-
Liczba zawartości
598 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez to tamto
-
Zdecydowanie się z Tobą zgadzam, oprogramowanie powinno być jasne i proste dla przeciętnego "kowalskiego" bo w przeciwnym wypadku "zwykły zjadacz chleba" się zniechęci a tego żadna firma by nie chciała. Jednak koledzy wyżej pytali o "tani dobry sprzęt pomiarowy", dlatego wspomniałem o w/w modelach bo w mojej opinii mogą spełnić oczekiwania kolegów. Ja nie jestem związany z żadną firmą, testowałem natomiast różne sprzęty tylko wyłącznie dla własnych potrzeb, i wyznaję chyba najstarsza zasadę że im mniej tym lepiej, jednak uważam że technika pomaga jeśli jest dobrze użyta, a użytkownik potrafi właściwie interpretować pomiary/wyniki i wprowadzać zmiany w celu poprawy własnych osiągnięć. Znam tez takich którzy znają własny organizm do tego stopnia że obchodzą się bez takich nowinek-dla mnie to wyższa szkoła jazdy-na razie Odnośnie naszej pasji zegarkowej, to myślę że może ogólnie oczywiście, to max. 5% populacji kojarzy markę Panerai a Tudora to może z 2%, ale Rolexa natomiast dużo więcej , pamiętam jak miałem na ręce Seiko MM i zaczepił mnie Pan przed seansem w kinie i zapytał jaki mam zegarek, jak pokazałem że Seiko- stwierdził "no tak z daleka wyglądał na jakiś porządny, dlatego zapytałem..." , cóż to tylko Seiko... za "pińcet zyla"
-
Uważam że to czy sprzęt komuś odpowiada, zależy głownie jakie ma oczekiwania i do czego go wykorzystuje, jeśli np. biegasz 2-3 razy w tygodniu, ot tak dla siebie rekreacyjnie to myślę że większość zegarków opasek itp. będzie spełniała oczekiwania, jeśli natomiast zaczynasz już skupiać się na konkretnym dystansie, przygotowaniach na pewien wynik a co za tym idzie realizujesz różne jednostki treningowe, realizujesz plan treningowy(bieg z narastająca prędkością, interwały, bieg tempowy, podbiegi itp.) to tutaj grono sprzętu które będą spełniały założenia się zmniejsza, jako że nie jestem zwolennikiem przerostu formy nad treścią dlatego w/w modele przeze mnie uważam za dobry kompromis między obecną ceną a parametrami jakie prezentują-pod warunkiem że ktoś potrzebuje sprzętu, nie gadżetu. Mi 235 nie odpowiada i uważam że za taka kasę jest kilka lepszych sprzętów, ale to nie znaczy że jest to zły model, lub że inni nie będą z niego zadowoleni.
-
Wszystko fajnie tylko pomiar tętma sprawdza się przy małej intensywności treningu lub jeśli ktoś ma mocne tętno. Robiłem testy 235 i podczas długich wybiegań 30km i więcej zaczynał się gubić. Mimo wszystko przewaga pomiaru z paska, można poczytać w sieci, dochodzi drobiazg biegania zimą z zegarkiem na bluzie, kurtce i pomiaru brak. Osobiście nie uważam że jeśli model ma więcej to źle, wręcz odwrotnie poza tym w/w modele można kupić za połowę lub mniej podanej kwoty 240 euro. 235 to dobry model - jednak zarówno Fenix jak i Ambity to kombajny wielosportowe a jak wiadomo biegacz nie samym bieganiem żyje
-
Odnośnie koszmarków, nie oceniam wykonania a treść motywu, choć pewnie nosicielowi się podoba Tutaj inna koncepcja której również nie pochwalam, ale moty sam w sobie całkiem całkiem i wykonanie niczego sobie
-
