To jest proste. Powiedzmy że kupujesz pierwszego G i chwilę później okazuje się że dużo Twoich kumpli też ma jakiegoś G. Chwalicie, omawiacie zalety, pokazujecie sobie i w ogóle od tego momentu lubicie się bardziej niż zwykle. A potem idziesz galerią, widzisz sklep z zegarkami i przypominasz sobie że Twój kumpel łowi większe ryby, ma nowszy telewizor albo może nawet żonę więc wchodzisz i szukasz czy jest jakiś nowy G, większy, droższy, bardziej naj. A firma Casio rozumie i zaspokaja Twoje potrzeby, po po to ona jest. Więc rozumie i wychodzi na przeciw i na wprost. Do samego końca... limitu na karcie kredytowej. ;-) KJ co ma niefart do ryb i 4 sztuki G w domu