To może raz jeszcze ja. To, że Gran Seiko jest świetnie wykonanym zegarkiem wiemy. Ale nie to jest problemem. Problemem jest samo Seiko. Mają za dużo produktów, z za dużym rozstrzałem cenowym, które wyglądają bardzo podobnie. W tym wypadku SARX, SDGM i Grand Seiko. Podobna koncepcja zegarka, podobne gabaryty, podobne indeksy, ogólnie dużo podobnie. Tylko, że o ile pierwsze dwa kosztują kilkaset dolarów, to ostatni kosztuje kilka tysięcy. Seiko musi jakoś uargumentować wyższą cenę. Dlatego pokazuje światu jak dokładnie są robione te zegarki, jaki to jest doskonały proces produkcyjny itd. Nic im innego nie zostało, bo nie są szwajcarami, nie mają dla świata "historii", a chcą grać w "wyższej lidze". Wiemy, że to są świetnie wykonane zegarki, ale to są dzisiejsze czasy. Każdy oszczędza. I Burns drąży temat, czy i tym razem cała ta otoczka marketingowa nie jest wydmuszką. Czy naprawdę dostajemy wyjątkowy produkt, czy może to te same indeksy, koperty, wskazówki co w zegarku za 700 $, tylko trochę lepiej obrobione. Czy faktycznie są to w 100% japońskie produkty, czy może tylko tam montowane z części z chinlandii itd. Ja to rozumiem, troszkę kibicuję w tym co robi, bo jest to robione z rządzą wiedzy. Fajnie. Tak wiem, że to są świetne zegarki, które są bardzo dobrze wykonane, wyróżniające się na tle konkurencji. Ale nie o tym jest ta dyskusja.