Przed pojawieniem się Black Bay 58 tak naprawdę z sensownych pozycji w segmencie luksusowym mialeś do wyboru albo Seamastera (41mm) albo Submarinera (40mm) i pierwszgo Black Bay (41mm). Wielu ludzi znajduje swój "sweet-spot" w średnicach 39-40mm. Zarówno Seamaster jak i Black Bay wychodzi poza ten punkt komfortu, Black Bay trochę bardziej, bo koperta jest mocno klockowata, natomiast nowy ceramiczny Sub ma kopertę Supercase, która optycznie powiększa zegarek i wielu ludziom się to nie podoba (woleli stare Suby). Teraz dodatkowo Seamastera powiększyli do 42mm. Pojawienie się BB58 trafia idealnie w oczekiwania wielu pasjonatów, bo zegarek nie dość że mniejszy, to już naprawdę blisko klimatem do starszego Suba, a o wiele tańszy i od firmy siostry więc z "błogosławieństwem współdzielonego designu". To jest cała odpowiedź. Teraz ta rzesza zadowolonych pasjonatów zaczyna wylewać swoje pozytywne emocje, że ich modły zostały wysłuchane, wszędzie piszą na forach że BB41 był dla nich zbyt duży i klockowaty i trafia to rykoszetem we właścicieli BB41 dla których nie jest zbyt duży i klockowaty. Nie, BB41 nie jest w niczym gorszy. Jest po prostu większy i pasuje ludziom którzy lubią większe rozmiary i/lub mają grubsze nadgarstki. PS: na moim ~17cm nadgarstku BB58 to ideał divera. Z BB41 wyglądałbym jak dziecko, któremu tatuś kupił za duży zegarek.