Koledzy pytali o zegarek, tak jak już było pisane, moim zdaniem: 1.Suunto Ambit 3 - dzisiaj stosunek cena/jakość/funkcje/bateria - uważam że najlepszy 2.Suunto Ambit 2 - jeszcze tańszy, funkcje podobne 3. Garmin 910 4. Garmin 310 - swego czasu bardzo ceniony model, przez wielu używany do dzisiaj Wszystko uzależnione od potrzeb, ale jeśli ma to być sprzęt sportowo/pomiarowy a nie gadżet, to polecam j/w, moim zdaniem wszelkie opaski, smartwatch-e, to takie "zabawki", wystarczy popatrzeć czego używają amatorzy z "wyższej półki". Celowo nie piszę o zawodowcach bo jak wiemy, mimo może i szczerych chęci ciężko być obiektywnym skoro -dostałeś free i jeszcze płacą za używanie, darowanemu... A na marginesie, dobry "zegarek/pulsometr" zaczyna się sprawdzać w momencie gdy, znamy swoje ciało i wiemy na co nas stać i czego możemy od siebie oczekiwać. Znam wielu poważnych amatorów i zawodowców którzy korzystają ze zwykłego zegarka ze stoperem i międzyczasami, sam korzystałem z takiego rozwiązania przez kilka lat a i dzisiaj mi się zdarza. W dzisiejszych czasach łatwo dojść do punktu przerostu formy nad treścią i straty tego co moim zdaniem najważniejsze - przyjemności z biegania i obcowania z przyrodą.
-
Wybaczcie ale zawsze mnie bawiły opinie, typu- a jak moda minie ?, a jak się nosiciel zestarzeje ?, jak się pomarszczy? itp. itd., kolejny raz już napiszę że tatuaż to dekorowanie ciała, decyzja o tym powinna być solidnie przemyślana wieloaspektowo, biorąc pod uwagę również czynnik upływającego czasu, jednak co wynika z moich obserwacji i opinii osób które miałem przyjemność poznać (piszę o konkretnych pracach, nie z "delfinkiem na pośladku, diabełku na ramieniu" itp.) takie osoby nie mają z tym problemu, nie zawracają sobie tym głowy... , to raczej "problemy" ludzi postronnych. Uważam że skoro ktoś żałuje tego co nosi to popełnił błąd na początku drogi...dlatego moim zdaniem tatuaż powinno się robić w wieku + - 30 roku życia by wiedzieć czego się chce, a czego nie, ale to każdego indywidualna decyzja. Każdy ma prawo do swojego zdania-zdecydowanie, ale to właśnie dlatego jedni mają litanię na ciele inni jeden motyw/wzór , a inni nic nie mają i też fajnie wyglądają. à propos tatuaży damskichA podobny do tego poniżej widziałem, wykonany krwiście czerwonym tuszem, wyglądał mega, prosta czysta forma
-
Speedcross zwane w środowisku "ściągaczem paznokci" niestety nie bez przyczyny, obiegałem łącznie 7 par, buty moim zdaniem dobre (kiedyś) pod jednym kluczowym warunkiem-trzeba posiadać wąską stopę, i wtedy jest ok. buty dobrze trzymają na zbiegach, ładnie pracują na podejściach-tak było kiedyś, niestety obecne wersje Salomona i nie piszę tylko o w/w modelu pozostawiają wiele do życzenia, ja odchodzę od Salomona którego swego czasu bardzo ceniłem-szkoda... Na Twoim miejscu pozostałbym przy Inov8 lub szedł w stronę Dynafit-a, Merrella-a, i o dziwo (co ja obecnie czynię po kilku latach rozłąki) Asics-a, jednak we wszystkich wspomnianych firmach poszukałbym modeli o stosunkowo niskim dropie, co jak przetestowałem na sobie ma duże znaczenie w biegach ultra w chwilach gdy stopy zaczynają żyć własnym życiem .
-
Trailroc to dobry model, ogólnie gdybym miał polecić firmy które są najmniej obarczone różnymi przypadłościami to byłyby to Inov8 i Merrell. Twarde fragmenty trasy (kostka brukowa, beton, asfalt) zwłaszcza gdy znajdują się na dalszym km trasy zawsze dają solidnie w kość, niestety po 50km przejście z terenu nawet kamienistego na w/w niesie ze sobą duży dyskomfort. Stopy są już obolałe, nieco opuchnięte i niezbyt skłonne do współpracy z twardą powierzchnią, dokładnie to widać jak jest długi terenowy zbieg a potem np. 2-5km dobiegu do punktu kontrolnego, czas staje...
