Ja właściwie luzuje na dwa tygodnie przed maratonem, choć w w pierwszym tygodniu już nie robię interwałów to jednak jeden trening jest dłuższy i robię w nim dwa lub trzy takie tempówki 2 km w tempie maratonu, ale w ostatnim tygodniu robię już biegi do 5 km w tempie nawet o 90sek wolniejszym i z przerwami co dwa dni. Przygotowuje się bardziej mentalnie, oglądam mapę maratonu, planuje kiedy i jakie żele, nie myślę już o samym biegu tylko skupiam się na logistyce formu juz i tak nie poprawie więc nie ma się czym martwić, zostaje poprosić o ładna pogodę i cieszyć się tym świętem