Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Klik Klak

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    159
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Klik Klak

  1. Klik Klak

    Buty

    A ja uważam że chińskie trampki to jest właśnie to. Kosztują tyle ile są warte, nikt mi nie wmawia że mam w nich bliżej do np. Ronaldo no i najważniejsze - nie reklamuję żadnego logo kiedy je zakładam. KJ
  2. Klik Klak

    Buty

    Jak trampki kosztują tyle co buty to po zapłaceniu może się nawet człowiekowi wydawać że kupił buty a nie że przepłacił za pepepgi. :-) KJ
  3. Klik Klak

    Buty

    "Wujaszek de Gesvres mawiał, że człowieka poznaje się po obuwiu" A. Gide. Ale Lafcadio by się w mokasynach nie pokazał aby nie wzięli go za klowna. KJ
  4. Klik Klak

    Motocykle

    Ano bo był sobie dość długi czas kiedy oczekując zestawu pewnych cech od moto na placu zostawała tylko Afryka. Pamiętam jak parę lat temu odpalaliśmy kumpla Afrykę po zimie. Coś ze dwie godziny stroiła fochy, właściciel klął w żywy kamień, wrzeszczał że sprzeda parcha i w ogóle nie życzył jej zbyt dobrze. Odpaliła, ledwo się zagrzała a tu podchodzi facet z pytaniem czy nie jest na sprzedaż. Kumpel spojrzał na zegarek: - owszem była, ale od 10 minut już nie jest. ;-) KJ KJ
  5. Klik Klak

    Buty

    Eeee tam, odrzućmy religię GY, kołki od Duranca mam jedne od 1992 drugie od chyba 1998. Skora tych pierwszych jest nieprzeciętnie powycierana, obcas i podklejenie podeszwy naprawiałem ale naprawdę się ze mną nachodziły. Finezja i dokładność wykończenia może nie ale za 650 są to buty na długie lata. KJ
  6. Pies to neotenik dla niego środowiskiem naturalnym jest człowiek. Jaki widzisz w tym problem teoretyczny? A od sterylizacji zwierząt domowych do eugeniki, no ja Cię proszę... Brakuje tylko żebyś powiedział że Związki Kynologiczne w Europie założył H. Himmler. KJ
  7. Z tyłu na deklu w prostokątnej ramce powinien być 4 cyfrowy numer modułu. Po nim powinieneś zidentyfikować. No chyba ze ktoś podmienił dekle. KJ
  8. Klik Klak

    Motocykle

    No, szybko się uwinąłeś. Pamiętaj żeby jeździć gumowym do dołu i baw się dobrze. KJ
  9. "8GB jest na pudełku. Faktycznie trochę ponad 7GB. 1,5GB zajmuje system, czyli zostaje około 5,5GB. Też kiedyś stałem przed takim wyborem, wszyscy na myapple.pl mi odradzali i chwała im za to. To jest pojemność, która się do niczego nie nadaje". Ja mam 4, nie pamiętam od kiedy i patrząc po okolicy (wersji 3 czy 5) to jest to bardzo solidny produkt Apple. Jeśli nie trzyma się pierdyliarda słitfoci, zasobów muzycznych całego świata oraz kopii biblioteki kongresu to te 5 GB spokojnie wystarczy. "Żeby było śmieszniej Apple wypuściło teraz 5C w wersji 8GB w absurdalnej cenie i nie wiem dla kogo." Bo taka jest strategia marketingowa dla wszystkich produktów Apple - wersja średnia jest droga, wersja pełna abstrakcyjnie droga, wersja podstawowa tylko nieco tańsza od średniej. To bardzo istotny element ich strategii rynkowej. KJ
  10. Klik Klak

