Daito - nie chodzi mi o przepychanki. Zgadzam się z Tobą, że najlepsza opinia to własna. Tyle, że przez moje ręce także przewinęło się trochę zegarków. Każdy z nas ma rodzinę, kolegów w tym z forum - tak samo zakręconych. I na tej podstawie również mogę twierdzić, że problemów z Eta 2824 jest ilościowo dużo mniej, niż ST25 - mimo, że tych drugich mamy sporo, ale mimo to wielokrotnie mniej niż Eta. A co do mnie samego. Awarie zegarków miałem wyłącznie z mechanizmami rosyjskimi i chińskimi. W tym Tisell i Seagull. Pierwszy na St 36 drugi ST 25. Szwajcarski żaden nigdy mi się nie zepsuł. Nie mam żadnego z tzw "wysokiej" półki. Japończyki tez mi się nie psuły - ale jak do tej pory nie trafiłem na regularnie bardzo dokładny. Ety od serwisu do serwisu nie zawodzą. Zobaczymy jak Sellita. Za krótko mam. A co do opinii zegarmistrzów - Daito - nie mówię o pogawędce klienta ze sprzedawcą tylko o rozmowie kolegi z kolegą. Zakładam, że koledzy między sobą rozmawiają szczerze. Przynajmniej ja z moimi Skoro mówią co mówią to tak jest. Nie muszą mnie czarować bo z serwisowaniem zegarków na szczęście nie mam problemu. Poza tym, ja się w pełni zgadzam, że wiele spraw jest rozdmuchanych, że za te 1000- 2000 zł szwajcarskie zegarki niewiele sobą prezentują i niewiele oferują - tyle samo co tanie chińczyki. Ot zegarek z dolnej pólki i tyle. My chcemy taniej to i oni (Szwajcarzy) szukają gdzie się da oszczędności zrobić - co się odbija wyłącznie na jakości - to wszystko prawda. Ale jeżeli masz wyrobione zdanie o szwajcarach za 3000 - 4000 - rozumiem, że negatywne - to napisz o co chodzi. Dla mnie Eterna za 4000, czy Doxa za tyle, czy Epos za tyle, czy Glycine, Oris - są kilka poziomów precyzji lepiej wykonane niż chińczyki za 500 czy 1000 zł. Oczywiście nie ma sposobu przeliczenia tego, że są 4 czy 8 razy tańsze - bo zegarek nie będzie 4 czy 8 razy bardziej dokładnie wykonany. Ale skoro zegarmistrzostwo to mikro mechanika, precyzja, to ja wolę wydać na zegarek 5 razy więcej mogąc podziwiać precyzyjniej nałożony szlif na kopercie. Wystarczy mi, że widzę moją Kontiki, jak jest zrobiona, żeby zupełnie nie ruszało mnie, że jakiś Seagull czy Tisell jest tańszy a też nie jest przecież jakoś drastycznie kiepski. Choć Tisell którego mam - lepiej wykonany, niż sztuka Jacka, którą recenzował - i tak np. po Steinharcie mógłby zamiatać najwyżej. A to różnica niewiele ponad dwukrotna w cenie. Mi chodzi, że niektórzy w tym Ty - wyolbrzymiacie tę lichość szwajcarskich zegarków i mityczną zawodność ety, która żadnym graalem nie jest - ot zwykłym stosunkowo tanim i prostym wyrobnikiem. Ale zupełnie dobrym. A pozytywne opinie o st 25 wychodzą głownie od używających ich producentów zegarków. A cytujac Ciebie :" A co mają mówić??? Przecież to ich interes jest żeby sprzedać." I to już od dość długiego czasu....