Pierwsze buty u Duranca zrobiłem sobie w roku chyba 94, za kostkę ocieplane, miara wzięta ze stopy. Mam je do dziś, raz albo dwa zelowałem, pierwsze 3 lata chodziłem w nich bardzo dużo, potem mniej, miały u mnie ciężko więc po 4 latach lico skóry wytarłem co nieco na noskach, a potem używałem ich na budowie, buty dalej są w całości, nawet niewiele fasonu straciły. Nigdy nie miałem solidniejszych i wygodniejszych butów. Kosztowały wtedy, w 94 chyba koło 350. Metoda kołkowania stosowana przez Duranca mimo że inni szewcy kręcą na nią nosem potwierdziły swoją trwałość w 100%. Drugie buty u Duranca wziąłem z półki, jakieś 4 lata po pierwszych, wyglądały mniej zgrabnie, choć ten sam model i nie były już takie wygodne. Dużo mniej w nich chodziłem, stoją i ładnie wyglądają, jak chcę połomotać gdzieś o podłogę (gwoździe w obcasie) to zakładam. To już było raczej 450 albo 500 złotych. Ostatnio u Duranca byłem jakiś rok temu i tylko oglądałem. Chyba mi przez te lata wymagania wzrosły, albo miałem zły dzień bo żadne z wystawionych nie chciały ze mną wrócić do domu, ale podobno u Duranca to co na półce a to co na miarę to nie to samo. Jak zrobisz sobie na miarę to będziesz miał solidne i wygodne buty, z urody będą dość oldschoolowe czyli "ciężkie" ale to już jak się komu podoba. KJ