Nie do końca się tutaj z tą cepeliadą zgodzę, ale faktycznie - są różne gusta. Nie mam zamiaru bronić kolorowych komandirów, nie mówiąc o generalskich noworusach, ale nie widzę też powodu, aby je szykanować. Jest mnóstwo innych, o wiele bardziej odpustowych, tandetnych i słabo wykonanych radzieckich czasomierzy. Sam osobiście ich nie zbieram, całą swoją energię i środki poświęciłem na kraby kirowskiego, ale przez te wszystkie lata uzbierała się zawartość pokazanego wcześniej kuferka. Przy okazji gdzieś tam wpadały, nigdy sam ich nie poszukiwałem, ani na nie nie polowałem. Nie widzę w nich zegara na codzień do pracy, czy na wyjście na miasto, ale na wycieczkę w góry, spacer z psem, czy po lesie już jak najbardziej