Po pierwsze sprzedają testery - zapewne wpływa to na cenę nie testerów. Po drugie mają niższe koszty (salony, "doradcy"). Po trzecie nie stosują absurdalnie wysokich marż.
Dokładnie Mhaem. Często jest tak, że te niszowe (gdzie tworzy się mit o rzekomej sztuce by podbić cenę w nieboskłon)sa totalnie nieudane. Z drugiej strony jest masa zapachów od producentów bardziej masowych które są ikonami. Oczywiści każdy ma swój gust. Zapewne te słynne "niszowe" zapachy, produkowane w małych ekskluzywnych seriach są wytwarzane z lepszych składników - i to doceniam, jak złożoność kompozycji (Tuscan Leather czy Tobacco Vanillie - są niemal liniowe - proste jak konstrukcja cepa - choć TL uwielbiam) - to jednak co najmniej przegięciem jest podnoszenie artykułów codziennej toalety do rangi sztuki wyższej. Potem tłumaczenie tym ceny czy zwykłego przykrego zapachu jako "trudnego w odbiorze".
Przykro mi, ale trochę "chrzanisz"
Mnie nie uraziłeś - za błahe to - raczej z politowaniem patrze na takie podejście. Jednak wielu kolegów wylewa na siebie jak napisałeś "gówno". Jedni potrafią napisać, że zapach nijaki, mdły, brzydki, kiepski - inni jak Ty napiszą przśny shit. Tak uważasz, takie masz zdanie i na podstawie Twoich wypowiedzi budujesz swój obraz.
Cafedelmar - nie muszę "poczytać" dawno temu już "poczytywałem" Chcę Ci jednak zwrócić uwagę, że pisząc o "shitach" "przaśności" najzwyczajniej obrażasz osoby, które używają takich perfum a zasadniczo mają gdzieś trudność odbioru Forda. A z nalewką babci to nie argument, a przykład - niezależnie od tego jakich składników użył - otrzymał zapach nalewki babci - którego użycie daje taki sam efekt jak polanie się taką nalewką właśnie - i ok - może ktoś to lubi. I cały kunszt psu na budę. A skoro sam nawiązałeś do branży zegarkowej - to jakbyś napisał - że rolex to super hiper, bo super materiały, choć cena trudna w odbiorze, a SKX to przaśny shit.
Maniera zwykła.
Fakt - zapachy Boss to produkty trafiające do szerokiej grupy odbiorców - ale są dobre jakościowo, często trwałe - i zazwyczaj mają przystepną cenę.
Podobnie Davidoff. Zdarzają się perełki i "kroki milowe" - jakim co by nie mówić był Cool Water .
Po drugiej stronie nierzadko zdarzające się nietrwałe gnioty "niszowe".
Zdecydowanie mniej zdziwi mnie ktoś kupujący wspomniany Cool Water 125 ml za 100zł niż ktoś kto sie szarpnie na słoik wiśniowej nalewki dla babci Jadzi za 800 zł za 50 ml - zwane dumnie Tobacco Vanille - choć oczywiście każdy wydaje kasę jak lubi. Wolność rządzi
Spectre. Kolejny dobry Bond.
Boleć - bolało go.
Rzeczywiście za mało krwawił i się brudził też za mało. Waltz był taki jaki powinien być czarny charakter w Bondzie.
Monika - zawsze boska
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.