-
John, gratuluję. Amortyzację proponuję przemyśleć bo często w ogólnym rozrachunku bardziej przeszkadza niż pomaga i rozleniwia aparat ruchu, ale to kwestia mocno indywidualna. Natomiast mniejszy drop zdecydowanie polecam.
-
Mirek również gratuluję, ja Wrocław robiłem 4 raz, ale tym razem dostałem solidną lekcję pokory, wnioski wyciągnięte-efekty zobaczę wiosną
-
hmm... coś mnie tknęło w ostatniej chwili, i pobiegnę we Wrocławiu, zobaczymy z jakim skutkiem...
-
Ja nie bo niedługo po nim mam inny start, jednak polecam, mi się we Wrocławiu zawsze dobrze biega. Powodzenia !
-
Adi, każdy ma prawo do swojego zdania niezależnie czy jest pochlebne czy nie, każdy z nas nosi co mu się podoba co niekoniecznie musi podobać się otoczeniu, ale skoro jak kolega wyżej napisał ktoś wykonuje tatuaż który będzie nosił do końca swoich dni dla poklasku, by się komuś przypodobać lub by zadeklarować przynależność do jakiejś grupy to przepraszam ale uważam że sam sobie strzela w kolano bo jak wszyscy wiemy człowiek zmiennym jest . Dodam iż niestety nie na wszystko wykonując tatuaż mamy wpływ jednak uważam że na dużą większość. Mi również nie podobają się delfinki,oreczki, różyczki itp. ale co zrobić każdy ma swój rozum, choć patrząc na niektóre dzieła to nie wszyscy go używają Zmieniając nieco temat, mi osobiście bardzo przypadły do gustu prace niemieckiego tatuatora Petera Aurisch, Corey Divine ale i na naszym podwórku Piotr Szot. Miałem okazję widzieć dzieło mistrza z polinezjii wykonane tradycyjną metodą i szczęka mi opadła jaki to "koszmarek" wykonał mistrzuniu, po wgryzieniu się w temat okazało się że nie tylko wykonanie się liczy ale i cała otoczka której w odbiorze zewnętrznym nie widać, podobnie podchodzą japońscy mistrzowie sztuki, jednak dla odmiany oni słyną z jakości wykonania.
-
Dzisiaj Costume National Homme - ulubieniec
-
Ja też amator , coś tam czasem pobiegam i tyle
-
Drodzy koledzy, cokolwiek by tutaj pisać że tatuaż jest ładny/brzydki, dobrze wykonany/źle wykonany itp. itd. to pamiętać należy o jednej podstawowej kwestii. Nikt nikogo nie zmusza do dekorowania własnego ciała w ten czy inny sposób, tatuaż powinien przede wszystkim podobać się noszącemu a opinia "zewnętrzna" to opinia wtórna czy to się komuś podoba czy nie. Odrębną kwestią jest czy został dobrze "technicznie" wykonany, dobrze dobrany pigment (by np. czarny był czarnym, a nie zielonym lub niebieskim), zachowane odpowiednie proporcje motywu do ciała/postury noszącego. Szczerze, to na moim przykładzie mogę napisać iż to co noszę podoba mi się, sam wybrałem, miałem wpływ na proces twórczy i jest dokładnie taki jaki chciałem, wykonany przez profesjonalistę z zachowaniem wszystkiego czego oczekiwałem, a czy to się komuś innemu podoba ... ?, zazwyczaj słyszę pochlebne opinie, ale tak naprawdę to mało mnie to obchodzi - mi się podoba i taki był główny cel który został osiągnięty. Roztrząsanie przez osoby postronne czy to wygląda dobrze, czy mi pasuje, jak będzie wyglądało na starość - to nie moje zmartwienia, szkoda mi na takie pierdoły czasu. Masz prawo tego nie rozumieć , choć przyznam że nie widzę tutaj niczego trudnego do zrozumienia , każdy jest inny, ot i cała filozofia
-
Podstawa to profesjonalne wykonanie, ale pamiętajmy że ciało człowieka się zmienia a z nim i sam tatuaż dlatego prace czasem wyglądają... słabo, niestety mało osób myśli o tym podczas wyboru motywu dla siebie.
