-
Liczba zawartości
598 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez to tamto
-
Również biegam jak zwykle, zawsze biegałem wcześnie i nic się nie zmieniło 5-6 rano, a o tej porze dnia raczej tłumów brak. Długie biegi to tylko las i też skoro świt, a że zawsze biegam sam to zagrożenia nie ma.
-
Niestety, takie postępowanie jest często zauważalne w popularnych imprezach, remedium w jakiejś części jest fakt iż mamy większe spektrum imprez do wyboru. Choć ta tendencja zaczyna zataczać coraz szersze kręgi co jest smutne, cóż kasa, kasa, kasa...
-
Nie ma czegoś takiego, moim zdaniem + - 10% najlepszych wyników jest nieosiągalne dla "zwykłego śmiertelnika" - przemawiają za tym badania, reszta to determinacja, czas, itd., piszę również z własnego doświadczenia jak z biegiem lat przekraczam własne granice. Zawsze mówię że kalkuluję poświęcony czas vs moje wyniki, czy warto ?, na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Najlepsi w przygotowaniach robią 190-225 km tygodniowo+zajęcia dodatkowe, czy ktoś z nas tyle poświęca i mu nie wychodzi ? Moim zdaniem najważniejsza w sporcie jest szczerość wobec samego siebie, np. zrealizowałem program w 70%, więc mogę spodziewać się wyniku na tym poziomie - oczywiście mocno upraszczam ale jest w tym dużo prawdy. Moim zdaniem brak wytrzymałości tempowej, zła taktyka na bieg lub słaba głowa, mi tez jej wciąż brakuje lub przeszarżuję na początku. Tak było ostatnio na maratonie górskim..., była taktyka, plan, ale mimo wszystko dałem się ponieść na początku co skutkowało brakiem pary przy końcówce i skończyło się 3:36 i 5 m-ce w kategorii, z jednej strony sukces, z drugiej mogło być o 10 min. szybciej, cóż całe życie się uczymy... Nie poddawaj się w dążeniu do własnych celów, nie jestem zwolennikiem "amerykańskiego mambo dżambo-mogę wszystko", ale naprawdę możemy dużo, mój przykład, pierwszy górski maraton w wieku 35 lat wynik-6:21, dzisiaj wiek 44 lata ostatni maraton 2020 wynik 3:36 (a mogło być lepiej...), czyli można, jak mawia jeden z polskich trenerów, "sport to 90% ciężkiej codziennej harówy, 9% ku..a m.ć, i 1% talentu", i to by było na tyle w temacie z mojej strony.
-
Tak, najpierw nim zaczniesz biegać "na poważnie" zawsze podpowiadam by dać przystosować się ciału=układowi kostno szieletowemu, sercowo naczyniowemu, co zazwyczaj trwa + - 1/2 roku-potem można zacząć biegać z myślą o treningu pod konkrety wynik (takie jest moje zdanie). Zdecydowanie polecam (sam to przerabiałem), ale trzeba to zrobić "z głową", efekt-swobodniejsze bieganie "lżejsze", lepsze oddychanie a jak wiadomo tlen=siła, mniej kontuzji, i znacznie szybsze tempo biegu, mniej dolegliwości wszelkiej maści po biegowych, same plusy ale... wymaga to nieco zaangażowania, cierpliwości i samodyscypliny. Z tym łamaniem 3 jest u mnie pewien problem, bo wszystko wskazuje że spokojnie powinienem to zrobić, wyniki to potwierdzają, jednak problem polega na przygotowaniu się pod maraton "płaski-asfaltowy", najzwyczajniej brakuje/szkoda mi czasu na to, startuje w biegach ultra trail to moje główne starty, a reszta to tak przy okazji. Może w tym roku w końcu się zbiorę, zobaczymy jak kalendarz się ułoży, choć chyba powinienem bo starość już zaczyna mnie na biegach ganiać...
-
Myślę że to już bardzo indywidualne, każdy odpowiada sobie sam, czy to co robi jest wystarczajace do osiągniecia celu. Duży km roczny wcale nie musi oznaczać że ktoś biega lepiej, w moim wypadku oznacza że biegam inaczej (inne dystanse) potrzebuję km-ów by osiągać własne cele, jednak co ważniejsze, jakość nad ilość. Po wielu latach doświadczeń wiem że potrzebuję + - 100km tygodniowo dobrego kalorycznego treningu by osiagać i poprawiać własne cele.
