Tak satanic, wszystko co napisałeś się potwierdziło. Ostatnia godzina sesji to jakaś masakra, jak cieniowala dwudziesty raz to samo miejsce bo coś tam jeszcze jej okiem artystycznym trzeba było dołożyć i to przecierania bolesnego miejsca papierem też racja, jakby papierem ścierny to robiła. Pod koniec sesji każde naklucie maszynka to jakaś katorga . A przy zgieciu ręki to szok pod koniec, jakby rozgrzanym metalem przykładal. Śmiesznie, pod koniec sesji to nachodzily myśli ale ja jestem głupi, zadawać sobie ból i jeszcze za to komuś płacić