Pozwolę sobie dorzucić kilka spostrzeżeń, ciekawostek związanych może nie bezpośrednio z „Sea-Gull 1963”, ale raczej ze środowiskiem w jakim ten zegarek jest produkowany, a jest ono dla nas bardzo często trudne do zrozumienia i akceptacji. Sam mam z tym wiele problemów, i choć współpracuje z Chińskimi firmami od kilkunastu lat to dalej potrafią mnie niemile zaskakiwać.
- wytwarzanie takiego samego produktu w Chinach przez kilka lub kilkanaście różnych firm jest czymś całkowicie naturalnym i powszechnym. Pozornie ten sam produkt (marka, model nazwa), może różnić się jakością wykonania, użytymi materiałami, modyfikacjami które wpływają na końcową cenę.
Przenosząc to do świata zegarków a konkretnie do „Sea-Gull 1963”, bo pod taką nazwą handlową najczęściej występuje, mamy zegarek z różnymi mechanizmami od kwarcowych, poprzez kompletnie nieznane ale mechaniczne, a skończywszy na ST1901 22 kamieniach. Różne szkła, koperty (dekielki), paski, pudełka i dodatki. Stąd na portalu Ali...za niby ten sam zegarek zapłacimy od 100 do 800 USD np. za model „819.87.1963 – Sea-Gull”.
- pojęcia prawa autorskie, prawa własności przemysłowej, czy prawa ochronne na wzory przemysłowe funkcjonują wybiórczo, a właściwie to w większości przypadków nikt na to nie zwraca uwagi w tamtym kraju. Kopiowanie innych wyrobów, tak powszechne, traktowane jest w ich kulturze jako po części okazywanie szacunku dla dobrych pomysłów i rozwiązań, bądź korzystanie z dobrych wzorców. Być może historycznie miało to sens, ale od momentu gdy zaczęli nas tymi produktami zalewać zaczynamy głośno protestować, pewnie już za późno.
Inną sprawą jest fakt, że sam szeroko pojęty „Zachód” z chęci maksymalizacji zysków i zmniejszenia kosztów produkcji przeniósł swoją produkcję do Chin wyposażając ich w maszyny i dając im odpowiednią technologię. Mało tego godząc się na to by na tych samych maszynach z wykorzystaniem tych samych technologii i materiałów powstawały produkty danej marki równolegle z produktami marek Chińskich, akceptował taką formę współpracy.
I tak o ile korzystając z ogólnie dostępnych inspiracji wzorniczych, wykorzystując zdobyty potencjał produkcyjny produkowali zegarki pod własnymi markami nie budziło to sprzeciwu, ale mamy też całą gamę “Omeg, Rolexów, Tagów” i co najgorsze mnóstwo chętnych nie tylko w Chinach by za 150 USD nosić takie zegarki i to już się przestaje podobać.
Na koniec zostawiłem sobie kwestię czy protoplastą Sea-Gull model 819.87.1963 był project wojskowy 304 czy też nie, jeżeli tak to w jakim zakresie. Pozostawię to do indywidualnej oceny każdego z czytających. Dla mnie problemy z reedycjami zegarków obejmują dwa podstawowe obszary. Pierwszy, prawny – czy firma produkująca dany zegarek ma do tego prawo i może go nazwać reedycją, a drugi bardziej subiektywny, jak daleko reedycja może odejść od oryginału. I tutaj z pomocą przychodzą przykłady zegarków co do których nie ma wątpliwości że ich protoplastami były modele z przeszłości, choć ich wygląd i mechanizm niekoniecznie jest taki sam.
Weźmy Longines - LLD który to zapoczątkował całą kolekcję Heritage tej marki. Nie ma wątpliwości, że jest to reedycja modelu z lat sześćdziesiątych, ale zastosowany mechanizm to nie in-house jak było w oryginale, a L633 a właściwie ETA 2824-2, dołożono datę, zmieniono trochę sekundnik a tarcza występuje w kolorach od czarnego, po czerwony.
Podobnie jest z wieloma innymi reedycjami, z pierwotnego projektu pozostaje niewiele, czasami tylko nazwa, czasami coś charakterystycznego, jak w przypadku naszego Błonia, ale by produkować takie zegarki i nazywać je reedycjami trzeba mieć przede wszystkim do tego prawo, resztę można jak się okazuje zmieniać.
Czego Sea-Gull model „819.87.1963 jest reedycją ? Firma odpowiada tak.
“Original 1963 Reissue Design: This reissue pays homage to the original Seagull 1963 pilot chronograph, blending historical charm with modern craftsmanship”.