    Motocykle

    Jak motocykl ma 170 KM to wymaga trochę pracy ciałem. Trzeba go trzymać nogami i siedzieć na nim podpierając się również z nóg. Będą Cię bolały nogi, ale nie nadgarstki i nie tak mocno. Nogi przywykną i trasy po set czy tysiąc km będą do zrobienia. Takie podparcie jest też korzystniejsze dla kręgosłupa, ale że Twój da sobie radę wobec tego co wcześniej pisałeś to gwarancji już nie dam. Mocne moto wbrew pozorom: siadamy i nakręcamy rolgaz wymaga nieco wysiłku fizycznego i paru dni czasu żeby się do niektórych fizycznych efektów przyzwyczaić. Pamiętam jak przy pierwszych konkretnych odwinięciach gazu wątroba i okolice wędrowały w kierunku kręgosłupa. Ale potem to odczucie gdzieś znikło. Z obijaniem się o bak to może być oprócz nietrzymania moto nogami jeszcze inna sprawa. Egzemplarz jest jak rozumiem testowy więc jeśli ktoś z salonu wybłyszczył całe moto to kanapę też i ona po prostu może być śliska ponad miarę. Kiedyś "wyplakowałem" sobie siedzenie w moto i się jechać nie dało :-) latałem od baku po zadupek. A jeśli w normalnych warunkach dalej za dużo rzuca to problem można wyeliminować matami naklejanymi na boki baku. Bo fajne jest to BMW i szkoda by było żeby Cię frajda z jeżdżenia nim ominęła przez nie całkiem zawinione przez model problemy ;-) KJ
  11. Klik Klak

    Podrobki Casio

    Nie mam pojęcia ale chyba lipa. "Posiada normalne ślady użytkowania G-Shocka, ryski i otarcia'. Normalne ślady użytkowania Gshocka to są ślady bieżnika T34, zagłębienia od zębów rekina i zaplątane w pasek włosy z lwiej grzywy. A nie ryski i otarcia. KJ
  12. Klik Klak

    Motocykle

    E, o tym to już się nagadałem ;-) A dywagacje o polu widzenia wcale nie są dla Szymona pozbawione sensu. W bardzo dobrej książce Keith-a Code "Twist of the wirst" posiadającej przekład polski pod tytułem... nie pamiętam jakim... jest rozdział dotyczący postrzegania oraz ćwiczenie dotyczące szerokości pola. I akurat ten rozdział (oraz parę innych) jest przydatny bez względu na staż na moto. KJ
  13. Klik Klak

    Motocykle

    "Dasz rade np jadąc 200 km/h spojrzeć w bok na bariery oddzielające drogę i zobaczyć na nich każdą śróbke i każdy detal?? NIE!" No owszem. Ale im bardziej obiekt będzie oddalony od toru jazdy tym wyraźniej go widać, a przecież wg teorii zawężonego do 30 stopni pola widzenia nie powinienem go w ogóle zobaczyć. Kurde, przecież jakbym odczuwał w jakikolwiek istotny sposób to zawężenie pola do 30 stopni przy 130 to bym się nigdy nie odważył jechać nawet 5 na godzinę więcej. Zapewne komuś z kalkulacji bezwładności oka oraz zmiany kata widzenia w zależności od prędkości obiektu coś takiego wyszło tzn. że ostro widać w zakresie wąskich kątów przy dużej prędkości. Ale po pierwsze oko jest ruchome, po drugie widzenie w okolicach katów granicznych działa i tak inaczej niż w środku, po trzecie możliwość ostrego widzenia mijanych nitów barierki wydaje mi się cokolwiek pozbawiona wartości praktycznej. KJ
  14. Klik Klak

    Motocykle

    Odpisałem Ci bardzo poważnie w każdym detalu. Tak samo oczekuję poważnego traktowania. Skoro podzielasz zdanie autora co do pola widzenia to mi wyjaśnij jaki mechanizm fizjologiczny albo neurologiczny to powoduje. Pół internetu to powtarza, ale nigdzie nie ma wyjaśnienia jak to się dzieje. A może ja nie wiem że nie widzę. KJ
  15. Klik Klak

