani mieć otworów pod blotniki, od tego mam inny rower. Ma być wygodny, lekki i bezproblemowy - będzie ze mną jeździł w bagażniku w delegacje. Zdaję sobie sprawę, że taki Canyon na szczękach załatwia sprawę: https://www.canyon.com/pl-pl/road-bikes/endurance-bikes/endurace/al/endurace-7/2942.html Jednak ten rower to ma być rodzaj nagrody i podtrzymanie zajawki. Podobają mi się całkowicie schowane linki jak w Rose pro sl 105 disc, ale jak już mam wydać te 8300 z przesyłką + 500 za carbonową sztycę, to wolę dołożyć 2k do ramy z wungla, nawet kosztem chowanych linek. Sam nie wiem, nie spieszy mi się, ale chciałbym sobie do końca roku trochę rowerów obejrzeć, żeby zamówić z odpowiednim wyprzedzeniem na następny sezon. Wysłane z mojego SM-G780G przy użyciu Tapatalka