Dzięki Szymon. Niestety dziabnął mnie skutecznie. Szczenna suka ponoć, dlatego pewnie jak zobaczyła obcego psa, to dostała agrechy. A ja stałem jako pierwszy na jej drodze. Wszystko się goi się bardzo ładnie, najszybciej jak mogłem przemyłem ranę i spsikałem porządnie dezodorantem :D Nic innego nie było. Na wściekłego ten pies też nie wyglądał, jak już szedłem na posesję, to spierdzielał. Taki przypadek po prostu. Najbardziej bałem się o tężec, ale pani doktor (niestety młoda siksa, bez specjalizacji, za którą naczekałem się 3 godz), stwierdziła, że powinien być większy kontakt z ziemią