-
To zależy co uważasz za konkretny wynik. Wyniki jakieś są ...
-
U mnie w 2019 wyszło 3958km biegania+rower i inne pomniejsze łącznie 12843km. Cel biegowy osiągnięty w 70%, km zmniejszone intensywność większa, mimo 2 poważnych kontuzji i przerw, cóż starość idzie-rozciągać się nie chce...
-
Z racji posiadania pociechy i historii bardzo zbliżonej do Lestafa również posiadam mój syn posiada kilkadziesiąt zestawów, kilka zdjęć wybranych poniżej. Uważam że klocki Lego jako jedna z niewielu "zabawek dla dzieci" w różnym wieku doskonale sprawdzają się na wielu platformach rozwoju młodego człowieka, a i rodzice mogą czasem czegoś się nauczyć. Zawsze od urodzenia syna sprawiało mi ogromną przyjemność obserwowanie jak "mały człowieczek" (7 lat-130cm wzrostu...mały...), skrupulatnie składa, kombinuje, główkuje jak ułożyć całość lub wymyślony projekt, jak z biegiem czasu i doświadczenia zmienia się technika i szybkość składania-przyznaję że dla mnie to niesamowity widok. Ostatnio wpadł na pomysł że będzie składał na czas nowe zestawy, i jak powiedział tak zrobił, prezent od Mikołaja Lego Technic 42076-złożył w 5h i 17min.-pomiar jego Casio BGD-501-czerwony (jak wiadomo, czerwony jest najszybszy, i który nosi od 3 lat 24/7-zegar niezniszczalny). Obecnie czeka na przesyłki:
-
Podpowiem, wg informacji serwisowych z "backstage" Garmina, ładowanie solarne w naszym kraju przy mocno uśrednionych dniach słonecznych w roku i przy użytkowaniu 24h/7 wynosi + - 10-15% dłuższego działania na baterii, czy warto dopłacać..., myślę że na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Jednak na obecną chwilę (piszę to jako użytkownik F6 Pro od października 2019 nosząc go 24h/7), w moim odczuciu seria F6 jest bezkonkurencyjna pod względem oferowanych funkcji/cena. Zarządzanie zasilaniem kładzie na łopatki Suunto 9-możliwość indywidualnego zarządzanie zamiast sztywnych schematów, również trwałość użytych materiałów jest w moim odczuciu na wyższym poziomie-odczucie subiektywne, o platformie i software -nawet nie wspominam bo Suunto w tym leży na całej linii. Funkcje pomijam bo Garmin to kombajn, czy są przydatne to bardzo indywidualne i subiektywne. Dokładność pomiarów, tutaj F6 jest porównywalny (moim zdaniem nieco dokładniejszy, ale lekko), piszę o pomiarach w gęstym lesie, górach i nocy, w dzień-wiadomo jest ok. wg mnie lepiej i nieco szybciej odzwierciedla zmianę kierunku (nie ścina zakrętów i nie gubi się na pętlach). W/w piszę na podstawie porównania Suunto 9-Fenix 3-Fenix 6 Pro. Ps. Jeszcze jedna funkcja-nawigacja po mapach (osobiście nigdy nie byłem zwolennikiem tego rozwiązania bo ekran mały i nic sensownego nie było widać), ale w F6, jest miła niespodzianka, spokojnie można nawigować zegarkiem, w gęstym lesie (pokazuje szlaki, drogi gruntowe, asfaltowe itp.), mieście nawet małe uliczki. Tras narciarskich jeszcze nie testowałem ale zima dopiero nadchodzi...
