Zdecydowanie submariner. Jest świetnie wyważony, przekonstruowana koperta doskonale leży na nadgarstku. Miałem w życiu 4 różne suby,z czego 3 mam nadal,a jeden głupio rozbiłem kiedyś na nartach... i poza tym uderzeniem w kamień w Szwajcarii żaden nigdy mnie nie zawiódł. Zdarza mi się nosić zegarki z dużo wyższych półek,ale sub zawsze mnie cieszy. Zawsze pozostawia jakościowe wrażenie, nigdy nie powoduje wstydliwego chowania zegarka pod mankiet,bez względu na towarzystwo. To projekt idealny, klasyk,kamień milowy,ikona popkutury.
Omega jest obiektywnie dużo gorzej wykonana (bransoleta, tarcza) , zaprojektowana (data). Poza tym...nie znam nikogo,kto kupiłby rolexa i był niezadowolony. Zwłaszcza suba. Omegę kupiłem dwukrotnie pod wpĺywem impulsu i za każdym razem byłem niezadowolony- speedmaster mark II ( z uwagi na koszmarny serwis swatchgroup) i speedmaster '57 (po 3 dniach nie chciałem go już nosić i nie mogłem sobie wydarować,że dałem się zbajerować ślicznej blondynce w salonie.)
I jeszcze jedna subiektywna rzecz, to 50tka - kup suba. Ludzie dzielą się na dwie grupy, tych którzy go mają...i tych, którzy by chcieli, ale się nie przyznają. W tym wieku już głupio wmawiać sobie,że coś jest "prawie tak samo fajne,a po co przepłacać"
Plus Sub absolutnie dużo lepiej trzyma cenę. Wartość rezydualna 1:2,a z czasem pewnie 1:4 względem omegi.