    Motocykle

    Napisałem raczej o różnych ograniczeniach ogarniania, które dotyczą mnie jak dotyczą większości jeżdżących. Łatwo można się przekonać jak wygląda moja jazda w praktyce - wystarczy wsiąść ze mną jako pasażer. Myślę że nikomu nie powinieneś polecać tego artykułu. Po pierwsze wywiad w Wyborczej może być wyssany z palca podobnie jak bajki szybkich i wściekłych wymyślają i publikują od dekady każdą wiosną media klasy Fakt czy tvn. Jasne, Paningale opowiada kosmiczne bajędy, ale redaktora też nie do końca rozumiem. "Podobnie zresztą jak to, po jaką cholerę uliczni wojownicy kupują potorowe gumy" Po po rozgrzaniu bardzo dobrze trzymają i wbrew pozorom skutecznie odprowadzają wodę na mokrym. Przy dobrej cenie za używki cena za przejechany kilometr tez jest dobra, poza tym fajnie w nich pojechać na taki Ułęż, Poznań czy jakieś gokartowisko. Może ktoś kupuje dla zaoranych rantów, ale ja sobie dojeżdżam ranty własnoręcznie. "Pole widzenia przy prędkości 200 km/h jest żaden (już przy 130 km/h wynosi 30º" Zupełnie tego nie rozumiem, co gorsza, mając 25 lat PJ nigdy o tym nie słyszałem. Ba, nie wierzę że tego doświadczyłem. Skoro przywołujesz ten artykuł czyli wiesz co czytasz to wytłumacz mi fizjologiczny mechanizm redukcji pola widzenia od prędkości? Jak to się dzieje? "Niedawno czytałem wypowiedź pewnego guru od techniki jazdy (w każdym razie za takiego jest uważany na pewnym forum), który popełnił taką oto treść: "Pełen przeciwskręt można uzyskać jedynie po wprowadzeniu tylnego koła w głęboki kontrolowany poślizg. Najlepiej podejrzeć to w jeździe żużlowców". No i co się w tym nie zgadza? Dokładnie tak jest, z pełnym wychyleniem kierownicy przeciwnie do zakrętu da się pojechać zakręt tylko kiedy tył idzie w głębokim uślizgu. A że nijak się to ma do jazdy na przyczepnej nawierzchni to inna sprawa. Natomiast ustawienie sobie motocykla do zakrętu jazdy przez uślizg tyłu jest techniką stosowaną w enduro a w motogp potrafią coś takiego: https://www.youtube.com/watch?v=-YAiXqOwkmE A na wyjściu to już wogóle: KJ
  16. Zasadnicze pytanie to do czego ma być ten aparat? 35mm 1.8 by wskazywało na wnętrza przy świetle zastanym i wg mnie najbardziej interesuje Cię matryca z wysokim użytecznym ISO, mniejsza o megapixele. Tylko że 35 przy APS-C to jest 50mm i nie zawsze się kadr mieści. A krótsze jasne są drogie. Więc wybierając lustrzankę po czułości matrycy drugim okiem musisz spojrzeć na ceny obiektywów które chcesz w przyszłości dokupić. I w tym momencie bezlusterkowce z wymienną optyką wyglądają lepiej, a same zdjęcia też nie gorzej. No chyba ze jesteś pewny że "idziesz w system" najpierw na APS-C, obiektywy, potem FF i kolejne obiektywy, potem postawisz komplet na wagę i zrobisz jak Mariusz888 ;-) I to mówię ja, facet co za chwilę wsiada na pełną klatkę, ale ja mam jakieś tam szkła pasujące także do FF a i samo body mam w bardzo dobrej cenie. KJ
  17. możesz jeszcze spytać w kraina-czasu.pl KJ
  18. Klik Klak