-
Moim zdaniem przy założeniu wyniku w maratonie poniżej 3:30: - cykl 16 tyg. jest ok. jeśli masz zbudowaną bazę i "w miarę" wytrzymałość tempową - jednostki oparte o tempo biegu na 10km, jest ok. przy założeniu że to był start w granicach 85-95% możliwości biegowych a nie "ot taki start na przetrwanie/dobiegnięcie" - cykl/program opart na 3 treningach biegowych tygodniowo to zdecydowanie zbyt mało, oprócz 3 jednostek/akcentów właściwych potrzebujemy jeszcze luźniejszych wybiegań które pełnią ważna rolę w przygotowaniach i podnoszą poziom aerobowy, np. średnio zaawansowani amatorzy pokonują tygodniowo + - 70-90km, ambitniejsi do 120km, a zawodowcy kręcą się w granicach 200km - tzw. wybieganie lub długi bieg powinno być traktowane jako jednostka treningowa i zawierać się w 25-30% tygodniowego kilometrażu. Czasowo lokować 2-3 godz., jest to bezpośrednio związane z adaptacja metaboliczną organizmu - w końcu jest to jednostka treningowa a nie swobodne człapanie - ćwiczenia uzupełniające, siła, stabilizacja, rower to wszystko dodatki, ważne jednak dodatki, klucz to właściwy trening biegowy, ważniejsze dla pobudzenia układu ruchu, dodania nieco odmiany itp. " Chyba po prostu miałem niefart :/ Ból kolana zaczął się mniej więcej w połowie dystansu, treningowo na wybieganiach biegałem dłuższe (25,28,30km) bez takowych problemów." Wg tego co piszesz to moim zdaniem miałeś dużo szczęścia że nie skończyło się poważną kontuzją, przeciążeniem. To że biegałeś wcześniej: ale czy były to próbne starty w podobnej intensywności ? Bieganie w tygodniu 2 razy jednostek i potem "sru" 25,28,30 km to jak proszenie się o kontuzję W/w to tylko wycinek tego co moim zdaniem powinieneś wziąć pod uwagę w następnych przygotowaniach, więcej i dokładniej może powiedzieć Paweł, jest bardziej kompetentny i posiada duże pokłady wiedzy.
-
Gratulacje, podjęcia walki i ukończenia, to dobra baza do zrewidowania przygotowań-startu, i podjęcia kroków w celu poprawy w przyszłości, jako "młodziak" masz spory potencjał w tym zakresie. Maraton to trudny bieg przez wielu niedoceniany i umniejszany w kontekście biegów ultra, jednak nikt kto potraktował go "poważnie" nie powie, że "to tylko maraton". Odnośnie kontuzji, hmm... jeśli przygotowywałeś się "z głową", systematycznie, dobrze rozłożyłeś obciążenie treningowe i dostosowałeś do terminu startu to taka sytuacja raczej nie powinna zaskoczyć, choć zawsze istnieje ryzyko-jesteśmy tylko i aż ludźmi, a nasze ciała mają swoje ograniczenia i kaprysy. W startach amatorskich zawsze jest niepewność czy to faktycznie kontuzja czy jednak głowa nie wytrzymała (często obserwuję to na różnych biegach), jednak to każdy musi ocenić indywidualnie.
-
Szymon-powodzenia i 3mam kciuki, gdzieś słyszałem że maraton to bieg na 10km z 30km rozgrzewką , i z tym się zgadzam.
-
Niestety, nie ma drogi na skróty, najpierw wytrzymałość tempowa potem tzw. szybkość, ale najpierw najpierw pozwól ciału (układ mieśniowo-szkieletowy) się przyzwyczaić do takiego wysiłku, bo inaczej wcześniej czy później będzie bolało=kontuzja=przerwa. Długie treningi są przereklamowane..., zacytuję tutaj jednego z "guru biegaczy", "biegaj ile musisz, nie ile możesz". Wybacz ale to już stare i nieprawdziwe stwierdzenie, a przez bezpośrednie zwiększenie tempa kolega zapracuje sobie na kontuzję. Spalanie tłuszczu jest bardzo indywidualną kwestią, np. ostatnie badania dowodzą że ćwiczenia siłowe znacznie szybciej spalają tłuszcz niż aerobowe. Natomiast jest jedna uniwersalna zasada spalaj więcej niż przyswajasz.
