Czyta się bardzo fajnie, a nutka tajemniczości, i ukrytych znaczeń prawie jak w kodzie Leonarda da Vinci, ale zegarmistrzostwo Atlantica lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych to nie ukryte znaczenia dla wtajemniczonych , lecz ekspansja między innymi na kraje "socjalistyczne" i walka o rynek. Jaką pozycję zdobył sobie Atlantic i Delbana w naszym kraju nie muszę chyba pisać i powodem nie były ukryte znaczenia, a raczej tylko ich "szwajcarskość" i dostępność w kraju. To był towar luksusowy, sprowadzany oficjalnymi i nieoficjalnymi kanałami dystrybucji. Originale o których dyskutowaliście to raczej lata siedemdziesiąte, ale i osiemdziesiąte, kiedy to elektronika wypychała zegarki mechaniczne. To również czas cięcia kosztów by pozostać nad powierzchnią i nie zatonąć w morzu tańszej i modniejszej elektroniki. O ile tarcze i mechanizmy Atlanticów lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych cechowała większa dbałość o jakość i oryginalność o tyle te z lat 70-80 to walka o przetrwanie i niska jakość, cięcie kosztów, podprodukcja i fuszerka. Dlatego też moja, być może błędna teoria odbiega od waszej. Nie doszukuję się ukrytych układów literowo, wyrazowych, czy indeksowych, lecz tak jak już napisałem, zrzucam to na karby chęci przetrwania, przy zmniejszającej się sprzedaży, rosnącej konkurencyjności wynikającej również z otwarcia rynku na inne marki, mniejszej zyskowności. Następne mechaniki, a pojawiły się już dużo później nie osiągnęły sukcesu takiego jak wcześniejsze. Te o których piszemy były schyłkową produkcją w bardzo trudnych czasach dla manufaktury, więc odchyłki, czy też odrobina niekonsekwencji, odmienność podprodukcji dla mnie jest akceptowalna. Nie zmienia to faktu by bardzo uważać na malowanki i fałszywki z obecnych czasów, kiedy to naśladownictwo i powielanie jest technicznie o wiele łatwiejsze i dostępniejsze.