Zaszedłem wczoraj do sklepu z zegarkami i biżuterią z zamiarem obejrzenia(tylko) łoczy a w szczególności diverów. Wybór właściwie żaden, ale pani napomknęła o Rolexsie z drugiej reki więc poprosiłem o okazanie. Jako profan nie będę się silił na jakiś barwny opis. Wziąłem do rąk tą legendę i ... stwierdziłem, że chyba jeszcze nie dorosłem do tej ligi i podświadomość szeptała mi - "chłopie nie podniecaj się bo i tak go nie kupisz". Z zaplecza wyskoczył własciciel i uświadomił mi co trzymam w rękach: a, że bezel taki co kręci się w obie strony(faktycznie tak ma być?), a że koronka doręcana itd, itp. Był to Submariner z lat 70-tych, wyceniony na ponad 4k£, który bardzo zgrabnie ujął mnie za nadgarstek. Gdybym przekonał siebie do wydania pieniędzy na tego klasyka, to szybko bym przeznaczył je na całkiem inne moje wariactwo .