Ok, ja sam lubię sobie jak widać pożartować i powygłupiać, co choćby widać po SB, że np. żartobilwie napiszę witajcie parafianie. Mam duży dystans do swojej osoby i sam razem z innymi nabijam się z moich ułomności i ciesze się, że nie zostałem rośliną, ponieważ lekarz mi powiedział, że biorąc pod uwagę mój stan to był przekonany, że nawet jeżeli stanie się cud i ze swoimi kolegami mnie uratuje to jest bardzo duża szansa, że zostanę rośliną. Są jednak pewne granice. Co innego jest wygłupiać się i czepiać Żydów, że kładą na wszystkim łapska, co na własne mówiąc jest po części prawdą,a co innego napisać że na podstawie poziomu wypowiedzi kogoś, kto uległ ciężkiemu wypadkowi, doznał bardzo poważnych urazów i do dzisiaj boryka z ich skutakmi, bo taka jest prawda, że po dziś dzień odczuwam konsekwencje tego pechowego dnia, ponieważ borykam się z problemami, jak depresja, problemy z koncentracją i pamięcią, etc. dochodzi do wniosku, jego zwierzę jest bardziej inteligetne od pozostałych Europejczyków To, że w teorii, z puntku widzenia IQ, jestem głupszy od przeciętnego człowieka, nie znaczy od razu, że jestem najgroszy, czego najlepszym przykładem jest to, że skończyłem technikum informatyczne ze średnią 4,5 , zdałem egzamin zawodowy na 98% i naprawiam sprzęt po pseudo magistrach, którzy oddają komputery np. z diagnozą typu rozwalona pytą główna, nie opłaca się naprawiać, ponieważ wymiana kosztuje 650 zł; a ja uruchamiam taki sprzęt w 10 minut, bo usterka okazuje się zupełnie inna, ponieważ np. wystarczyło tylko wgrać BIOS od nowa i komputer już działa prawidłowo. Poza tym to wychodzi na dokładnie to samo, co ja bym napisał, że ktoś jest głupszy od mojej papugi, ponieważ wierzy w Boga... Każdy ma prawo wierzyć sobie w co chce, nawet, że jego but jest święty i nikt nie powinien go oceniać, że jest od razu debilem, ponieważ niekoniecznie tak musi być, ponieważ naprawdę może mieć np. chorobę psychiczną. Jeszcze co do naskakiwania na Żydów to parafrazując słowa Maxa Kolonko: sami sobie są winni...Jak ludzie mają się ich nie czepiać, skoro jak tylko coś zostanie odkryte, oni już od razu na tym kładą łapę twierdząc, że to jest ich. Nie dziwicie się więc i oni niech się nie dziwią, że Polacy są tak nastawieni antysemicko.. Poza tym to, że piszę "Żydki", a nie Żyd, nie znaczy od razu, że jestem antysemitą, jak i to, że na homoseksualitę np. jak Korwin powiem homoś to ich tępię i obrażam, bo tak nie jest. Jestem świadomy, że to jest dokładnie to samo co twierdzenie, że każdy Rom to złodziej, każdy Zagłębiak/Ślązak to menda, etc. U mnie na Zagłębiu też się mówi, że Ślązaki to są mendy, a sam się przekonałem, że to nie jest 100% prawda, bo np. tata ma kolegę Ślązaka, który jest w porządku i nie raz tak było, że specjalnie dla taty zryzwał się z roboty, bo jest mechanikiem i trzeba było tacie pomóc, bo auto mu zaniemogło i zawsze jak tylko coś grubego się wysypie, co w teorii w przypadku auta jakim jeździ wiąże się z kosmicznym wydatkiem kombinuje tak, aby auto nie oberwało z racji na ekonomiczną jakość naprawy, było dobrze, i za razem aby koszt części nie zrujnował taty finansowo, w dodatku grosza za swoja robotę nie biorąc. Tak samo ja trafiłem na Ślązaka, który ma autoryzowany serwis m.in. ekspresów do kawy i bardzo pomógł mi przy naprawie ekspresu, ponieważ podzielił się swoim doświadczeniem, sprawdził mi podejrzane części, sprowadził nową część idąc mi jeszcze na rękę, że, gdyby jednak okazło się, że to nie to, bo była taka sytuacja, że zostałem z dwoma podejrzanymi i aby dojść co padło, trzeba było podmienić jedną z nich to odejmie mi cenę tej części od wartości tej drugiej i również grosza za to nie wziął. Mógł równie dobrze powiedzieć: Panie, nie mam pojęcia. Przywieź Pan to obejrzę i wtedy cokolwiek będę mógł powiedzieć, tym bardziej, że widział, że nie "godom", a w większości jest tak, że jak "nie godosz" to jestes ciul, tym bardziej jak jesteś z Sosnowca, więc **** ci w ***** i nie ma rozmowy. Tata sam mi opowiadał, że w pracy nie miał wyjścia, bo pracował ze Ślązakami i z Zagłębiakami i musiał nauczyć się Śląskiego, bo jak przyszedł do Ślązaka i powiedział "po gorlsku" co chce ten potraktował go jak powietrze i odszedł Jeżeli chodzi o to, że logicznie składam myśli, więcbez przesady, że jestem ułomny to fakt, bo tylko z niektórymi rzeczami mam problemy. Jak mam swoje przemyślania z głowy przelać na monitor to spoko - siadam i gotowe, chociaż raz idzie mi to lepiej, raz gorzej i muszę np. 10 minut się zastanowić jak obrać to w zdania, aby wypowiedź była w miarę na poziomie. Z mówieniem już tak kolorowo nie jest, ponieważ często jest tak, że się zacinam i powtarzam kilkrotnie słowo, bo momentami mój mózg ma skok pingu, jak ja to mówię, czyli opóźniony czas reakcji i potrzebuję chwilę namysłu, aby przetworzyć co chcę powiedzieć i dokończyć myśl. Już nie mam zamiaru dalej ciągnąć tego tematu, bo jakby nie patrzeć wątkiem tutaj są chwytliwe opisy zegarów i zdaję sobie sprawę, że naginam regulamin, tak więc dziękuję za przymknięcie oka i że nie zostały w związku z tym "nagrody"