Dwa brzydkie słowa: Mavic Crossride. Kupiłem używany rower z tymi kołami. Od początku coś było nie tak: trzeszczenie przy hamowaniu. Okazało się, że winna jest rozklejona przednia piasta. Udało mi się kupić piastę na OLX, po wymianie było OK. Przy wymianie kasety - wyszło, że poharatany jest bębenek tylnej piasty - ot taki ich urok. W serwisie zaśpiewali jakieś chore pieniądze za wymianę. Znalazłem bębenek na ebayu we Włoszech, wymieniłem (przy okazji dałem nowe łożyska). Po może 3 tysiącach km. nowy bębenek też był poharatany, jakiś szajs metal. Po jakimś czasie znowu rozkleiła mi się przednia piasta. Nie udało mi się nic kupić (alternatywą był komplet nowych kół za 700 PLN albo jakieś używane na OLX za bodajże 270), skleiłem piastę, którą miałem wcześniej: 20 PLN klej, 40 PLN nowe łożyska, przeplecenie koła i kilka nowych szprych - 80 PLN, razem 140. Ostatnio jakieś dziwne hałasy z tylnej piasty - zdjąłem koło - pęknięta ośka. Tego już .urwa dosyć. Przejrzałem oferty kół w "rozsądnych" cenach, zadzwoniłem do pobliskiego sklepu, czy nie mają od ręki jakichś 29''. Mieli, zdjęte z nowego Gianta, jakieś chińskie no-name, wziąłem zmieniłem, jeżdżę. No more Mavic Crossride !