Trafiła mi się taka Mołnia z Ukrainy, bez wskazówek i nie na chodzie, zato 4-49 Pomyślałem, że tak piekny, zarówno wiekiem, jak i "tyłkiem" werk, nie może się zmarnować; szczególnie, że już dawno chciałem trafić tak potraktowaną kopertę. Balans, stał, choć osie, co jest trafieniem nieprzeciętnym były całe. Wałka nie było, ten na foto dał mi zegarmistrz, jest złamany i brak w nim gwintu. Kotwica lekko przepuszczała, koło sprężyny zardzewiałe, a e bębnie gdzie powinna być sprężyna, były pajęczyny - dosłownie . Tarcza przetarta i podrapana - gdy ją (mołnię) kupiłem, brakowało lunety a zegarek przywieziono w reklamówce wrzucony z 20-30 szt. innych ruskich czasów. Zapytałem Pawła czy nie ma tarczy w lepszym stanie, i dzięki pomocy i życzliwości kolegi otrzymałem dwa Werki i tarczę dzięki czemu miałem więcej niż potrzeba do reanimacji. Bardzo dziękuję Pawle szkoda, że nie zrobiłem więcej fotek przed, tylko takie dwa; A tu Fotki po operacji. Nie jest idealnie, ale mnie cieszy. Wałek przyciąłem, i dałem ,może za wielką, ale bardzo ładną i bardzo starą koronkę, jest wstawiana na wcisk na wałek. Mechanizm wyczyszczony i nasmarowany, trzeba było wymienić kotwicę i poprawić osadzenie łożyska balansu w płycie. A i oczywiście dać sprężynę. Poza tym bez większych tragedii. Tylko worek piasku pomiędzy trybami Dziś testuję na nadgarstku, a i Kupiłem skórzany pas do spodni by wymodzic jej jakiś pasek.