-
Gratulacje, to ciężka decyzja niestety czasem konieczna by móc dalej cieszyć się pasją. Gratulacje, 100-ka to idealny dystans, nie za mało, nie za dużo a w sam raz. Gratulacje
-
Klub Miłośników Zegarków DAMASKO
to tamto odpowiedział to tamto → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
-
Każdy jest inny, każdemu służy co innego, dlatego nie ma jednego idealnego sposobu. Ad. wałkowania, wg wielu "guru", wałkowanie jak najbardziej, ale również jako osobna jednostka, lub bardzo bardzo delikatnie po lekkich biegach. Powięzi należy traktować podobnie jak ścięgna. U mnie po ciężkich/długich treningach doskonałą robotę robi compex, w ogóle super urządzenie dla biegacza.
-
Dokładnie tak, choć nie generalizowałabym, każdy jest inny, przerabiałem obie opcja i obecnie jednak wróciłem do lekkiego, bardzo lekkiego rozciągania po lekkich biegach. Natomiast przed-również stanowczo odradzam, lepiej moim zdaniem zacząć lekko zrobić tzw. dynamiczną rozgrzewkę i ... ogień. Natomiast przed akcentami trzeba podejść solidnie do rozgrzewki bo potem...boli. Solidne rozciąganie tak, ale jako osobna jednostka treningowa, idealnie poprzedzona sauną.
-
Gratuluję zakupu i mam nadzieję że spełni Twoje oczekiwania. Ja po prawie roku użytkowania S9 mam kilka przemyśleń: 1. pomiary wysokość/głębokość/tempo biegu, bateria moim zdaniem obecnie ciężko o bardziej miarodajne pomiary-oczywiście uśredniając i nie dzieląc włosa na czworo, porównywałem z Garminem 945, Fenix5x plus, Fenix3, Forerunner 935, Forerunner 235 2. platforma Suunto-to porażka, dalej jestem i będę ile będę mógł na movescount, przy czym ja analizuję treningi, zwracam uwagę na ważne dla mnie parametry treningowe, moim zdaniem w Garminie działa to o niebo lepiej 3. wytrzymałość-S9 w swojej klasie jest najbardziej odporny na zniszczenia, Fenixa 3 miałem porysowanego po 2 dniach (bezel), S9 po prawie roku mam lekko poprzycierany na rancie bezela Ogólnie przyznaję że obecnie uważam iż S9 jest nieco lepszy niż flagowce Garmina, mimo iż ma gorszą platformę to jednak pomiary i wytrzymałość robią swoje, choć jeśli Suunto nie poprawi platformy i aplikacji mobilnej to myślę że Suunto dalej będzie niszowym produktem jak jest obecnie. Ps. podczas ostatniego urlopu spędzonego w górach i nad morzem miałem okazję bezpośrednio porównać flagowce S9 vs G945, i mimo iż korzystają z identycznego chipsetu od Sony różnice były dość znaczne na niekorzyść Garmina. 945 mocno gubił się w gęstym lesie i przekłamywał wysokość na szczytach, dość znacznie a co za tym idzie parametry opierające się na tych pomiarach też były przekłamane. przykłady: szczyt wysokość 1087m n.p.m. -S9-1088, 945-1237 szczyt wysokość 1366m n.p.m. -S9-1368, 945-1428 szczyt wysokość 1220m n.p.m. -S9-1224, 945-1392 Nad morzem było bardzo podobnie z 945, natomiast sporą niespodzianką jest że Fenix3 pomiary ma bardzo zbliżone do S9, niemal identyczne. Jeszcze odnośnie pasa do pomiaru tętna, ja używam od Polara H10, wg wielu bardziej miarodajne pomiary, szybciej reaguje na zmiany (np. interwały, bieg w górach, lesie itp.).
-
Urlopy, urlopy..., ok. odpowiadając: 1. Garmin 235 i 245 niewiele się różnią, moim zdaniem 235 ma lepszy obecnie stosunek cena/funkcje 2.Ja zainteresowałbym się modelem 935, uważam że obecnie to jeden z kilku Garminów który ma najlepszy stosunek cena/funkcje/jakość 3. Tętno-pomiar, jeśli myślisz poważnie o analizie tego parametru to tylko pas na klatkę=najbardziej miarodajny pomiar 4. Alternatywa, dla mnie tylko Suunto 9 (sam z nim biegam), ale ja biegam w górach i uprawiam wiele sportów, gdybym tylko biegał to jednak wybrałbym G 935 Dlaczego G 935 ?, sprawdzony w bojach sprzęt, po wielu aktualizacjach=wykluczone błędy wieku dziecięcego, stosunkowo mały (jak na komputerek biegowy), dobrze wykonany i cena spadła bo wyszedł 945, choć jeśli tylko i tylko biegasz to przemyślałbym również 235. Z Suunto mogę polecić S9 lub (do dzisiaj uznawany przez wielu za najlepszy w biegach ultra) Suunto ambit 3 peak-ale to duża kobyła, ale nie do za........, pomiary jedne z najlepszych itd.