    Motocykle

    Ja to nie wiem czy jeżdżę motocyklem czy go po podwórku oprowadzam jak Cię czytam. Bo co zdanie to się gubię. Ale OK, np. setą kateema po gnoju, może być? Mocne złożenie na publicznych drogach to problem obiektywny ze względu przyczepności oraz ogólnie rozumianego bezpieczeństwa, brak widoku, szatkownice, ruch, ludzie itd. Dlatego rozsądnie się nie składać na ulicy jak na torze, jedyne co można, to starać się efektywnie wyjść z zakrętu, bo to się da kontrolować. "Tylko chodzi mi o to żę w pełnym złożeniu jakoś nie potrafie wykorzystać 100% mocy w maksymalnym stopniu" no nie rozumiem - czujesz że można szybciej ale nie dodajesz gazu idąc przez zakręt? No to dodajesz za mało gazu. Czy dodajesz gazu i nie tak tor przejazdu Ci wychodzi... No to źle planujesz przejechanie zakrętu. Weź na tor pojedź to Ci dobrzy ludzie pokażą, na enduro pojeździj - ładnie widać takie rzeczy i bezpiecznie dość. I ciesze się że masz jakieś opory, życie to też fajna sprawa. W bladych wszystko jest generalnie łatwe i wygładzone, zawsze. Wszystko: pozycja, oddawanie mocy, precyzja hamowania, zwrotność. Natomiast składanie się w zakręty R1 a 929 czy gixera to po pierwsze inna liga - R1 był długo najlepszym sportem japsów i 929 to był przy nim jakiś kamień łupany, 954 niewiele lepiej, a gixer przez pierwsze lata to z kolei był młot pneumatyczny do łupania kamieni. Po drugie - załóż oponę typu Battlax 002 do transalpa i będzie skręcać jak R1 na pilot roadach. Z gixami nie przesadzam, były zrobione na młot pneumatyczny, wszystko na siłę, w zakręt na siłę, bardzo mocna reakcja na gaz, tak sobie dozowalne hample też lubiące wektor. I to nie był brak talentu konstruktorów tylko zamysł zrobienia motocykla. Nagle wyszlo że cała konkurencja jest przy nim nudna, aż do ZX10R który podniósł poprzeczkę w tym aspekcie do maksimum - bardziej dzikie są już tylko rakiety Tomahawk. KJ
  19. Klik Klak

