Nie,to miekkie satynowane złoto, nawet nie ma śladu.
Zresztą, to taki absolutny casual,raczej pamiątka po kimś bardzo mi bliskim i drogim. Na co dzień jest zdecydowanie bardziej formal i nie noszę biżuterii jakiejkolwiek.
Ale odpowiadając szerzej.... moje codzienne zegarki : suba, gmt sprite'a i pepsi,santosa, czy złotą pashę noszę na luzie j z pełną radością.
Staram się uważać,ale nie zapominam,że to zegarek jest dla mnie,a nie ja dla zegarka. To są użytkowe przedmioty.
Po coś są serwisy, przeglądy etc. Mam ochotę włożyć bransoletę,albo iść na surfing,to idę. Uważność po radości.
Moj Tata wiele lat temu mi powiedzial,że stać mnie na rzecz tylko wtedy, gdy umiem pogodzić się z jej przypadkowym zniszczeniem, utratą. Bardzo w to wierzę.
I choć w przypadku sztuk dla mnie wyjątkowych : aquanaut, APki wszelkie,rodzinne wintydże, jestem ostrożniejszy i pewnie żadnej bransy bym nie ubrał,to zasada pozostaje ta sama. Zegarki są po to,żeby je na luzie nosić amen