MTG S1000D na przykład to moim zdaniem już bardziej biżuteria niż G-Shock. Prawdziwy G-Shock to nie ten obłożony gąbeczkami, aby go nie porysować tylko taki, który codziennie zdobywa nową ryskę, wbitkę, czy wgniotkę. Wtedy G ma charakter a właściciel docenia takiego nadgarstkowego towarzysza najbardziej. Mam jednego G od 1996 roku i gdyby był wart tyle samo co MT-G z 2015 roku i bym potrzebował kasy to na bank sprzedałbym MT-G. Wartość dodana zegarka z przeszłością jest nieporównywalna z żadną nowością i designem. Tak samo bym się zachował mając zegarek po Ojcu czy Dziadku wart 30 pln. Przy okazji zapraszam do nowej galerii MT-G http://zegarkiclub.pl/forum/topic/125182-casio-g-shock-mt-g-s1000d/