Niestety, muszę się zgodzić. Zelosa poznałem i bardzo polubiłem ze względu na HH1, Helmsmana2, Mako V2, Great White1. Kłopot w tym, że stało się to już po zakończeniu oficjalnej sprzedaży wspomnianych i dlatego niecierpliwie czekałem na nowe edycje. To świetne, dopracowane projekty, które moim zdaniem bardzo podniosły designerską poprzeczkę dla zegarków EDC. Odnoszę jednak wrażenie, że zbyt wysokie oczekiwania i poziom odniesienia do wcześniejszych, bardzo dobrych projektów są powodem naszych rozczarowań. Te zegarki są nadal świetne, gdyby rozpatrywać je tylko w odniesieniu do konkurencji wśród microbrandów i w oderwaniu od poprzednich edycji. W każdym razie nie zapowiada się, abym zrobił zakupy w czasie przedsprzedaży nowych modeli i Santa przyniósł mi w tym roku Swordfisha V2 w regularnej cenie jako IMHO ostatniego ze "starej dobrej szkoły" - a za resztą Zelosów rozejrzę się na rynku wtórnym.