to zupełnie nic dziwnego... w starszych sowieckich zegarkach były na tarczach napisy wyłącznie w cyrylicy (zwykle nazwa i producent) ale gdzieś tak od 63-go (lot Gagarina) ujednoliciły(wyodrębniły) się brandy, zwykle kojarzące się z lotami kosmicznymi (poljot, wostok, rakieta...) i obok cyrylicy pojawia się pisownia angielska (zegarki przeznaczone na eksport do demoludów i dalej) Tak więc Twój wostoczek z napisem made in ussr jest najnormalniejszy pod słońcem. Rzekłbym, że np. dla mnie, kolekcjonera sowietów, zegarek z napisem sdjełano w sssr ma "większy smaczek"