Drogi Kolego Dystrybutorze. Nie rozumiem twojej postawy. Skoro jesteś przedstawicielem marki to bierz na klatę również jej krytykę a nie, mówiąc kolokwialnie, uciekasz z podkulonym ogonem gdy ktoś się ośmieli coś złego na jej temat powiedzieć. Wydawało mi się że jest to wątek "Miłośników marki Glycine" gdzie piszemy dobre jak i złe opinie bez skrepowania a nie wątek "Wychwalajmy pod niebiosa Glycine". Nie jest tajemnica że zegarek Glycine Classic kupiłem od Ciebie. Super że sprzedałeś mi go w dobrej cenie i z 4 letnia gwarancja ale po rozpakowaniu przesyłki wyglądał on tak: Prawda jest taka że taki kwiatek nie powinien opuścić murów fabryki. Skoro juz opuścił i trafił do Ciebie to nie powinien przejść Twojej selekcji a juz tym bardziej trafić do klienta końcowego. Finalnie zachowałeś się ok, przysłałeś na swój koszt kuriera i wymieniłeś towar na rzekomo wolny od wad. Drugi zegarek wyglądał idealnie ale jak się okazało jego ukryta wadą jest to że ktoś w fabryce zapomiał go ktoś prawdopodobnie wyregulować. Pewnie nie mam takiego doświadczenia z zegarkami jak Ty oraz większość kolegów na tym forum ale trochę się ich jednak przez moje ręce przewinęło i żaden, oczywiście nowy, nie śpieszył się o 1,5 minuty na dobę. Mam prawo być zły i rozgoryczony tym bardziej że był to prezent dla bliskiej mi osoby. W miedzy czasie nabyłem u Ciebie drugi zegarek, A17. Też dziękuje za miła obsługę, dobra cenę i 4 lata parasola ochronnego ale znowu było rozczarowanie złym wycentrowaniem tarczy bądź wskazówek. Nie wmówisz mi że przesadzam czy też że jestem masochistą bo racja bezsprzecznie jest po mojej stronie. Jestem konsumentem i mam prawo wymagać żeby towar sygnowany "swiss made" był wolny od wad i trzymał szwajcarskie standardy. Nie próbuj też obracać kota ogonem że ktoś kupił za dużo zegarków (na kilogramy) to pewnie nie jest zadowolony bo nie przemyślał zakupu. To akurat bzdury. Jestem niezadowolony z jakości produktu zarówno tego zakupionego u Ciebie jak i tego nabytego w Stanach a nie z wyboru modelu i nie mam zamiaru tego ukrywać. Nie należę również do osób które narzekają że może zostać z "nową starocia". Suma summarum uważam że te starocie i tak za jakis czas, mimo swoich niedoróbek, okażą się lepsze niż to co teraz oglądamy w nowej kolekcji. P.S. Nie jestem zwolennikiem zaśmiecania tego forum żalami ale już kiedyś zostałem pouczony przez paru kolegów żeby pisać jak jest i nie ukrywać niepochlebnych opinii o marce. Poza tym nie mogę pozostać obojętnym na lekceważące zachowanie Dystrybutora który zamiast czasami uderzyć się w piersi i przyznać że z marka Glycine nie do końca jest wszystko ok, probuje wmawiać niezadowolonym klientom dewiacje.