Tak, to ten zakład. Od lat zanosiłem tam zegarki "marki quartz" do wymiany baterii i pasków, szef był ponury i mało rozmowny. Kiedy poszedłem z pierwszym mechanikiem i zacząłem rozmawiać o zegarach - otworzył się całkiem inny człowiek... Wyszedłem po godzinie, obejrzawszy jeszcze kolekcję wazoników i bursztynów z inkluzjami... Ale ceny jak widać wzrosły, nie dziwota, na ścianach wisiały zegary, które do naprawy przywożą Niemcy...