Z tym liczeniem to jest najdziwniejsza sprawa. Nie ma żadnego koła zapadowego, krzywki stopniowej. Jest coś w rodzaju hmmm sprzęgła blokującego lub uwalniającego bicie. Za tą widoczną gwiazdą, umocowaną na dźwigni, jest oś z nawiniętą sprężynką. Mam wrażenie, ze stopień jej naciągnięcia reguluje ilość uderzeń. Podczas bicia mechanizm jest bezgłośny, natomiast co jakiś czas wydobywa się zeń takie metaliczne trzaśnięcie. Pomysł może i genialny, ale zapewne mechanizm jest trudny do wyregulowania. Co do wahadła - nie ma tam miejsca (i nigdy go nie było ) na zawieszkę. Wahadło jest podwieszane bezpośrednio na sprężynce, na plecach mechanizmu - jak w linkowcach. Rzecz chyba w tym, że jest więcej miejsca na gong. Pomysł nie przyjął się - płaskownik zastąpił pręt, co widać na zdjęciu zamieszczonym przez Tomka. Widełki też wygladają jak "model przejściowy" niezależnie od regulacji symetrii wychwytu za pomocą palca przesuwanego jak w linkowcach, mają jeszcze regulację na połączeniu na gwint z osią koła wychwytowego, jak to często bywa w starych sprężynowcach. Pamiętać należy, że Becker zabrał się za produkcję mechanizmów wiszących z napędem sprężynowym (z budzikami, a być może i z ...roczniakami miał do czynienia wcześniej) późno - około 1880 roku. Dla zainteresowanych dodaję link do albumu ze zdjęciami mechanizmu bicia w dużej rozdzielczości: http://tarant2.fotosik.pl/albumy/842466.html