Zgadzam się z Kolegą MeXy. Co do poobijanego auta, to mogę przeżyć poobijane Berlingo do wożenia palet, ale obite nowe Q7, to raz, że nie przystoi, dwa, że krew zalewa, że ty dbasz, a jakiś Mirek z dwudziestoletniego Golfa obił ci furę za 400 tys. Z kilei co do zarobków i cen aut pełna zgoda, co nie zmienia faktu, że można na Passata pracować pół roku i też o niego dbać. To kwestia charakteru, niekoniecznie portfela. Południowcy nie dbają o auta. Kiedyś znajomy kupił Astrę z Włoch. Środek tego auta zmienił moje postrzeganie Włochów. Jednym słowem - masakra.