Dużo tego będzie, ale to dlatego, bo dużo filmów oglądam. Ale jak już zacząłem, to z ostatnich "Mężczyzna imieniem Ove"- sympatyczna historia w stylu Gran Torino (którego widziałem, że wielokrotnie "cytujesz" i dlatego ten film przywołałem) o szwedzkim grzybie, który robi się ludzki pod wpływem innej osoby. Miły i sympatyczny. Z filmów, w których aktor zmienia się do roli, doceniam bardziej "American Hustle" i "Fighter", ale może to dlatego, że lubię Chrisiana Bale. Z filmów typu thiller, patologia, mroczna historia, główna aktorka to kobieta, czyli podobnie jak "Monster" widziałem ostatnio "Do szpiku kości" i uważam, że jest lepiej zrobiony niż "Monster". A z filmów z Charlize to doceniam bardziej "Mad Max na drodze gniewu", bo to jest majstersztyk wizualny i pokazuje kunszt reżysera. Ale to tylko moje zdanie.