    Motocykle

    Ale jak to się nie da? W ruchu ulicznym odejście na pierwszym do czerwonego to poważny aspekt bezpieczeństwa - zostawia samochody daleko z tyłu. Nie mówiąc już o tym ze bez tych kilkudziesięciu kucy dodanych do osiąganych przez 600tki 140 nie da się w Wawie na zwykłej dwupasmówce (nie mówię o wchodzących w miasto autostradach) puknąć 2 z przodu na blacie pomiędzy światłami jadąc czy wracając z roboty. Mnie to osobiście frustruje i nie pozwala na pełną satysfakcję z życia. Kiedyś na gierkówce na kwackerze to mnie 2 razy samochód zawstydził, no nie pociągnął mi sprzęt z 200 do 260 jak powinien i zostałem z tyłu. Do dziś mi wstyd. Więc nie mów mi że w litrowych sportach jest rezerwa mocy na ulicy, no bo nie ma, te +20 kucy robi różnicę od 200 w górę. I po to je mam. O składaniu się w ruchu ulicznym też bajki opowiadasz. Problemem jest najczęściej brudna jezdnia która nie trzyma oraz kłopot z dogrzaniem przodu który trzeba cisnąc na każdym hamowaniu żeby złapał temperaturę a potem też trzeba cisnąć żeby nie stygł. Dlatego uślizg tyłu na ulicy (jako przykład na nadmiar mocy) np. na wyjściu ze złożenia jest do zrobienia zwykle jednym ruchem ręki (drugim ruchem zmieniamy majtasy na świeże) gdzie na torze, ba, nawet na tym zapyziałym Ułężu opona klei zawsze (no dobra, moja klei, ja mam torowe). i to są prawdziwe przyczyny ograniczenia w jeździe po zakrętach a nie strachy o oleju czy piasku oraz mchu i paproci (jak bajki to po całości). Problem oleju na winklu jest teoretyczny, ponieważ gdyż jeżeli wystąpi to często trudno go zauważyć (wystarczy plama wielkości kilku cm a już lecisz na pysk nawet jeśli byłeś złożony tylko kilka stopni, bo olej jak sama nazwa wskazuje zapewnia 0,0 trzymania bocznego, to naprawdę migiem idzie, nie trzeba całego obwodu opony usmarować. Nie mówmy o % Rossiego, na gościa i jemu podobnych nie ma skali. Mówmy o zwykłych ludziach, którzy mają zwykłe potrzeby jak kontrola uślizgu tyłu na wyjściu, czy kontrola hamowania przodem na białych pasach w deszczowy dzień w trybie awaryjnym. Na ile % się oceniasz w tej skali codziennych potrzeb zwykłego motocyklisty? Pomówmy tez o odróżnianiu sportów od siebie - jeżdżenie cebrą, najłagodniejszym i najłatwiejszym z litrowych sportów od zawsze - czyli od 929 a od wersji z HESD będącym rowerem z silnikiem (przy którym łatwe do kontroli R1 zdaje się potworem z Mordoru) a walenie się w ósemce każdego moto z klasycznym amorem skrętu czy chociażby odkręcanie manetki na zdziczonym gixie z pierwszych lat czy zupełnie okurwiałej dziesiątce. Czy zauważasz jakieś różnice w trudności ogarnięcia tych motocykli, szczególnie początkującemu? Gdzie między raptem 1000 a 2000 obrotów biegu jałowego różnica po puszczeniu sprzęgła jest jak zadławienie do pójścia na gumę ze stojaka? Pomówmy o różnicy w marginesie operowania manetką na litrze i np. F650 w przypadku problemów w środku zakrętu - przeszkoda, uślizg tyłu, różnicy w efektach panicznego zamknięcia gazu w złożeniu przy tych 2 motocyklach. Pomówmy o podatności na highside w przypadku złego zbicia biegów w zależności od mocy w różnych motocyklach. O podatności na panic braking zacisków RR-a a np. cebuli 500. Pomówmy o tych drobnych różnicach które dzielą chwila strachu na 500tce od śmierci z nieopanowania moto na litrze. Pomówmy w końcu o fundamentalnej różnicy - ilości uwagi którą musimy poświęcać litrowi a uwagi którą jednocześnie musimy poświęcać ruchowi ulicznemu. Oraz o drugiej prawdzie równie prostej i szybkiej. Litry wymyślono po to żeby ich używać. Dla czystej, absolutnej, nie mającej równych radochy z nawinięcia rolgazu, dla możliwości pojechania szybko kiedy tylko się da. Po to są. Nie dla elastyczności silnika, nie na dni na torze, nie do lansu cyferkami albo podziwiania lakieru. I dlatego prowokują do nawinięcia już kształtem breloczka. I nie znam nikogo kogo by nie sprowokowały szybciej niż mu się wydaje ani nikogo kogo by nie sprowokowały od czasu do czasu. Nikogo. Ale nawet w przypadku bezmózgiego ataku prędkości inne są okoliczności i szanse nowicjusza a inne człowieka z doświadczeniem. Jest na to dowód w postaci przerażająco smutnej statystyki. KJ
  20. Klik Klak

