Zostały nam kraje skośnookie. Najpierw japońszczyzna. Seiko SKX013, znany i lubiany, na mnie trochę duży, ale jeszcze ujdzie. Na górnej poduszce stare automaty Seiko i Citizen - oba zegarki hi-beat, czyli z wysoką częstotliwością chodu. Powinno być 28800 bph, jednak w Citizenie jest sklejony włos i chodzi dwa razy za szybko, co daje dość konkurencyjny wynik w wyścigu szybkich mechanizmów Poduszka po prawej przedstawia dwa Citki z manualnym naciągiem, po lewej koperta jest ze stali a po prawej ze srebra. Na dole używany Seiko 5, który kosztował mnie bagatela 32,50 zł. Niestety zatrzymuje się, muszę go zabrać do doktora. Mimo to uważam, że okazja była dobra obok Seiko 5 leży sobie Orient i czeka na pasek. Jest podobny do niebieskiego Citka. No i na koniec Chińczyk - Starking. Ma chiński mechanizm, ponoć "in-house", również hi-beat 28800 bph, szafirowe szkiełko, jest cały ze stali i ma pełne ogniwa w bransolecie. 32mm średnicy. Kupiłam go na AliExpress za 32 dolary. Jedyne co w nim nie jest super to datownik - potrafi lekko opaść w dół, ale wystarczy potrząsnąć ręką i wraca do poprawnej pozycji. Szczerze to ani razu mi to nie przeszkadzało, a noszę go najczęściej ze wszystkich zegarków. Polecam. Na pewno nie będzie to mój jedyny Chińczyk