U mnie saga z Audi S3 biorącym i nie oddającym wody zakończyła się. Okazało się, że pękł przewód/wężyk, który odprowadzał wodę z podszybia i klimatyzacji, więc spora część tej wody lądowała wewnątrz auta. Wszystkie pianki, wypełnienia itd. wymienione na nowe, sama tapicerka podłogowa została wysuszona. W aucie nie czuć wilgoci, nic nie trzeszczy i nie cieknie, jest ok.
Niestety, o samym serwisie Audi nie mam do powiedzenia nic dobrego, najpierw cyrki z umówieniem się na serwis, trwało to dobrze ponad miesiąc, po drodze 2-krotnie źle mnie umówiono i anulowali wizytę raz po tym jak już przyjechałem do salonu, drugi raz godzinę przed. Potem wywierano presję żebym przed wyjazdem na wakacje oddał im auto zastępcze (bo oni mają ich mało, a jak ma stać gdzieś na parkingu to może u nich jeździć, na pytanie jak mam dotrzeć z Poznania do Wrocławia na lotnisko trochę im przeszło), a jak już wróciłem z wakacji... Udało mi się dodzwonić o godzinie 16 w poniedziałek (we wtorek o 7 rano miałem odebrać auto) tylko po to żeby dowiedzieć się, że części może i od tygodnia leżą i czekają, ale nikt się za to jeszcze nie zabrał, więc jak bym nie zadzwonił znów odszedłbym z kwitkiem. We wtorek dowiedziałem się, że potrzebują jeszcze ponad tydzień na złożenie wszystkiego i już im się wcale nie spieszy żebym oddał zastępczego passata. Tutaj już mi się ulało, powiedziałem co myślę o takiej obsłudze serwisowej, zasugerowałem, że flota samych Audi u nas w firmie jest warta około 2mln zł i jako szef zakupów następnym razem ulokuję te pieniądze w innym salonie. No i proszę bardzo co się okazało? Dopóki jesteś kulturalny, próbujesz się z serwisem dogadać, ten ma Cię w d*pie, to Ty ponosisz konsekwencje wszelakich ich błędów, a termin oddania auta przesuwa się i przesuwa. Po tym jak mi się ulało, nagle z terminem 8-9 dni, z którym nie dało się zrobić absolutnie nic, miałem auto do odbioru w 2 dni. Cała impreza i tak trwała 4 tygodnie od oddania samochodu na serwis, do odbioru na gotowo. Największy niesmak w tym wszystkim to właśnie fakt, że dopóki do wszystkiego podchodziłem z pełną kulturą, bez unoszenia się, ze wszystkim był problem (mój, serwis swoje błędy przerzucał na mnie), terminy się przesuwały, niewiele się dało zrobić. Po przełączeniu się na klienta, który jeszcze nie wybuchł, ale pokazał, że może przysłowiowego "gnoju" narobić - nagle wszystko zaczyna działać zgodnie z oczekiwaniem, absurd.
Z pozytywów - do S3 przesiadałem się z Giulii, która prowadziła się nawet odrobinę lepiej od S3, więc nie miałem okazji docenić tego jak dobre to auto, mając po prostu całkiem wysoko postawiony benchmark. Po 4 tygodniach z Passatem (3 letnie auto, 40k przebiegu, dobrze wyposażone itd.) i powrocie do S3, doceniam je dużo bardziej. Pojeździłem trochę dużym kombi, które prowadzi się jak ponton, tańczy przy nawet nie gwałtownym a mocniejszym hamowaniu, buja się na boki itd. zbiera się jak się zbiera, może nie był to muł, ale demon prędkości też nie. Niby wróciłem do tego samego samochodu, ale obecnie mając świeże porównanie jak prowadzą się "zwykłe" auta, każda przejeżdżka, nawet ta do pracy, sprawia dużo więcej frajdy i funu