    Motocykle

    "Ja kocham adrenaline na maxa i boje sie że sie kiedyś zabije na ścigaczu:) " To Ci usypiemy zgrabny kurchanik. Gościu, od 10 lat jeździsz na litrze a jakoś tych 10 lat doświadczeń nie widzę w Twoich poradach ani w tym co piszesz. Takie pitolenie żywcem że scigacz.pl liter, adrenalina, gumaaaa! Brakuje tylko "zabije mnie to co kocham" w sigu. Nie znoszę takiego braku odpowiedzialności w doradzaniu pierwszego moto. A ponad to ( o ironio) sam po długiej przerwie w jednośladach naście lat temu zacząłem od litra. Co prawda nie z powodu mocy tylko wymysłu że litr będzie mniej zajeżdżony niż 600. I na własnej skórze wiem jaki to był słaby edukacyjnie marny pomysł. KJ
  21. Klik Klak

    Motocykle

    Ta pianka w plecach kurtki zapewne twardnieje w momencie uderzenia więc też swoje robi, ale jak najbardziej dokup żółwia. Buty OK. Do spodni włóż ochraniacze i też będzie w miarę. W Shoei nie płacisz za zapięcie DD - ono to akurat jest tanie ;-) Shoei używa DD bo jest jedynym dopuszczonym do wyścigów. Przy okazji jest też pewne, proste i IMO całkiem wygodne. Shoei oprócz DD ma też parę wyróżników - ten wąski otwór na głowę czy inaczej wycięty wizjer który daje szersze pole widzenia jak jedziesz pochylony na sporcie, wiele rozmiarów skorup zewnętrznych, wymienne poduszki policzkowe, kształt zaprojektowany w tunelu aero itd. Owszem dopłacasz za ich wydatki na reklamę w motogp ale w wielu innych firmach też. Bezpieczeństwo kasków porównuje np. strona SHARP którą podałem. Ale najważniejsze to - nie patrz po markach - ma pasować na głowę a potem wybieraj między modelami. Szczękowce są bardzo praktyczne a już w mieście dużo bardziej. I zdecydowanie ułatwiają życie okularników. Lista cztero i pięciogwiazdkowych SHARPA jest tu: http://sharp.direct.gov.uk/testhelmetlist?page=2&order=field_price_value&sort=asc&sharp-make=All&sharp-model=&sharp-type=3&sharp-rating=4&discontinued=1 Jak widać jest z czego wybierać. Moja opinia jest taka że o ile nie zawsze warto wydać na drogiego integrala to warto wydać na drogiego szczękowca jak BMW czy Schubert. Co do hałasu i kasku: Cichy kask ma znaczenie w trasie, bo parę godzin szumu potrafi otępić. W mieście to jeśli planujesz użycie słuchawki czy zestawu do telefonu. Integrale na tor są mocno wentylowane więc dobre do miasta. Drogie szczękowce głównie dlatego są drogie że są ciche. Ale jak szybko (+150) jedziesz to w żadnym kasku cicho nie będzie dopóki nie użyjesz stoperów do uszu. A jak chce się tańszego szczękowca to trzeba dobrze się rozejrzeć wśród użytkowników którzy mają taki model przez 2-3 sezony bo tańsze potrafią się dość szybko degradować i po roku, dwóch klekocze, świszcze, szybka nie przylega i deszcz do środka pada, itd... KJ
  22. Klik Klak