-
IMO, macałem F5, bawiłem się nim, ale nie znalazłem nic za co warto dopłacić w porównaniu do obecnej ceny F3, prócz +500 do lansu . Uważam tak jak pisałem że również w moim mniemaniu Sununto Ambit 3 Peak to bardzo dobry sprzęt który obecnie chyba najlepiej oddaje stosunek cena/jakość. Szkoda..., mamy do siebie przysłowiowy rzut beretem a spotkać się od kilku lat nie możemy
-
Mam Garmina Fenixa 3, jestem zadowolony, i nawet można nosić na co dzień. Miałem Suunto Ambit 2 i również byłem zadowolony, noszenie na co dzień średnio (moim zdaniem) bo moduł GPS nieco powiększa zegar przez co staje się nieco mniej poręczny, co zupełnie nie przeszkadza podczas aktywności. I Garmin I Suunto mieszczą się w zakładanym budżecie, jeden jak i drugi ma swoje plusy jak i minusy, ogólnie zegarki zbliżone, w moim odczuciu i z własnego doświadczenia rozglądał bym się za w/w Garmine Fenix 3 lub Suunto Spartan Ultra, lub jeśli chce coś bez bajerów ale o dobrych parametrach proponuję Sununto Ambit 3 Peak i cena niższa, który nadal, mimo wielu nowszych modeli w kręgach ultra biegaczy uchodzi za jeden z najlepszych modeli. Polara V800 znam jedynie z relacji kolegów biegaczy ultra, zdania są podzielone jednak raczej na nie. Zegarki typu TomTom, Nike, Sigma, Samsung itd. odradzam do treningu, natomiast do noszenia jako "zegarek wszystkomający na co dzień może być" bromborek Fenixa 3 spokojnie kolega kupi za 1300zł jak dobrze poszuka , na Waligóra Run Cross jedziesz ?
-
Klub Miłośników Zegarków Tudor
to tamto odpowiedział Tommaso → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
A jednak "ciągnie wilka do lasu" , eta-imo dobry wybór. -
Bieżnia "elektryczna" można porównać do ćwiczeń selektynych, rozwijasz tylko wybrane grupy mieśniowe. Boeżnia tzw. tartan-to wartwa gumy itp. na pow.betonowej co źle wpływa (przy ciągłych treningach) na stawy i cały układ ruchu. Teren-zróżnicowane podłoże zmusza nas do pracy różnymi grupami mięśniowymi (rozwijamy się), naturalne przeszkody zmuszają do skoków, przyspieszeń, podbiegów itd. co j/w (rozwijamy się), koordynacja podczas biegu w terenie wymusza pracę mięśni stabilizujacych (rozwijamy się) i wiele innych. A z drugiej strony każdy jest sobie sterem i może biegać gdzie chce
-
Mecin, nie jesteś "szarakiem" każdy jest inny i ma inne cele i możliwości. Gratulacje sprzętu, choć uważam że do biegania prze pierwsze 2-3 lata powinien służyć jedynie stoper i zdrowy rozsądek. Dajesz wtedy organizmowi czas na dostosowanie się to obciążeń i uczysz się swoich ograniczeń. Osobiście nie jestem zwolennikiem bieżni wiec się nie wypowiadam. Polecam bieganie w terenie co jest i bezpieczniejsze i przyjemniejsze, i życzę własnych sukcesów.
-
Osobiście nie jestem zwolennikiem chemii a na długich startach (pow. 100km) popijam tylko elektrolity. Uważam że na amatorskim poziomie niczego więcej nie trzeba, ale wiem i widzę że ludzie jedzą tego na potęgę. Również uważam że chemia to tylko pod nadzorem lekarza i do osiągania wysokich wyników, a to już dla mnie poziom zawodowy.