-
Dziękuję za przybliżenie tematu.
-
Gratulacje. Napisz proszę coś więcej o wrażeniach z biegu, organizacji, punktach, proporcji trasy asfalt/teren, i ogólnie.Ps. Jak spisała się 9-ka?, kiedy doładowywałeś, na jakim zapisie biegłeś.
-
Przez lata doświadczeń sportowych jedno wiem (niezbyt odkrywcze ale jednak), nie ma rzeczy idealnych, więc jeśli coś spełnia moje oczekiwania w 80% jest dobre, 80-95% to niemal ideał.
-
Niestety sprzęty biegowo/outdoorowe, to spore kloce, sam borykałem się w tematem i przyznaję że z racji iż mogę sobie pozwolić na indywidualny dress code w pracy, to od dawna latam z Sunnto 9, też kloc ale moim zdaniem najładniejszy z wszystkomających sprzętów, i przyznaję już po tylu latach nie chce mi się zmieniać kilka razy dziennie zegara..., chyba się starzeję=robię się wygodny. Dodam jeszcze że dzisiejsze sprzęty oferują sporo codziennych bajerów które dla ambitnego amatora mają sens by zegar mieć 24h na ręce, pod warunkiem umiejętnego użycia. Podstawa to do czego potrzebujesz ten sprzęt, czy tylko do biegania czy też do innych aktywności, wśród zegarków stricte biegowych można wybrać coś "ładniejszego" np. grupa Forerunner jeszcze ujdzie ale to też tylko wybrane modele ( jeśli tylko biegasz, i to w terenie płaskim to wartym zainteresowania jest model 235-kilku znajomych ma i sobie chwalą), natomiast wszystkomające" to duże kobyły, z mniejszych wartych uwagi wg mnie w/w Garminy 235 i Garminy 735, 935, (245 i 945 - nowości = stosunkowo drogie), Polar V800, M600, M430, M400, Ignite-jeszcze nie znam wiec się nie wypowiadam. Choć ostatnie wypusty Polara "szału nie robią" vs konkurencja. Sunnto 9-ale o to też klocek pokroju Garmina F5 z tym że ładniejszy.
-
F5 sam w sobie jako zegar biegowy-odradzam, wnętrznosci niemal identyczne z F3, nieco bajerów i gorszy GPS-wielu bardzo zawiedzionych po przesiadkach z innych modeli. Do garnituru-każdy nosi co uważa, moim zdaniem, jednak zbyt duży sprzęt taki płaski naleśnik, będzie mocno odstawał pod wzgledem stylizacji jak i gabarytów, jednak to bardzo subiektywna ocena.
-
Pewnie częściowa macie rację, ambicja jest bardzo silna, jednak z drugiej strony to ona popycha nas do ciągłego treningu i kolejnych wyzwań-bez niej nic byśmy nie osiągali. Ze swojej strony dodam że od dawna uważam że podstawowe badania powinny być obowiązkowe-wymagane, jednak z własnego doświadczenia wiem że mimo corocznych badań i tak nie zawsze wiadomo co w kim siedzi. Jednak bezwzglednie badać się trzeba. Jeśli chodzi o ambicję to nic nie piszę bo z mroczkami biegam na treningach-trening=110%, a na starcie to nie biegnę tylko za....m byle szybciej. Umowmy się, kaźdy jest inny a poza tym gdy osiagniesz pewien poziom to przesuniecie granicy odrobinkę przychodzi coraz ciężej i wymaga wiecej wysiłku. Natomiast zbyt szybkie parcie na wynik, duże oczekiwania bez przygotowania organizmu, to dzisiejsza zmora biegów, niestety będzie coraz więcej takich wypadków bo społeczeństwo jest przyzwyczajane by mieć szybko i dużo, bez ciężkiej pracy i mozolnych treningów.