    Motocykle

    Nie zgadzam się z większością doradców. TDM jest wysoki i jest ciężki dla jeźdźca z 176cm wzrostu to może być dobrze albo źle. Ale dla początkującego to zdecydowanie zły wybór. Już lepszy będzie 650 BMW (te z sinlgem, bo są też twiny 800 które sie nazywają 650 ;-), z tej rodziny chyba tylko CS czy tam Scarver jest niski. Musisz się przysiąść do każdego motocykla który rozważasz i zobaczyć czy opierasz się całymi stopami o ziemię i czy ogarniasz wagę motocykla na postoju. Zdecydowanie polecam coś co będzie lekkie i będzie zapewniało klasyczną pozycję siedzenia. nawet 250 ccm w 4suwie czy CB 500 Hondy, CBF 600 (raczej twin nie rzędowa czwórka) czy te co wymieniałeś. Normalna geometria, naked czy jakaś prosta owiewka. Masz dużo do nauki a zdecydowanie szybciej nauczysz się na motocyklu poręcznym - nie za wysokim, nie za ciężkim i niezbyt mocnym. Pozostaje jeszcze parę mitów do obalenia: "Moje zdanie jest takie: jeżeli jesteś rozsądny opanujesz każdy motocykl, jeżeli rozsądku brak zrobisz sobie krzywdę na 250tce". W pierwszym motocyklu nie chodzi o zachowywanie rozsądek czy respektu dla wielkiej i mocnej maszyny tylko o naukę jazdy w tym kontrolowania motocykla, nauka na mniejszym moto jest szybsza i mniej ryzykowna. Poza tym niektóre motocykle "odparowują" rozsądek z motocyklisty w kilka dni. "Kask... Shoei i nic więcej" Bzdura. Najpierw kask się wybiera do czegoś - na tor, do turystyki, na miasto. Po drugie wiele kasków daje podobną ochronę co Shoei - można sobie porównać: http://sharp.direct.gov.uk/testhelmetlist?order=field_price_value&sort=asc&sharp-make=All&sharp-model=&sharp-type=All&sharp-rating=5&discontinued=1 Ze wzrostem ceny kupuje się niższą wagę kasku, różne cechy czy patenty poprawiające komfort itp. Jak jest budżet na lekką skorupę to oczywiście będzie lepiej. Ale to nie bezpieczeństwo kosztuje w kaskach tylko wygoda. Po trzecie każdy producent inaczej projektuje kształt skorupy/wkładki - nie każdy kask pasuje na każdą głowę. A właśnie "tylko Shoei i nic więcej" w integralu stosuje rozmyślnie patent jak najmniejszego otworu na głowę i czasem kask ma w środku dobry rozmiar ale nie da się włożyć na głowę. A kask może mieć albo nie mieć wielu różnych cech ale jedną musi - musi pasować. Od razu, bez bajek że się rozbije, ułoży. Bo się nie rozbije i nie ułoży. "Drugą rzeczą dzieki której chodze jest żółw (nie jakiś pseudokurtkowy ochraniacz pleców tylko cos co zachodzi na pupe) ma on chonić dolny odcinek pleców, bo jesli w czasie wypadku cos nas uderzy w kregosłup w okolicy krzyza to tam jesteśmy najsłabsi." Słabi to my jesteśmy wszędzie, dlatego najlepszym możliwym ubraniem na moto jest napakowany ochraniaczami skórzany kombinezon (nie, nie musi być jednoczęściowy) ciasno dopasowany do sylwetki (plus solidne buty i oczywiście rękawiczki). Buty są bardzo istotne, bo na moto u początkującego łatwo o kontuzję właśnie w kostce. Niestety im lepsza ochrona tym mniej wygodnie. Żółw czy zbroja (czyli siateczkowa koszula z żółwiem i ochraniaczami na stawy z przodu, na barki, łokcie itd) plus moto jeansy z ochraniaczami to też nie jest złe rozwiązanie, na pewno wygodniejsze, ale w razie wypadku działa dobrze tylko wtedy kiedy nie ma możliwości się przesunąć - czyli kiedy jest opięte kurtką. Oprócz klasycznych ciuchów są jeszcze dość ciekawe patenty jak kurtka airbag dla motocyklisty czy leatt neck protector - ochrona kręgosłupa szyjnego. KJ
  23. Klik Klak

    Podrobki Casio

    Piotroren, Takie G-szoki że chińczyk płakał jak podrabiał. KJ
  24. Pewnie radzi, ale na podjazdach bym uważał. Kurde, jakby ten silnik był z przodu to można by zawstydzić parę quadów. KJ
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.