Niestety ale Askham rozegrał to po mistrzowsku. Wiedział, że w stójce grozi mu największe niebezpieczeństwo (prawy sierp), prawie całą walkę "przeleżał" na Mamedzie umiejętnie punktując. Chyba trochę zaskoczył Khalidova taktyką, wszyscy liczyli na te słynne ciosy na wątrobę. Świetnie, że Khalidov wrócił, dla kibiców świetnie, ale nie bardzo widzę osobiście sens tego powrotu. Z kim teraz będzie miał walczyć. Z kelnerami to bez sensu, na lepszych zawodników jednak kondycja już nie ta, metryki nie oszukasz. Z chęcią zobaczyłbym walkę Askham- Narkun, wg mnie Askham wygra bez najmniejszych problemów.