Ciekawy artykuł, najbardziej interesującą część wrzucam pod linkiem: http://www.rp.pl/artykul/586626.html?print=tak&p=0 Operacyjne patki Funkcjonariusze służb działający pod przykryciem ostatnie sekundy 2010 r. będą odmierzać na patkach philippe z białego złota za ponad 100 tys. euro lub nie tańszych złotych roleksach. W magazynach operacyjnych polskich służb znajduje się bowiem duży wybór zegarków, w które wyposażani są „przykrywkowcy”. – Wszystko jest skrupulatnie kontrolowane – zapewnia „Rz” oficer ABW. – Gdyby któryś z kolegów próbował przejąć zegarek na własność, miałby duży kłopot i mógłby za to wylecieć ze służby. Jednak dostęp to drogich cacek kusi. Przykładem jest śledztwo prowadzone przez wojskową prokuraturę w elitarnej jednostce specjalnej GROM. Jeden z wątków dotyczy zdejmowania ze stanu jednostki drogich zegarków pod pretekstem ich zniszczenia lub zgubienia w czasie ćwiczeń. W rzeczywistości były one przejmowane przez żołnierzy GROM lub trafiały jako prezenty do wysokich urzędników państwowych i generałów. Rozmówca „Rz” z ABW przyznaje, że czasem markowe zegarki z magazynu wypożyczają funkcjonariusze funkcyjni, a nawet szefowie służb. – Czasem na jakiejś imprezie lub spotkaniu chcą błysnąć dobrym zegarkiem, bo to miernik wpływów i władzy. Jednak później są zwracane – zapewnia. Ale inny nasz rozmówca, oficer byłych WSI, twierdzi, że ze zwracaniem jest różnie. – Kilka lat temu jeden z ważnych polityków PO został zaproszony na imprezę z przedstawicielami tajnych służb. Na koniec już lekko podchmielonemu podsunięto pudełko drogich zegarków. Miał wybrać jeden na pamiątkę. Sugerowano, by wziął patka albo cartiera, a ten wziął skromnego longinesa za może trzy tysiące – wspomina. Tajne przez poufne Jakie zegarki na co dzień noszą szefowie tajnych służb, to jeden z najściślej strzeżonych sekretów. „Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (gen. Krzysztof Bondaryk – red.) nie jest kolekcjonerem zegarków. Zegarek służy szefowi do mierzenia czasu” – napisała do „Rz” ppłk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, rzecznik ABW. Podobnej odpowiedzi udzieliła SKW. „Ani szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, ani jego zastępcy nie noszą na rękach zegarków, które są prezentami otrzymanymi w związku ze sprawowanymi obowiązkami służbowymi. Zegarki te traktowane są wyłącznie jako urządzenia do mierzenia czasu” – napisał płk Krzysztof Dusza, dyrektor gabinetu szefa SKW gen. Janusza Noska. Jedynie kierownictwo Centralnego Biura Antykorupcyjnego nie robiło z tego tajemnicy. A więc szef biura Paweł Wojtunik od kilku lat nie rozstaje się z wodoszczelnym tissotem za 600 zł. Citizena o podobnej wartości nosi na co dzień jego zastępca Janusz Czerwiński. Otrzymał go w 1996 r. w prezencie od żony. Jak twierdzi Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA, zegarka w ogóle nie używa Maciej Klepacz, drugi wiceszef CBA. – Zapewniam jednak, że wszyscy szefowie są bardzo punktualni – dodaje z uśmiechem. Z kolei gen. Maciej Hunia, szef Agencji Wywiadu, jest jedynym szefem służby, który do oświadczenia majątkowego wpisał drogi zegarek. Wiadomo więc, że ma szwajcarski zegarek marki Ebel. Najdroższe modele tej firmy warte są ponad 50 tys. zł. Komenda Główna Policji zignorowała nasze pytania o zegarki. Widać go ze śmigłowca Tajemnicą poliszynela jest słabość do zegarków i dobrych piór wiecznych gen. Marka Dukaczewskiego, byłego szefa Wojskowych Służb Informacyjnych. Ale o swoich hobby mówić nie chce. Także inni byli oficerowie niechętnie mówią o zegarkach, choć na rękach wielu można zauważyć eleganckiego patka, schaffhausena lub cartiera. – Tamte zegarki noszą dla picu, aby błysnąć w towarzystwie, ja nie muszę błyskać zegarkiem – mówi „Rz” gen. Sławomir Petelicki, były dowódca i założyciel GROM. Jak zdradza, ma trzy tytanowe zegarki typu Special Force, używane przez komandosów, warte w sumie 4,5 tys. zł. Wśród nich model snajperski 5.11 za tysiąc zł. – Można nimi rzucać, skakać po nich i nie będą uszkodzone – podkreśla Petelicki. – Jeden z nich jest wyposażony w specjalne światło, które widać w nocy ze śmigłowca.